wtorek, 13 lutego 2018

Poranne ustalenia w Skolimowie - 21 lipca 1903 r.

W ukazującym się w Poznaniu dzienniku chrześcijańsko-narodowym "Postęp" z 24 lipca 1903 r. (nr 166) znalazłem ciekawą informację dotyczącą pośrednio Skolimowa:


Leon XIII (właśc. Gioacchino Vincenzo Raphaelo Luigi Pecci) urodził się 2 marca 1810 r. w Carpineto, zmarł 20 lipca 1903 r. w Watykanie. Był 256. papieżem - od 20 lutego 1878 r. do 20 lipca 1903 r.

Leon XIII. Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org

Wincenty Teofil Popiel-Chościak urodził się 21 lipca 1825 r. w Czaplach Wielkich, zmarł 7 grudnia 1912 r. w Warszawie, arcybiskup metropolita warszawski w latach 1883–1912. Wręczenie mu płaszcza arcybiskupiego odbyło się 6 maja 1883 r. w Sankt-Petersburgu. Trzeba zauważyć, że Popiel dał się zapamiętać warszawiakom jako umiarkowany konserwatysta i konformista, nie życzący sobie konfliktów z władzami carskimi. W latach wojny rosyjsko-japońskiej 1905 r. Popiel organizował zbiórkę środków na pociąg sanitarny, za co antyrosyjsko nastawieni mieszkańcy Warszawy wybili mu okna w mieszkaniu. W latach rewolucji 1905-1907 arcybiskup w swoich kazaniach wielokrotnie krytykował „socjalistów, rewolucjonistów i strajkujących”. W wolnych chwilach przyjeżdżał na wypoczynek m.in. do parafii pod wezwaniem św. Zygmunta w Słomczynie (jego dwa portrety znajdują się na plebanii probostwa).

Ilustracja z zasobów
Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej

wtorek, 6 lutego 2018

"Widoki ze Skolimowa" - zaginęły?

Czy malarze malowali widoki z Konstancina? Oczywiście. Każdy to potwierdzi. Wystarczy zajrzeć do cennej pracy "Artyści dawnego Konstancina", której autorką jest Hanna Kaniasta.
Przykład pierwszy z brzegu. Właściciel i mieszkaniec willi „Ave”, uznany malarz Aleksander Mann:

Willa "Ave" w Konstancinie, ok. 1920-1925
                            1. Wnętrze willi "Ave"                        2. Widok z salonu na taras willi "Ave" w Konstancinie

Inny przykład. Zdzisław Jasiński, malarz realista, właściciel willi "Świt":

Willa "Świt", 1918

Widoki z Konstancina malowali Anna Hertel, Monika Żeromska, Krzysztof Henisz, Józef Pankiewicz.

A czy ktoś malował widoki ze Skolimowa? Zapewne tak. Niestety nie udało mi się dotrzeć do żadnego z nich. Znalazłem tylko krótką informację dotyczącą skolimowskich widoków.

W 1899 r. w Zachęcie wystawiono sześć akwarel Feliksa Szewczyka z Warszawy, każda pod tytułem "Widok ze Skolimowa" (wszystkie 49 cm x 34 cm). Co ciekawe na tej samej wystawie Apolinary Kędzierski z Warszawy wystawił obraz olejny pod takim samym tytułem "Widok ze Skolimowa" (49 cm x 34 cm ). W 1900 r. Komitet Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych zakupił jedną z akwarel Szewczyka do rozlosowania między członków Towarzystwa.

Co się stało z tymi  obrazami?

Kim byli wspomniani malarze?

