wtorek, 27 września 2016

Wrocław (Breslau) - ulica Świdnicka (Schweidnitzer Straße)

Każdy mieszkaniec Wrocławia, każdy turysta który był w stolicy Dolnego Śląska, przeszedł tą ulicą. Zapewne zwiedził m.in. kościół św. św. Stanisława, Doroty, Wacława, zajrzał do klasycystycznego budynku Opery Wrocławskiej czy też gotyckiego kościoła  Bożego Ciała. Warto popatrzeć jak ulica wyglądała kiedyś. Mam czasami wrażenie, że czas w tym miejscu trochę się zatrzymał ...


Schweidnitzer Strasse. Rysunek Heinricha Mutzela z 1828 r.


Ulica Świdnicka - Schweidnitzer Straße – reprezentacyjna ulica Wrocławia (Breslau) biegnie z południowo-wschodniego naroża Rynku w kierunku południowym (w kierunku Świdnicy). Ulica ma długość około 1 kilometra.

Powstała w czasie średniowieczne lokacji Wrocławia (Breslau) i wzmiankowana jest już w 1303 r. (platea swidnicensis). Następnie nazywana była: swidnische gassin, Schweidnitzer Gasse, Schweidnitzer Straße. Przed II wojną światową uchodziła za najbardziej elegancką ulicę miasta. Po wojnie przetłumaczono jej nazwę na Świdnicką, południową jej część nazwano Aleksandra Fredry. W początkach lat 50. całość ulicy otrzymała nazwę Stalingradzkiej. W 1957 r. powróciła do miana Świdnickiej.

Północna część ulicy, od Rynku do placu Teatralnego została na początku XXI w. zamieniona w strefę pieszą. W latach 70. XX w. przedzielono ulicę trasą tranzytową (ul. Kazimierza Wielkiego).

Schweidnitzer Strasse. Rysunek z II połowy XIX w. Zdjęcie ze strony tvn24.pl
Schweidnitzer Strasse. Zdjęcie ze strony vanillahostel.pl
Schweidnitzer Strasse. Pocztówka. Zdjęcie ze strony warszawa.naszemiasto.pl
Schweidnitzer Strasse. Rok 1928. Zdjęcie z moich zbiorów
Ulica Świdnicka. Rok 1972. Zdjęcie ze strony fotopolska.eu
Ulica Świdnicka. Rok 2005. Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org
Ulica Świdnicka. Lipiec 2014 r. Zdjęcie ze strony google.pl/maps



poniedziałek, 26 września 2016

Warszawa 1946 - uzupełnienie

Dzięki Piotrowi z "Warszawskich identyfikacji" udało się ustalić miejsca zrobienia zdjęć opublikowanych przeze mnie w poście z 26 lipca 2016 r. 

1. Milicjantka kieruje ruchem na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich i ulicy Kruczej. Ujęcie pokazuje Aleje Jerozolimskie w kierunku wschodnim. W oddali po prawej widać budynek Banku Gospodarstwa Krajowego;

2. Odśnieżanie ulicy ma miejsce na wysokości kamienicy przy Alejach 3 Maja nr 50. Analiza tego zdjęcia znajduje się na stronie "Warszawska identyfikacja"  (mea culpa - nie trafiłem wcześniej na tę informację)


3. Niemieccy jeńcy idą na wysokości kamienicy przy ulicy Nowogrodzkiej 40;

5. Sprzedaż świeżego pieczywa odbywa się na skrzyżowaniu ulic Poznańskiej i Nowogrodzkiej.  Piotr podesłał link do tego miejsca: 


Wielkie podziękowania dla Piotra z "Warszawskich identyfikacji"...


wtorek, 20 września 2016

Wielkie odkrycie w Jeziornie - 1908 r.

29 lipca 1908 roku w Jeziornie na gruntach należących do Władysława Sieradzkiego wykopano grób z epoki żelaza. Pierwszy o tym doniósł w swoim porannym dodatku  "Kurier Warszawski". Informacja znalazła się na pierwszej stronie gazety.

