wtorek, 15 maja 2018

Instalacja elektryczna w fabryce w Jeziornie

Dalej zostajemy w temacie "elektrycznym". W "Przeglądzie Technicznym" nr 4 z 1905 r. znalazłem interesujący tekst dotyczący papierni w Jeziornie.


  Towarzystwo Akcyjne Mirkowskiej fabryki papieru. Instalacja elektryczna w fabryce w Jeziornie składała się na początku r[roku] z[eszłego] z dwóch generatorów szuntowych prądu stałego, o sprawności 500 i 300 amp., przy napięciu 240 v. Każdy z generatorów był ustawiony w innym miejscu i zasilał niezależnie od drugiego część oświetlenia fabryki oraz elektromotory. Oświetlenie, które składało się ogółem z 6-ciu lamp łukowych i około 900 żarówek, było zasilane przeważnie przez sieć trzy przewodową o napięciu 2.120 v. W tym celu każdy z generatorów o napięciu 240 v. posiadał przyrząd do podziału napięcia systemu Dolivo-Dobrovolsky. Wszystkie zaś elektromotory były zbudowana dla ogólnego napięcia 240 v. 

    Na początku r. z. przystąpiono do znacznego powiększenia fabryki. Towarzystwo zakupiło mianowicie znaczna ilość maszyn zlikwidowanej fabryki papieru w Petersburgu i przeniosło je do Jeziorny. Wraz z innymi maszynami nabyto pewną ilość elektromotorów wyrobu „Schuckert & Co." dla napięciu 110 v. Należało zatem powiększyć ilość generatorów, żeby mieć możność zasilania dodatkowego oświetlenia i nowych elektromotorów, trzeba było w miarę możności zastosować zakupiono motory Schuckertowskie i nabyć niektóre nowe motory; jednocześnie postanowiono przerobić całą sieć oświetlenia na dwu przewodową o napięciu 240 v., w celu jej uproszczenia i zmniejszenia kosztów nowych robót; postanowiono również ustawić wszystkie generatory razem w jednej sali i wykonano dla nich wspólną tablicę rozdziałową. 
  Po dokonaniu wszystkich robót wspomnianych instalacja elektryczna przedstawia się obecnie, jak następuje: 

    A. Stacja centralna zawiera: 
1 nowy generator A.E.G. prądu stałego, o sprawności około 650 amp. X 240v. 
1 stary generator, jak wyżej, o sprawności około 500 amp. X 240 v. 
1     «          «         «      «      «         «            «    300 amp. X 240 v. 
Dwie pierwsze dynamomaszyny pędzone są przez specjalną maszynę parową, a trzecia przez ogólną transmisję rafinerów. W razie zatem zatrzymania jednej z maszyn parowych, druga może nadal zasilać oświetlenie i niektóre elektromotory. 
Dynamomaszyny pracują równolegle na wspólną tablicę i zasilają za pośrednictwem sieci dwu przewodowej: 
  B. Oświetlenie, składające się w przybliżeniu z 1500 lampek żarowych i 16 lamp łukowych, połączonych po 4 w szeregu, oraz 
   C. następujące elektromotory: 
a) 1 stary elektromotor compound, pędzący 3 kalandry, o sprawności 1)5 k. p.; 
b) 1 stary elektromotor compound, pędzący 1 duży kalander, o sprawności 54 k. p.; 
c) 1 elektromotor do 17 gofryrek, o sprawności 60 k. p. przewinięty na miejscu ze 
    120 na 240 v. ze starego motoru Schuckerta; 
d) 1 nowy motor A.E.G., o sprawności 34 k. p., do maszyny papierniczej bibułkowej, 
     przy czym motor robi stałą ilość obrotów, a zmienną szybkość maszyny 
     papierniczej osiąga się przez zmianę przekładni; 
e) 1 nowy motor "Ges.f.el.Industrie" [Gesellschaft für elektrische Industrie]
     Karlsruhe o sprawności 10 k. p. do maszyny papierniczej, wyrabiającej papier do 
     pakowania, przy czym ilość obrotów motoru zmienia się wyłącznie przy pomocy 
     regulatora szuntowego, stopniowo od 300 do 1000 na minutę; 
f)   1 nowy motor A.E.G. do szmaciarni, o sprawności 23 k p.; 
g)  2 stare elektromotory Schuckerta na 110 v, o sprawności około 4,5 k. p. każdy, 
     sprzężone mechanicznie i połączone pod względem elektrycznym w szereg, 
     pędzą 3 pompy Goulda, zasilające kotły. 
h) 4 małe elektromotory, o sprawności po 4–6 k. p., pędzą warsztaty: mechaniczny i 
     ciesielski, maszynę Flinscha oraz maszynę do sklejania brystolu. 