Feliks Szewczyk (ur. 1863 r., zm. 1932 r.) jest mało znanym twórcą obrazów przedstawiających konie i tematykę ułańską (m.in. nie wspomina o nim Barbara Kokoska w książce "Konie w malarstwie polskim", zauważa go natomiast Marek Kwiatkowski w pracy "Polscy malarze koni"). Szewczyk ilustrował książki dla dzieci i młodzieży. Poza końmi malował również wiejskie widoki, kwiaty i martwe natury. Jego twórczość cechowała łagodna kolorystyka i dość swobodnie traktowane techniki malarskie. Był członkiem rzeczywistym Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Od 1888 r. do 1931 r. wystawiał swoje prace w Galerii Zachęty.

Mój ulubiony obraz Feliksa Szewczyka to "Patrol rosyjski" ("Nocny zwiad"),


a zapewne w tym klimacie były malowane "Widoki ze Skolimowa":

Przed chatą

Apoloniusz Kędzierski
(ur. 1 lipca 1861 r. w Suchedniowie - zm. 21 września 1939 r. w Warszawie) był uczeniem Józefa Brandta, Wojciecha Gersona, Aleksandra Kamińskiego i Nikolausa Gysisa. Po studiach zamieszkał w Warszawie. W 1902 r. podróżował do Belgii, Francji, Włoch, Wiednia i Budapesztu. Był członkiem Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka“. W 1922 r. związał się z grupą Pro Arte. Był ponadto członkiem Klubu Akwarelistów Polskich (od 1911 r.), Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości, członkiem Komitetu TZSP (1894-1896; 1903-1915) i Rady Instytutu Propagandy Sztuki (1930-1939). Malował pejzaże i obrazy rodzajowe, martwe natury i „główki“ dziewczęce. Jego malarstwo podlegało przemianom stylistycznym - od realizmu po secesję. Z upodobaniem zajmował się ilustratorstwem. Współpracował także z wieloma czasopismami warszawskimi. Projektował meble i ceramikę, wykonywał polichromie kościelne. Duży zespół dzieł artysty spłonął w jego pracowni w pierwszych dniach powstania warszawskiego
.

Mój ulubiony obraz Kędzierskiego to "Dziewczyna z dzbanem",


a obraz  "Widoki ze Skolimowa" podobny byłby zapewne do "Wierzb przy drodze":


wtorek, 30 stycznia 2018

Katastrofa lotnicza pod Skolimowem - 1934

Podporucznik pilot Henryk Adamski urodził się 27 grudnia 1904 r. w miejscowości Barany (pow. lipnowski). W 1927 r. został powołany do obowiązkowej służby wojskowej i przydzielony do 4 Pułku Lotniczego w Toruniu. W następnym roku ukończył pułkową szkołę podoficerską i został odkomenderowany na własną prośbę na kurs pilotażu w Bydgoszczy. 
Ppor. Henryk Adamski.
Zdjęcie ze strony niebieskaeskadra.pl

Po powrocie z kursu otrzymał przydział do 41 Eskadry Liniowej, a w dwa lata później przeniesienie do dywizjonu myśliwskiego. W 1930 r. ukończył kurs pilotażu myśliwskiego w 2 Pułku Lotniczym w Krakowie i po powrocie do Torunia latał jako pilot myśliwski w 142 Eskadrze. Po ukończeniu Szkoły Podchorążych dla Podoficerów w Bydgoszczy i nominacji do stopnia podporucznika, został przydzielony do 1 Pułku Lotniczego w Warszawie, gdzie latał w 113 Eskadrze Myśliwskiej. Zginął śmiercią lotnika pod Warszawą 5 grudnia 1934 r., w czasie lotu służbowego na samolocie PWS-10 nr 5-28. Pochowany został na cmentarzu wojskowym na warszawskich Powązkach.


Miejsce katastrofy. Zdjęcie ze strony: forum.dobroni.pl

Pilot Henryk Adamski.
Zdjęcie ze strony niebieskaeskadra.pl

O katastrofie informowała ówczesna prasa.  Przykładowe informacje:

"Ilustrowany Kuryer Codzienny" nr 340 z 8 grudnia 1934 r.