*



Wiadomości bieżące. Wykopalisko

Pomiędzy Konstancinem a Jeziorna, w pobliżu toru kolejki wilanowskiej, znajduje się dość wydatne wzgórze, na którem długi szereg lat stoi wiatrak - obecnie własność p[ana] Władysława Sieradzkiego.
Młynarz, kopiąc przed kilku dniami, pod uderzeniem łopatą usłyszał głuche echo.zaciekawiony zaczął kopać głębiej i znalazł sklepienie ułożone z wielkich kamieni.
Odsunąwszy kamienie, niczem ze sobą nie spojone, ujrzał grób 3 łokcie długi i półtora łokcia szeroki, z dużych kamieni, wewnątrz oszlifowanych, ułożony, a w nim 15 mniejszych i większych urn glinianych, w których po otwarciu znalazł zbielałe zupełnie, na drobne cząsteczki pokruszone kości ludzkie.
Brak poczucia wartości wykopaliska podyktował młynarzowi wykopanie kamieni z ziemi, rozebranie całego grobu i wydobycie urn.
Zawartość urn naturalnie przetrząsnął i kilka z nich rozdał na "pamiątkę" sąsiadom.
Pozostało mu jedynie 7 urn: 3 większe i 4 mniejsze. Wykopane kamienie grobowe umieszczono na ziemi w pobliżu wiatraka.
Rzadkiem wykopaliskiem zająć się powinno nasze Towarzystwo opieki nad zabytkami przeszłości[1] i  - póki czas - bo marnotrawcze ręce nieświadomych ludzi zaprzepaszczą ten zabytek tak jak wiele innych, które raz na zawsze przepadły dla potomności.

"Kurier Warszawski" nr 210 z 31 lipca 1908 r. (dodatek poranny), s.1

*

Dzień później "Kurier Warszawski" ponownie na pierwszej stronie umieścił szerszą notatkę na ten temat.



Wiadomości bieżące. Wykopalisko

Donieśliśmy wczoraj o znalezieniu pod Jeziorną kurhanu, w którym znajdował się grób przedhistoryczny z kilkunastu urnami.
Na wieść o tem, wczoraj, o godzinie 3 m. 40, kolejka wilanowska wyjechał prezes komisji starej Warszawy Towarzystwa opieki nad zabytkami przeszłości, mecenas Aleksander Kraushar[2], w celu bliższego zbadania wartości wykopaliska.
Na miejscu w Jeziornie na mecenasa Kraushara oczekiwał wiceprezes Towarzystwa opieki nad zabytkami przeszłości, p[an] Erazm Majewski[3], który już poprzednio rozpoczął w tej miejscowości studja archeologiczne. Wraz z powyżej wymienionymi na miejsce przybył współpracownik naszego pisma i współpracownicy "Świata" oraz "Tygodnika Ilustrowanego", z aparatami fotograficznymi.
Po przybyciu na miejsce i obejrzeniu terenu, gdzie znajdował się grób, właściciel gruntu, p. Władysław Sieradzki, pokazał zebranym trzy pozostałe u niego urny, kośćmi napełnione.
Z objaśnień p[ana] Sieradzkiego dowiedzieliśmy się, że nie był on zupełnie winien zrujnowaniu grobu: natrafiwszy na kamienie, nie przypuszczał w pierwszej chwili nic nadzwyczajnego i dopiero później, po wydobyciu całej grubej warstwy kamieni spostrzegły urny.
Urny te wyjął ostrożnie, powiązał sznurkami, aby nie porozpadały się i w tej formie pozostawił je u siebie, aby przekazać odpowiedniej instytucji.
Już wczoraj rano p[an] Sieradzki nadesłał nam do redakcji dwie urny, które prześlemy Towarzystwu opieki nad zabytkami przeszłości, resztę zaś p[an] Sieradzki obiecał sam ofiarować p[anu] Erazmowi Majewskiemu do jego zbioru przedhistorycznego, ofiarowanego już Towarzystwu opieki nad zabytkami i mającego być niebawem otwartem dla szerszej publiczności w salonach gmachu Towarzystwa sztuk pięknych w Warszawie.
Pan Erazm Majewski objaśnił zebranych, że grób pochodzi z epoki kamiennej, liczy około 2,000 lat i należy do rodzaju t.zw. "grobów skrzynkowych"[4], układanych z głazów, które dość często spotykać się dają w porzeczach Wisły, Odry i Warty, gdzie ludy lechickie ziemie te zamieszkujące, paliły ciała nieboszczyków i popioły ich składały w urnach glinianych.
Urny u nas dobywane prawie nie różnią się od urn, dobywanych z ziemi z analogicznego okręgu w Europie zachodniej - odznaczają się symetrycznością, dużem poczuciem piękna i oryginalnością kształtów.

"Kurier Warszawski"  nr 211 z 1 sierpnia 1908 r. (dodatek poranny), s. 1

*

Mecenas Aleksander Kraushar i redaktor Erazm Majewski 
(pierwszy i drugi od lewa na prawo) w otoczeniu 
przedstawicieli prasy i osób zainteresowanych przybyli do Jeziorny

Przedstawiciel "Tygodnika Ilustrowanego" biorący udział w spotkaniu umieścił dwa zdjęcia i streścił informację z "Kuriera Warszawskiego", nie wnosząc nic nowego do tematu.

