wtorek, 26 grudnia 2017

Ksiądz kanonik Antoni Kaim

90 lat temu, 27 grudnia pod Nadarzynem zginął ksiądz kanonik Antoni Kaim, rektor kościoła św. Anny w Warszawie.


Kościół św. Anny w Warszawie, 1927 r. Zdjęcie za: fotopolska.eu

Rano 28 grudnia 1927 r. mieszkańcy Płocka mogli przeczytać na pierwszej stronie swojego regionalnego dziennika:

Straszny wypadek samochodowy
Warszawa, d.27.12 (Tel.wł.)

Wczoraj na szosie prowadzącej z Warszawy do Tomaszowa Mazowieckiego w pobliżu Nadarzyna zdarzył się straszny wypadek samochodowy, w którym ponieśli śmieć rektor kościoła po-bernardyńskiego w Warszawie ks. Antoni Kaim i szofer Jastrzębski, a ciężko ranny ks. Konstanty Pogorzelski prefekt szkolny i ks. Ożarowski.
Samochód pędził z dużą szybkością po szosie, która była zamarznięta i gładka jak lód. W pewnym momencie samochód uderzył z wielką siłą o kamień. Oś pękła, a koło rozleciało się w drzazgi, samochód zaś wywrócił się pokrywają sobą jadących.
Po zawiadomieniu odnośnych instytucyj na miejsce wypadku przybył proboszcz kościoła Zbawiciela ks. Nowakowski, pogotowie ratunkowe i siostry miłosierdzia.
Ks. Nowakowski zabrał ze sobą 2 rannych księży. Zmarły tragicznie ks. Kaim liczył lat 51.


Tego samego dnia ukazała się obszerna informacja o tym wypadku w porannym wydaniu "Kuriera Warszawskiego" (nr 355):

                           

Dzień później informował "Głos Trybunalski":
  

Z kolei "Kurier Warszawski" z 29 grudnia podał krótką informację o przewiezieniu ciała:


30 grudnia 1930 r. odbył się pogrzeb ks. Antoniego Kaima. Tak relacjonował to "Kurier Warszawski":


W tym samym numerze ukazał się nekrolog:


W styczniu 1928 r. "Pismo Organistowskie. Miesięcznik poświęcony wiedzy fachowej i życiu Organistów" zamieścił na swoich łamach tekst:


2 stycznia 1928 r. odbyło się nabożeństwo żałobne za duszę ks. Antoniego Kaima zamówione przez Zarząd i Radę Pedagogiczną Gimnazjum Żeńskiego Zofii Stiche:


Ksiądz Antoni Kaim został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie (kwatera 70, rząd 6, miejsce 13). 

Nagrobek ks. Antoniego Kaima.
Zdjęcie za: cmentarze.um.warszawa.pl


wtorek, 19 grudnia 2017

Klarysew - Dom Dziecka im. Marii Konopnickiej - 1928

Ukazywało się kiedyś takie pismo dla młodzieży, założone w 1923 r. przez Władysława Kopczewskiego (3. VI. 1888 r. – 28. VI. 1969 r.), które propagowało pogodę ducha i życzliwy stosunek do wszystkich i do wszystkiego. Tytuł jego "Iskry".

Władysław Kopczewski, redakcja tygodnika "Iskry",
Warszawa  ul. Warecka 14, 1925 r.
Okładka pierwszego numeru "Iskier".
Oba zdjęcia ze strony: iskry.nazwa.pl 

W jednym z jego numerów znalazłem materiał o Klarysewie. Niestety okazało się, że to tylko trzy zdjęcia Zakładu naukowo-wychowawczego w Klarysewie pod Warszawą (umieszczone w dziale "Z cyklu <nasze szkoły>") przedstawiające budynek i wnętrze szkoły. Przy tym nie było żadnego szerszego opisu.


Budynek powstał na początku XX w., dla VII-klasowej szkoły żeńskiej (gimnazjum) Pawlickiej i Kisielewskiej (J. Oksza). W 1922 r. zakupiła go Amerykańska Misja Metodystyczna i utworzyła w nim Metodystyczny Dom Dziecka im. Marii Konopnickiej. Cały kompleks w skład którego wchodziła kaplica, internat i główny gmach nazwany został Emaus. W 1933 r. teren ten został wydzierżawiony przez warszawski Dom ks. Boduena. Jak pisał Adam Słomczyński "na lat 10 za kwotę 90 000 zł [za] pięknie położone wśród czteromorgowego obszaru ogrodowo-leśnego nowoczesne budynki". 