"Na szerokim świecie" nr 51 z 16 grudnia 1934 r.

wtorek, 23 stycznia 2018

Zgubiona torebka w Skolimowie lub Konstancinie - 1926

 Ile można się dowiedzieć z jednej krótkiej informacji.

Wydawałoby się, że ogłoszenie w gazecie o zgubionej rzeczy jest czymś normalnym. Ale w tym wypadku zwróciło moją uwagę dlatego, że znalazło się na pierwszej stronie. I to nie w byle jakim miejscu. Na samym środku tuż pod tytułem. Trudno je nie zauważyć. Zdaję sobie sprawę, że cena tego ogłoszenia też nie była niska. Podejrzewam, że około 20 zł. Nie wszystkich było na to stać. W wypadku pokrzywdzonej prawdopodobnie nie miało to większego znaczenia.


Kim była pokrzywdzona. Z tej krótkiej informacji wynika, że obywatelką amerykańską Bassie Ballenberg. Pani Bassie zapewne 8 sierpnia 1926 r. była na zabawie, koncercie lub tylko w konstancińskiej restauracji. I gdzieś zapomniała o torebce. Jestem przekonany, że zguba się znalazła.

Nazwisko Ballenberg nie było w ówczesnej Warszawie i w sferach przemysłowych, bankowych czy politycznych nieznane. Pan Leigh Ballenberg był bowiem prezesem bardzo ważnej firmy na terytorium Rzeczypospolitej. Prezesem Zarządu Spółki Akcyjnej "Standard-Nobel w Polsce". Posiadała ona kopalnie w Borysławiu, Mraźnicy i Bitkowie (jeden z odwiertów nazwany był Ballenberg), wytwórnie gazoliny w Borysławiu i Bitkowie, rafinerię w Libuszy oraz ponad 800 stacji benzynowych i punktów sprzedaży w Polsce. Ba, miała własną żeglugę rzeczną (w 1935 r. zlikwidowała działalność armatorską). Zatrudniała ponad 2000 pracowników. Jej centrala mieściła się w Warszawie w Alejach Jerozolimskich 57. Sam Leigh Ballenberg mieszkał niezbyt daleko - w Alejach Ujazdowskich 32.

Warszawa, Aleje Ujazdowskie 32.
Kamienica w której mieszkali państwo Ballenbergowie.
Zdjęcie ze strony warszawa39.pl

Jak powstała spółka? Bracia Ludwik i Alfred Nobel na skutek rewolucji bolszewickiej 1917 r. utraciwszy swój rosyjski majątek, postanowili przenieść się na teren Polski. Zaczęli tu także inwestować w przemysł naftowy. Niestety duża skala podjętych inwestycji wyczerpała ich zasoby gotówkowe i zmusiła do przyjęcia do spółki nowego udziałowca. W 1920 r. część akcji spółki przejął Standard Oil Company należącej do Johna D. Rockefellera. W wyniku licznych przekształceń w 1927 r. powstała nowa spółka „Standard-Nobel Spółka Akcyjna w Polsce”. Interesów amerykańskich w spółce pilnował nie kto inny tylko pan Ballenberg.

Warszawa, Aleje Jerozolimskie 57.
Siedziba spółki "Standard-Nobel", miejsce urzędowania Ballenberga.
Zdjęcie ze strony warszawa.fotopolska.eu

W Polsce pierwsze stacje benzynowe, zwane pompami, pojawiły się w 1924 r. w Warszawie. Rok później, spółka "Standard-Nobel" jako pierwsza rozpoczęła w Polsce budowę ulicznych stacji benzynowych. W połowie 1937 r. spółkę "Standard-Nobel w Polsce" przejęło Vacuum Oil Company S.A.