   Nie bacząc na to, że zużycie prądu przez wszystkie elektromotory powyższe, przy pełnym ich obciążeniu, wynosi razem około 1150 amp,, rzeczywiste zapotrzebowanie prądu przez całą sieć motorową nie przekracza na dzień zazwyczaj 800 amp, gdyż przy wielkiej ilości motorów nigdy się zdarzyć nie może, żeby wszystkie motory pracowały jednocześnie przy pełnym obciążeniu; wraz z energią zużywaną na oświetlenie obciążenie stacji centralnej nie przekracza w nocy zazwyczaj 1000—1100 amp. Trzeci zatem generator pozostaje zawsze w rezerwie i bywa puszczany w ruch tylko podczas godziny obiadowej, gdy stają pozostałe 2 generatory, a motory kotłowni i maszyn papierniczych nie mogą być zatrzymane. 
  W instalacji powyższej ustawiono jeszcze oddzielnie małą dynamomaszynę (starą Schuckertowską), o sprawności 57 amp.X110 v., która zasila oddzielną sieć lampek żarowych, rozrzuconych po wszystkich salach fabrycznych. Dynamomaszyna ta, pędzona przez specjalną małą maszynę parową, jest czynna w godzinach rannych, w niedziele i święta, gdy duże maszyny są nieczynne. Lampy te służą zarazem za lampy bezpieczeństwa. 
   Cała instalacja powyższa wykonana została sposobom gospodarczym pod kierunkiem niżej podpisanego. 
B. Szapiro

wtorek, 8 maja 2018

Podstacja w Jeziornie

W "Przeglądzie Elektrotechnicznym" organie Stowarzyszenia Elektryków Polskich w zeszycie 19 z 1 października 1930 r. ukazała się krótka informacja:


Kilka lat później Elektrownia Okręgowa w Pruszkowie S.A.  zmieniła się w Elektrownię Okręgu Warszawskiego S.A.


A jak inwestycje Elektrowni wyglądały w Jeziornie:

Jeziorna - podstacja
Jeziorna - wnętrze rozdzielni 5000 V
Jeziorna - słup doprowadzający prąd do podstacji

Na koniec jeszcze jedno zdjęcie z okolic Jeziorny:

Powsin - podstacja słupowa transformatorowa 5 kV

Zdjęcia za: Podróż do źródeł polskiej elektroenergetyki. Fabryka Aparatów Elektrycznych K. Szpotański i S-ka S.A. Archiwum zdjęciowe z lat 1928-1942. Wydawnictwo Grupy ABB

wtorek, 1 maja 2018

Jeziorna ruszyła... 1945

Po pół roku od wkroczenia do Jeziorny pododdziałów Samodzielnej Brygady Kawalerii, Mirkowska Fabryka Papieru pracowała pełną parą. Tak o tym pisało  w numerze 238 z 9 sierpnia 1945 r. "Życie Warszawy":

wtorek, 24 kwietnia 2018

Batuta od Maurycego Seydla - 1892 r.

Co może mieć wspólnego batuta z winiarzem? Teoretycznie nic. A jednak...

W Muzeum Teatralnym w warszawskim Teatrze Narodowym-Operze Narodowej znajduje się przepiękny eksponat. Jest nim batuta Adolfa Sonnenfelda.