Wykopalisko

W pobliżu kolejki Wilanowskiej, między Konstancinem a Jeziorną, na wzgórzu, na którem stoi wiatrak p[ana][adysława] Sieradzkiego, przy kopaniu znaleziono grób 3 łokcie długi i 1 i pół szeroki, z dużych, wewnątrz oszlifowanych kamieni, a w nim 15 urn większych i mniejszych.
Ponieważ kopiący, w zbytniej ciekawości, pootwierali urny, z których, w dodatku, kilka ... rozdali sąsiadom, pozostało do umieszczenia w muzeach tylko 7.
Z tych dwie redakcya "Kur[yer] Warsz[awski]" przesłała Towarzystwu opieki nad zabytkami przeszłości, p[an] Sieradzki zaś resztę obiecał ofiarować p[anu] Erazmowi Majewskiemu, do  jego zbioru przedhistorycznego, ofiarowanego już Tow. opieki nad zabytkami.
P[an] Erazm Majewski objaśnił, jak pisze "Kuryer Warsz[awski]", że grób pochodzi z epoki kamiennej, liczy około 2,000 lat i należy do rodzaju t.zw. "grobów skrzynkowych" układanych z głazów, które dość często spotkać się dają w porzeczach Wisły, Odry i Warty, gdzie ludy lechickie, ziemie te zamieszkujące, paliły ciała nieboszczyków i popioły ich składały w urnach glinianych.
Urny, u nas dobywane, prawie nie różnią się od urn, dobywanych z ziemi z analogicznego okręgu w Europie zachodniej - odznaczają się symetrycznością, dużem poczuciem piękna i oryginalnością kształtów.
Dla zbadania wykopalisk wyjechał na miejsce p[an] Aleksander Kraushar, znany historyk, prezes Komisyi starej Warszawy Tow[arzystwa] opieki nad zabytkami przeszłości.


Zabytki przedhistoryczne z grobu w Jeziornie.
 Kamienie z grobowca i trzy urny z popiołami

"Tygodnik Ilustrowany" nr 32 z 8 sierpnia 1908 r., s. 246-247


*

Redakcja tygodnika "Świat" z wyprawy umieściła tylko dwa zdjęcia pod wspólnym tytułem "Cenne wykopaliska pod Jeziorną"

Na miejscu wykopaliska (od lewej) Aleksander Kraushar, Erazm Majewski, 
Zaleski, Pollak, właściciel wiatraka

Kamienie z grobowca i trzy urny z popiołami

"Świat" - pismo tygodniowe ilustrowane, nr 32 z 8 sierpnia 1908 r., s. 17

________________________________

[1] Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości (TOnZP) stowarzyszenie stawiające sobie za cel ochronę zabytków i polskiego dziedzictwa kultury działające w latach 1906–1944.
[2] Aleksander Kraushar (1843-1931) adwokat, historyk, publicysta, poeta, działacz kulturalno-oświatowy.
[3] Erazm Majewski (1858-1922) pionier w dziedzinie ochrony zabytków archeologicznych na ziemiach polskich i twórca "dekalogu" archeologa.
[4] Kultura pomorska (kultura grobów skrzynkowych), kultura archeologiczna epoki żelaza z okresu VII – III w p.n.e., zajmująca teren niemal całej Polski.

wtorek, 13 września 2016

"Bij czerwonego barana..." - Grajewo 1951 r.

Mija sześć lat od czasu zakończenia wojny. Trwa najgorszy okres stalinizmu. W kraju realizowany jest plan sześcioletni. Minęło właśnie dziewięć miesięcy od zamordowania przez władze komunistyczne członków IV Komendy „WiN”. Wydaje się, że władze panują w zupełności nad społeczeństwem. Ale w różnych częściach kraju trwa nadal opór, nie tylko zbrojny.



W tym budynku mieściła się siedziba PUBP w Grajewie.
Zdjęcie z Grajewskich Zeszytów Historycznych
 "Zapis" z. 3 z 2001 r., s. 18 


W archiwach zachowało się wiele materiałów świadczących o stosunku społeczeństwa do ówczesnej władzy. Przykładem jeden z nich z Archiwum Państwowego w Białymstoku.



Grajewo, dn. … 51 r.

                                                                                       Do 
                                                                                       Ob. Komendanta Pow.M.O. 
                                                                                       w Grajewie 
                                                                                       Z-ca komendanta Pow.M.O. 
                                                                                       ds. O.R.M.O. st. sierż. 
                                                                                       Jarmołowicz Henryk. 