Poznań. Stacja benzynowa spółki "Standard-Nobel".
Zdjęcie ze strony poznan.fotopolska.eu

Post scriptum
Taka mała ciekawostka. Zachowało się zdjęcie dokładnie z dnia zgubienia torebki przez panią Ballenberg. Z takim to opisem "8 sierpnia 1926 r. Zabawa w parku willi Zagłobin". Willa ta znajduje się w Skolimowie przy ulicy Sułkowskiego. Dla zainteresowanych w tle widać willę Tyborowskich. Zdjęcie udostępniam dzięki uprzejmości Adama Zyszczyka z Konstancina.


wtorek, 16 stycznia 2018

90 lat temu uruchomiono Rozgłośnię Wileńską Polskiego Radia

Ktoś dziś pamięta takie wydarzenia. Zapewne tylko wąskie grono zainteresowanych historią Wilna czy też historią polskiego radia.

Dokładnie 90 lat temu zostało uruchomione wileńskie radio. Mimo pewnych opóźnień, technicznie rozgłośnię uruchomiono już w grudniu 1927 r. .


Numer tzw. radiowy wileńskiego "Słowa" ukazał się ostatecznie 8 grudnia 1927 r. (nr 281). W środku numeru znalazła się czterostronicowa wkładka zatytułowana "Na Wileńskiej Fali Radiowej". Na temat radia wypowiadają się: wojewoda wileński Władysław Raczkiewicz, prezydent miasta Józef Folejewski, dowódca 1 dywizji piechoty gen. bryg, Bolesław Popowicz, kurator Okręgu Szkolnego Wileńskiego dr Antoni Ryniewicz, prezes Polskiej Macierzy Szkolnej dr Witold Węsławski, prezes dyrekcji Poczt i Telegrafów inż. Mieczysław Ciemnołoński, prezes Wileńskiego Towarzystwa Filharmonicznego prof. Michał Józefowicz. Znalazły się tutaj materiały: "Radio o regionalnym zasięgu", "Odbiornik prostej konstrukcji", "Hallo! Hallo! Zwiedzamy wileńską radiostację", "Radiowe imieniny" (feljeton), "Radio propagatorem polskości", "Radio u obcych i u nas", "Wieś a radio", reklamy odbiorników radiowych. I co bardzo cenne - kilka zdjęć.

Willa przy ul. Witoldowej 21 w Wilnie, siedziba  radiostacji 
Radiostacja wileńska, studio 
Radiostacja wileńska, fragment aparatowni

W końcu roku większość dzienników informowała o tym fakcie. Wśród nich był oczywiście niezawodny "Kurier Warszawski" (nr 355 z  środy 28 grudnia 1927 r.), który zapowiadał, że pierwsza transmisja z Wilna będzie miała miejsce 15 stycznia 1928 r.


Przebieg uroczystości związanych z pierwszą publiczną transmisją podał dokładnie wileński dziennik "Słowo" (nr 13 z wtorku 17 stycznia 1928 r.)


Budynek na ul. Witoldowej 21 (lit. Vytauto g.) istnieje do dziś. Ba, znajduje się na nim nawet tablica informująca o Rozgłośni Wileńskiej Polskiego Radia.



wtorek, 9 stycznia 2018

Schroniska dla dzieci w Skolimowie i Konstancinie - 1941

"Polska Zbrojna" nr 243a z 2 września 1939 r.
Po zakończeniu działań wojennych w 1939 r. na terytorium Rzeczpospolitej Niemcy zaczęli ograniczać zakres działalności Polskiego Czerwonego Krzyża do zadań czysto statutowych. W związku z tym Miejska Rada Opiekuńcza, zgodnie z poleceniem władz niemieckich, przejęła wiosną 1941 r. od Zarządu Głównego i m.in. Okręgu Warszawskiego Polskiego Czerwonego Krzyża zakłady opiekuńcze.

Jak informował gadzinowy "Nowy Kurier Warszawski" z 5 kwietnia 1941 r.