W 1892 r. warszawski winiarz Maurycy Seydel wraz z rodziną podarował ją artyście z okazji 55 urodzin. Wykonana jest z hebanu ze srebrnymi okuciami z inskrypcją: Jubilatowi/Rodzina Seydlów/d:16 Października/1892. Sonnenfeld był w dobrych stosunkach z rodziną Seydlów. Przyjaźnił się z Hugonem Seydlem. Przyjeżdżał do jego skolimowskiej posiadłości, gdzie dał kilka koncertów w "zagłobińskim" parku. 


Kim był obdarowany?
Adolf Gustaw Sonnenfeld urodził się 19 września 1837 r. we Wrocławiu. Był synem handlarza skór Hirszla Sonnenfelda i Fryderyki Aron. 


Studiował skrzypce u Waltera Lüstnera i Maurycego Schöna we Wrocławiu oraz teorię u Johanna Seidla; od 1854 r. pobierał lekcje gry na skrzypcach u Ferdinanda Davida w Konserwatorium Lipskim i studiował kompozycję u Maurycego Hauptmanna i Ernsta Richtera.  


Jesienią 1857 r. przyjechał do Warszawy jako skrzypek orkiestry Emanuela Bacha. Grał w orkiestrze Benjamina Bilsego w Dolinie Szwajcarskiej. W 1867 r. stworzył własną orkiestrę pod nazwą Orkiestra Warszawska, która wykonywała muzykę popularną. Pod jego kierownictwem koncertowała m.in. w Dolinie Szwajcarskiej w Warszawie i innych miastach Polski, oraz w Odessie i Rydze. Po 1870 r. pełnił funkcję dyrygenta w Teatrze Wielkim w Warszawie, orkiestrze Kolei Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej a także w warszawskich teatrzykach ogrodowych: 1873 - "Alkazar", 1874 i 1878 - "Alhambra", 1879 i 1880 - "Eldorado". Od 1 czerwca 1882 r. kierował wraz z Janem Szymborskim warszawskim teatrzykiem ogrodowym "Nowy Świat", ale na skutek nieporozumień finansowych wkrótce wycofał się z dyrekcji. W latach 1899-1905 dyrygował jedną z najlepszych w Warszawie orkiestr antraktowych w Teatrze Ludowym. 26 października 1902 r. z okazji jubileuszu trzydziestopięciolecia jego pracy odegrano w tym teatrze "Podróż po Warszawie". 

                              

Sonnenfeld skomponował muzykę do wielu wodewilów i komediooper grywanych w warszawskich teatrzykach ogrodowych: "Albert Dürer w Wenecji", "Nocleg w Apeninach" 1874, "Pentesileai", "Podróż po Warszawie" 1876 (wspólnie z F. Szoberem), "Dwa gołąbki", "Piekło", "Ulica Marszałkowska", "Barnaba Fafuła i Józio Grojseszyk na Wystawie Paryskiej", "Król reporterów" 1881, "Chłopski mecenas", "Majstrówna", "Modniarka warszawska", "Papa Pepy", "Stręczycielki", "Świtezianka", "Jak się śmieją i płaczą w Warszawie". Był autorem muzyki do baletu "Meluzyna" i "Pan Twardowski" (1874). Ten ostatni odniósł pewien sukces. W warszawskim Teatrze Wielkim dano aż 560 przedstawień. Skomponował wiele tańców pod pseudonimem Gustaw Adolfson oraz szereg utworów na skrzypce z fortepianem dla dzieci. Co prawda opery Sonnenfelda nie cieszyły się zbyt dużym powodzeniem, za to jego muzyka rozrywkowa była bardzo lubiana.


Poślubił w 1858 r. Hortensję Ludwikę Brandt (córkę mosiężnika Henryka Brandta z Warszawy), po jej śmierci Ludwikę Konopka. Miał siedmioro dzieci (4 synów i trzy córki). 
Zmarł 28 maja 1914 r. w Warszawie. Po jego śmierci prasa twierdziła, że Sonnenfeld „zmarł w niedostatku”. 