RAPORT 

Melduję ob. Komendantowi Pow. M.O., że w dniu 8.XII.51 r. przybyłem do Komendy z Komendantem Poster. M.O. Rajgród celem wypożyczenia roweru dla tegoż Komendanta, po wyjściu K-nta Poster. M.O. Rajgród usłyszałem że niejacyś osobnicy wyzywają go od różnych słów jak „blacharz” itp. Ja natomiast wyszedłem na ulice i spytałem się go kto was tak wyzywał od różnych słów, na co mi oświadczył że dwóch żołnierzy z Osowca, którzy to poszli w kierunku dworca kolejowego, w tym że czasie plut. Markiewicz Wacław i K-nt Poster. M.O. Rajgród Stepaniuk Michał pobiegli w kierunku tych żołnierzy celem ich wylegitymowania i doprowadzenia do Komendy, ja natomiast wróciłem do Komendy wzięłem pistolet i udałem się w ich kierunku gdzie napotkałem ich w trakcie szamotania się. Słyszałem jak żołnierzy wyzywali ich „czerwonymi baranami” „Blacharze” od „skurwychsynów”, ja natomiast jednemu z żołnierzy zastosowałem chwyt i prowadziłem w kierunku Komendy, prowadząc tego żołnierza do Komendy zobaczyłem że biegnie w kierunku moim sporo żołnierzy z jednostki Osowiec ja natomiast jego puściłem i zaczołem uciekać w kierunku Komendy, gdzie w trakcie ucieczki upadłem i w tym że czasie zostałem pobity przez kopanie tych że żołnierzy, w trakcie bicia wyrazili się w ten sposób „Bij czerwonego barana, blacharza bo on walczy za Rosję”. 

W związku z powyższym proszę ob. Komendanta w stosunku do winnych wyciągnięcia konsekwencji. Powyższy raport przedkładam do decyzji ob. Komendanta 

st. sierż. Jarmołowicz

[zachowano oryginalną pisownię]

tekst dokumentu za: Grajewskie Zeszyty Historyczne "Zapis" z. 3 z 2003 r., s. 33

wtorek, 6 września 2016

CDT - Centralny Dom Towarowy - 1951

Mija 65 lat od czasu otwarcia w Warszawie największego w kraju domu towarowego. Budynku u zbiegu ulicy Kruczej i Alei Jerozolimskich. Kto z warszawiaków go nie zna...

Budowa CDT. Zdjęcie ze zbiorów NAC

Od 22 lipca 1951 r. Centralny Dom Towarowy (CDT), od 1971 r. Centralny Dom Dziecka, następnie, po 1977 r. Dom Towarowy "Smyk". Zaprojektowany w latach 1947–1948 przez Zbigniewa Ihnatowicza oraz Jerzego Romańskiego. Bryła budynku wpisała się w krajobraz warszawskiego Śródmieścia. 


Widok ogólny od strony 
skrzyżowania ulicy Brackiej i Alei Jerozolimskich
Widok z boku całego kompleksu od strony ulicy Kruczej
Widok od strony skrzyżowania ulicy Brackiej i Chmielnej
Narożnik CDT od ulicy Kruczej
Wejście od strony ulicy Kruczej
Taras kawiarni z widokiem na Aleje Jerozolimskie. 
W tle widoczny w budowie budynek Banku Gospodarstwa Krajowego
Fragment wnętrza CDT

Wszystkie zdjęcia Centralnego Domu Towarowego z 1952 r. za: "Architektura" nr 4 z 1952 r., s.96, 98, 99

Dom jest, a właściwie był, przykładem architektury powojennego modernizmu. Gmach ukończono już po wprowadzeniu doktryny realizmu socjalistycznego, przez co jego forma architektoniczna spotkała się z ostrą krytyką. Jak na rok 1951 budynek był bardzo nowoczesny i funkcjonalny. W 1975 r. częściowo spłonął. Dwa lata trwała jego odbudowa. Już nigdy nie osiągnął  swojej dawnej świetności.


Pożar CDT 21 września 1975 r. Autor zdjęcie Andrzej Rybczyński. 
Zdjęcie ze strony www.newsweek.pl

I chyba już nie odzyska... Od jesieni 2014 r. trwa jego rozbiórka, bo o przebudowie nie ma już mowy. W jego miejsce powstanie nowa "warszawska wydmuszka".

Tyle jeszcze zostało. Październik 2015 r. Autor zdjęcia Adrian Grycuk. 
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org

Czyny konserwatorów zabytków nie zostaną zapomniane. Zostaną zapisane na kartach historii. Ku przestrodze.....