Wśród nich - jak można przeczytać - były:


wtorek, 2 stycznia 2018

Goście Konstancina - Marchwicki, Brzeziński, Malinowski

Ponad cztery lata temu na forum www.konstancin.com użytkownik "Kumosa" zwrócił uwagę na obecność w Konstancinie Bronisława Malinowskiego. Odwołał się wtedy do ilustracji ze zbiorów "Polony". Wiadomość ta przeszła bez echa. A szkoda...

Przypominam ten fakt w 110 rocznicę pobytu w Konstancinie Bronisława Malinowskiego światowej sławy socjologa i antropologa.

Bronisław Kasper Malinowski przyszedł na świat 7 kwietnia 1884 r. w Krakowie. Urodził się w monarchii austro-węgierskiej, został obywatelem polskim w 1920 r., poddanym brytyjskim w 1931 r., a przed śmiercią, w 1942 r., myślał o przyjęciu obywatelstwa amerykańskiego. Nie wiadomo, czy w ogóle ukończył szkołę podstawową. Na pewno pobierał nauki w domu. Gimnazjum ukończył eksternistycznie. Maturę zdał z wyróżnieniem. W 1902 r. zapisał się na Wydział Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego (1902-1906). W 1908 r. otrzymał tytuł doktora filozofii (za pracę „O ekonomii myślenia”). Od 1910 r. do 1913 r. uczył się w londyńskiej School of Economics, w której doktoryzował się w 1916 r. Większość swojego życia spędził w Melanezji, Australii i Oceanii. Po raz pierwszy wyjechał do Australii i Oceanii w 1914 r. Przebywał tam z przerwami przez sześć lat. W 1927 r. uzyskał profesurę na Uniwersytecie Londyńskim oraz objął pierwszą na tej uczelni Katedrę Antropologii. Opublikował m.in. w 1922 r. "Argonauci zachodniego Pacyfiku", a w 1929 r. najważniejsze dzieło swojego życia „Życie seksualne dzikich w północno-zachodniej Melanezji”. Tym samym stworzył podstawy współczesnej brytyjskiej antropologii społecznej.

Bronisław Malinowski, Konstancin 1907 r.
Był chorowitym dzieckiem. Wiele miesięcy spędzał z matką we wsi Ponice koło Rabki. Być może z tego też powodu zawitał z matką do Konstancina w 1907 r. Ojciec jego jedenaście lat wcześniej zmarł. Józefa z domu Łącka (1848-1918) została zaproszona wraz z synem przez swojego brata Bronisława Lucjana (1847-1908), żeby razem spędzili w Konstancinie wakacje. Jak się później okazało były to ostatnie wakacje jej syna na ziemi ojczystej. Rok później, po otrzymaniu doktoratu wyjechał za granicę. Józefa także już nie spotkała się ze swoim bratem. Rok później umarł.

Józefa z Łąckich Malinowska, Konstancin 1907 r.
Bronisław Łącki, wujek Bronisława Malinowskiego

 Ale na tym nie koniec ciekawostek konstancińskich związanych z tą rodziną ze zbiorów "Polony". Zachowały się jeszcze dwa interesujące zdjęcia. 

Jesteśmy znów w Konstancinie. Tylko dwa lata później. Jest rok 1909.
Na pierwszym zdjęciu widzimy Eugenię Łucję Wolff z domu Zdzienicką (1835-1912) wdowę po Emanuelu (1827-1930) i jej córkę Józefinę Eugenię z domu Wolff (1862-1930) wdowę po Bronisławie Łąckim (1847-1908). Towarzyszą im panowie Lewicki, Józef Marchwicki, Zdzisław Marchwicki.


Siedzą (od lewej): Eugenia Wolff, Józef Marchwicki, Józefina Łącka.
Stoją (od lewej): Lewicki, Zdzisław Marchwicki. Konstancin 1909 r.