Rysunki i zdjęcia Adolfa Sonnenfelda z moich zbiorów; nut za: mazowiecka biblioteka cyfrowa, batuty za: batuty.instrumenty.edu.pl

wtorek, 17 kwietnia 2018

"Maurycy Seydel i S-ka" - II Wystawa Higieniczna 1896 r.

W 1887 r. otworzono w Warszawie pierwszą Wystawę Higieniczną. Siedem lat później - w 1894 r. - grono organizatorów poprzedniej wystawy na czele z dr. Józefem Polakiem rozpoczęło przygotowania do kolejnej. W czerwcu 1894 r. otrzymano pozwolenie i poparcie władz miasta na jej urządzenie w 1896 r. Pierwotnie miejscem wystawy miały być tereny stacji filtrów i wodociągów miejskich, ale władze miejskie uznały, że będzie to inna lokalizacja. Jednocześnie przeznaczyły odpowiednie fundusze potrzebne do przygotowania terenu i wybudowania pawilonu głównego. Wyznaczono obszerny plac, mający przeszło 200 tysięcy łokci kwadratowych (11,5 h) u zbiegu ulic: Nowowiejskiej, Polnej i Kaliksta. Powołano zarząd wystawy, któremu przewodniczył prof. Ludomir Brodowski, a sekretarzem był dr Józef Polak (na zdjęciach). 

                 

W ciągu roku osuszono bagnisty teren, splantowano i obsadzono zielenią, uzbrojono we wszelkie instalacje kanalizacyjne oraz wybudowano cały szereg budynków mieszczących eksponaty. Po zakończeniu wystawy teren miał później służyć miastu jako wielki zieleniec, a ponadto jako siedziba spodziewanego towarzystwa gimnastycznego. Termin otwarcia II wystawy higienicznej zaplanowano na 16 maja 1896 r. Przypadało wtedy stulecie wprowadzenia szczepień ochronnych przeciwko ospie przez dr Edwarda Jennera. 


Do poszczególnych prac zaangażowano wybitnych specjalistów. Nad całością prac inżynieryjnych czuwał Kajetan Mościcki. Sprawami zieleni zajął się znany ogrodnik Franciszek Szanior. Oprawę plastyczną powierzono artystom polskim, a muzyczną zapewniła Orkiestra Symfoniczna pod kierownictwem Zygmunta Noskowskiego i Adama Münchheimera. Przy oświetleniu wystawy zastosowano nowoczesne lampy żarowe. Zademonstrowano sensacyjne odkrycia naukowe między innymi: lampę magiczną (przezrocza), fonograf, działanie promieni RTG, karetkę pogotowia, oraz plany kanalizacyjne Lindleya. 


Na terenie wystawy organizowano konkursy i zawody sportowe. Dużo miejsca poświęcono również obiektom towarzyszącym takim jak: cukiernia, kuchnia, strzelnice, karuzela, estrada i diorama, w której przedstawiono płótno odtwarzające widok starej Warszawy malowany według Canaletta przez Henryka Piątkowskiego i Józefa Ryszkiewicza. 


Ogromne powodzenie wystawy spowodowało przedłużenie jej trwania aż do końca września 1896 r. Wystawę zwiedziło 140 tysięcy osób płacąc za bilet wstępu 30 kopiejek. Natomiast drugie tyle stanowili zwiedzający bezpłatnie. Ekspozycja wzbudziła żywe zainteresowanie również za granicą.


Na wystawie swoje stoisko miała firma winiarska "Maurycy Seydel i S-ka" (na zdjęciach zaznaczone strzałką), która została nagrodzona wielkim złotym medalem.


Fotografie z wystawy autorstwa Conrada. 

************
Na koniec ciekawostka - medale wybite z okazji II Wystawy Higienicznej


Zdjęcia za: pth.pl,  warszawa1939.pl,  warszawa.fotopolska.eu,  cyfrowe.mnw.art.pl

wtorek, 10 kwietnia 2018

Ksiądz Wincenty Balul - cd.


Dotarłem do nowych informacji dotyczących Wincentego Balula, o którym pisałem w 2016 r. w postach z 2 lutego, 5 lutego i 22 listopada.

Dwie gazety - "Gazeta Świąteczna" z 1923 r. i "Przewodnik katolicki" z 1932 r. a w nich:


Uroczystość parafialna. Z Piaseczna pod Warszawą piszą do nas: 

W dniu 29 lipca [1923] mieszkańcy Piaseczna byli spółuczestnikami podniosłej uroczystości religijnej. Jego Dostojność arcybiskup metropolita mohylewski, E[dward] Ropp, uproszony przez nauczyciela religii w szkole powszechnej, księdza prałata [Wincentego] Balula, przybył do Piaseczna, aby udzielić dzieciom ze szkoły sakramentu bierzmowania. Uradowane dzieci, wraz z księdzem prefektem i z kierownikiem szkoły [Józefem] Reszczykiem, wyszły na spotkanie dostojnego gościa. Jeden z uczniów, wręczając mu wiązankę kwiatów, wypowiedział serdeczne i proste powitanie od dzieci, po czym zagrzmiało huczne "Niech żyje Arcypasterz!" Uroczystość bierzmowania wyznaczona była na godzinę 5-tą wieczorem. U wylotu głównej ulicy piaseczyńskiej, którą miał przyjechać arcybiskup, wzniesiono bramę powitalną. Przed nią zgromadziły się: straż ogniowa ze swym przewodniczącym, burmistrzem [Wacławem] Kaunem, i z sekretarzem magistratu [Michałem] Borowskim na czele, towarzystwo gimnastyczne "Sokół", szkoła powszechna, schronienie Matki Boskiej Miłosierdzia dla małoletnich dziewcząt ze swymi nauczycielkami, wreszcie proboszcz piaseczyński, ksiądz kanonik [Antoni] Kukalski, poprzedzony przez bractwo kościelne i białą rzęsę dziewczęcą z chorągwiami i sztandarami. W chwili przyjazdu Arcypasterza kapela straży ogniowej zagrzmiała wspaniałym "Boże, coś Polskę"; potem hasło sokołów "Czołem!" przywitało Arcypasterza. Ten wysiadł z powozu wraz z towarzyszącym mu księdzem [Antonim] Około-Kułakiem, odpowiedział również „Czołem!" i z całym orszakiem ruszył po kwiatach, sypanych mu pod nogi przez małe dziewczątka w bieli, ku bramie kościelnej, ozdobionej zielenią i zręcznym z żywych gałązek napisem: "Witaj, Arcypasterzu!" Wszedłszy do kościoła dla uraczenia Najświętszego Sakramentu, Arcypasterz wyszedł wkrótce, już w uroczystych szatach, znowu na cmentarz kościelny, bo tu miał być udzielany sakrament. Towarzyszyli w tej świętej czynności księża: prałat [Antoni] Około-Kułak, prałat [Wincenty] Balul, proboszcz [Ryszard] Borkowski z Jazgarzewa, Harasimowicz z Wilna i ojciec [Konstantinas] Giedrys, marianin z Bielan. Po gorącem, wprost do serca trafiającym przemówieniu, Arcybiskup bierzmował przez dwie godziny. Przystąpiło do sakramentu tego, oprócz 300 dzieci, blisko drugie tyle parafian, którzy się do nich przyłączyli. Opuszczając kościół, musiał Arcypasterz zatrzymać się, choć zmęczony, aby wysłuchać dziękczynnego wierszyka, wypowiedzianego z uczuciem przez jedną dziewczynkę; odpowiedział na jej słowa ze zwykłą ujmującą dobrocią i przystępnością. Nazajutrz przybiegła gromadka uszczęśliwionych dzieci do swego prefekta, aby i jemu podziękować gorąco, boć dobrze rozumiały, że jego to troską i staraniem zgotowana im była tak śliczna uroczystość. Czyste, podniosłe, święte wrażenia, których doznali wszyscy obecni, nie pozostały z pewnością bez następstw; niejedno serce żywiej zabiło dla wyższych, duchowych ideałów... niejedno życie popłynie odtąd innym, szlachetniejszym torem. 