Warto zatrzymać się nad postacią Zdzisława Marchwickiego. Urodził się on 29 stycznia 1841 r. w Międzylesiu. Studiował prawo w Bonn i Heidelbergu. Był naczelnikiem cywilnym powiatu ostrołęckiego i komisarzem rządowym województwa płockiego w powstaniu styczniowym. Został aresztowany w listopadzie 1863 r. i uwięziony przez władze carskie w więzieniu w Płocku. Po dwóch miesiącach został wypuszczony i udał się na emigrację (Drezno, Paryż), gdzie studiował ekonomię. W 1867 r. osiedlił się w Krakowie, dwa lata później we Lwowie. Tu został wicedyrektorem Banku Krajowego, następnie dyrektorem Banku Kredytowego. W latach 1886–1899 zasiadał w lwowskiej Radzie Miejskiej, był wiceprezydentem Lwowa (1889-1895), posłem do Sejmu Krajowego Galicji (1889-1901). Po upadku Banku Kredytowego przeniósł się do Warszawy. Zmarł tu 24 sierpnia 1912 r.

Zdzisław Marchwicki
Nie mniej ciekawe jest drugie zdjęcie.

Od lewej siedzą: Augusta Hee, Eugenia Wolff, Józefina Łącka.
  Stoją: Stanisław Brzeziński i Maria Łącka
 siostra Eugenii Łąckiej żony Stanisława Brzezińskiego.
Konstancin 1909 r.

Kim był jedyny na zdjęciu mężczyzna. 

Stanisław Jan Nepomucen urodził się 7 marca 1871 r. Był synem mecenasa Kazimierza Brzezińskiego (1824-1876) i Walentyny z Suchorzewskich (1831-1924). Ukończył w Warszawie III Gimnazjum Filologiczne i Szkołę Realną. Studiował na Wydziale Mechanicznym Politechniki Ryskiej (1890-1900). Był członkiem Korporacji Akademickiej "Welecja". Inżynier, technolog, przemysłowiec, był przedstawicielem Towarzystwa Udziałowego Fabryk Wyrobów Metalowych "Rohn-Zieliński i Spółka" w Petersburgu. Po Adamie Zamojskim w maju 1924 r. został prezesem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych (dyrektorem warszawskiej „Zachęty”). Funkcję sprawował do 1939 r. Zmarł w Milanówku 30 czerwca 1950 r. Stanisław Brzeziński przez babkę Filipinę Szymanowską był spowinowacony z Adamem Mickiewiczem.

Przybywających do Zachęty witał na podeście półpiętra marmurowych schodów "Gladiator" Piusa Welońskiego, zaś na podeście I piętra dyrektor Brzeziński. Zawsze w żakiecie, z perłą w krawacie, wyświeżony, świecący łysiną, był postacią nieodłącznie związaną z salonami Zachęty. Jego reprezentacyjna rola znajdowała swe pole popisu na wernisażach, kiedy oprowadzał po wystawie korpus dyplomatyczny, udzielając wyjaśnień w języku francuskim. [za: kronikatalikowskich.com]
Warszawa, czerwiec 1931 r. Wystawa jubileuszowa z okazji setnej rocznicy
 urodzin Wojciecha Gersona w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych.
W tle obraz Wojciecha Gersona "Wiano królewny (Powrót jeńców polskich
z niewoli litewskiej)" z 1894 r. Widoczny w środku Stanisław Brzeziński,
stojący pomiędzy Marią Gerson Dąbrowską i Jadwigą Gerson Bobińską
(córkami malarza). Zdjęcie ze zbiorów NAC

Wszystkie zdjęcia (oprócz ostatniego) ze zbiorów polona.pl

Zdzisław Marchwicki i Stanisław Brzeziński pochowani są w Warszawie w grobowcach rodzinnych na Cmentarzu Powązkowskim (pierwszy w kw. 22, drugi w kw. A). Bronisław Malinowski pochowany jest w New Haven w Stanach Zjednoczonych.


zdjęcia: sejm-wielki.pl/s/cmentarze, mojecmentarze.blogspot.com, newenglandfolklore.blogspot.com