Widz. 


Piaseczno k. Warszawy.
Staraniem Katolickiego Stowarzyszenia Polek i przy współudziale reszty stowarzyszeń parafialnych dzień misyjny oraz święto Chrystusa Króla było w naszej parafii niezwykle uroczyście obchodzone. W dniu misyjnym odbyła się kwesta na rzecz misji. Zebrano przeszło 70 zł. Poza tym sprzedano na ten cel różne pisemka i książeczki w ilości 100 sztuk. W uroczystościach święta Chrystusa Króla wzięło udział 12 organizacji ze sztandarami. W tym dniu odbyło się przyjęcie „rycerek" Krucjaty Eucharystycznej na „apostołki" przez ks. prał. [Wincentego] Balula, a wieczorem odbyła się uroczysta akademia.


wtorek, 3 kwietnia 2018

Kółko Rolnicze w Piasecznie - 1917

Piaseczno pod Warszawą 1914 r. Fot. Stanisław Nofok
Pierwsze kółko rolnicze na ziemiach polskich zostało utworzone w 1862 r. w Piasecznie położonym koło Gniewa na Pomorzu Środkowym. A zebranie organizacyjne kółka rolniczego w Piasecznie pod Warszawą odbyło się 55 lat później - 2 grudnia 1917 r. 
Tak to relacjonował P.B. na łamach tygodnika "Przewodnik kółek i stowarzyszeń rolniczych w Królestwie Polskim" nr 1 z 3 stycznia 1918 r.: 

Zebranie zagaił p. Stefan Holszański, zwracając uwagę zebranych na konieczność zorganizowania kółka rolniczego. 
Instruktor Centralnego Wydziału Kółek rolniczych. p. P[iotr] Biernacki, przedstawił zebranym cele i zadania Kółka rolniczego W Piasecznie, które winno zorganizować gospodarzy małorolnych, a ich gospodarkę, dotąd jeszcze przeważnie zwróconą w kierunku zbożowym, zamienić na warzywną i sadowniczą. Żywe zainteresowanie się zebranych ‘było wymownym dowodem aktualności poruszanej sprawy. 
Oceniając konieczność zorganizowania Kółka rolniczego, wszyscy obecni w liczbie 60 zapisali się na członków Kółka, uchwalając płacić składkę członkowską w wysokości 12 marek rocznie. Na zakończenie zebrania, instruktor p. P[iotr] Biernacki wygłosił pogadankę o przystosowaniu gospodarstwa do warunków wojennych i o widokach gospodarstw podmiejskich na przyszłość.

Autorem krótkiej informacji z "Przewodnika" podpisującego się literami P.B. był zapewne sam Piotr Biernacki.

Zdjęcie z miesięcznika "Pszczelarz" 
 nr 8-9 z sierpnia-września 1919 r.

Celestyn Piotr Biernacki urodził się 1 czerwca 1890 r. we wsi Dobratynle na Wołyniu. Po skończeniu gimnazjum w Łucku, oraz szkoły rolniczej w Czernichowie pod Krakowem, odbył praktykę rolną, w 1913 r. objął stanowisko instruktora Kółek Rolniczych w ziemi Radomskiej, a w 1917 r. został instruktorem Centralnego Związku Kółek Rolniczych. Wędrował piechotą od wsi do wsi, niosąc ludowi oświatę, pouczając go jak się ma organizować, jak ma nowocześnie pracować. Gdy wojska polskie zajęły Łuck, pośpieszył w strony rodzinne. Tu zobaczył okrucieństwa popełniane przez bolszewików na ludności polskiej, chwycił za karabin, wstąpił do szeregów wojska. Poległ 9 czerwca 1919 r. we wsi Młyny pod Łuckiem na Wołyniu w walce z bolszewikami.