Jak wynika z tej krótkiej informacji zdjęcia z 1928 r. mogą przedstawiać tylko budynki z okresu istnienia tu domu metodystycznego.


wtorek, 12 grudnia 2017

Wanda i Artur - w 150 rocznicę śmierci

Urodził się 180 lat temu. 150 lat temu zmarł. Żył zaledwie 30 lat. Artur Grottger.  

Artura Grottgera.
Zdjęcie ze strony: pl.wikipedia.org
    Artur Grottger urodził się 11 listopada 1837 r. w Ottyniowicach. Jego ojcem był Jan Józef Grottger uczestnik powstania listopadowego, rotmistrz 5 Pułku Ułanów imienia Zamojskich, matką zaś jego Krystyna Blahao de Chodietow, córka byłego oficera huzarów węgierskich, Chorwata osiadłego w Polsce. 

16-letnia Wanda Monné na rysunku Artura Grottgera. 
Zdjęcie ze strony: pl.wikipedia.org 
  

   Niespełna trzydziestoletni Artur, w styczniu 1866 r. na mieszczańskim balu w lwowskim Towarzystwie Strzeleckim przy ulicy Kurkowej poznał 16-letnią Wandę Monné. Wychowywała się ona pod opieką ciotki, Teresy Wentz, która prowadziła we Lwowie Zakład Naukowo-Wychowawczy dla Panien. Panował tam klimat wysokiej kultury intelektualnej i ideowej. Była dziewczyną uderzająco piękną i wielostronnie uzdolnioną, literacko i artystycznie. 


Zdjęcie z książki "Arthur i Wanda.
Dzieje miłości Arthura Grottgera i Wandy Monné"

   Wanda podziwiała obrazy Artura i marzyła o poznaniu ich twórcy. Była to miłość od pierwszego spojrzenia. Artur zakochał się jak nigdy przedtem. Inne kobiety przestały dla niego istnieć. Niestety arystokratyczna rodzina panny nie widziała przyszłości dla Wandy u jego boku, była przeciwna ich spotkaniom. Spotykali się potajemnie. Artysta w nadziei na osiągnięcie sukcesu wyjechał do Paryża, tu dopadła go gruźlica. Przez cały czas utrzymywał kontakt ze swoją ukochaną. W grudniu 1867 r., nękany płucnymi krwotokami, opadający z sił, został wysłany przez lekarzy do uzdrowiska Amelies-les-Bains we francuskich Pirenejach, gdzie zmarł 13 grudnia 1867 r.

   Zwłoki artysty sprowadziła do Lwowa 4 lipca 1868 r. Wanda Monné i pochowała na Cmentarzu Łyczakowskim w miejscu, które kiedyś wskazał jej Grottger. Na nagrobku ustawiono dzieło włoskiego rzeźbiarza Parysa Filippi figurę, smutnej, rozmodlonej, zamyślonej kobiety.


    Wanda Monné 28 stycznia 1871 r. wyszła za mąż. Zgodnie z życzeniem Artura za Karola Młodnickiego, artystę malarza, najserdeczniejszego przyjaciela Grottgera. Ale pozostała wierna na zawsze swojej pierwszej miłości. Wspólnie z Karolem stworzyli dom-muzeum grottgerowskich pamiątek, stanowiący miejsce spotkań artystów, literatów i patriotów.
Zdjęcie z książki "Arthur i Wanda.
Dzieje miłości Arthura Grottgera i Wandy Monné"


wtorek, 5 grudnia 2017

Piękna Hajota - literatka

   Helena Janina Boguska (Hajota) urodziła się 16 maja 1862 r. w Sandomierzu. Po śmierci ojca przeniosła się z matką do Warszawy. Tutaj uczęszczała na pensję Laury Guerin (stąd wyniosła dobrą znajomość języków obcych) i na tajne kursy prowadzone przy prywatnej pensji żeńskiej Natalii Porazińskiej (stąd wyniosła wiedzę z zakresu literatury, historii i geografii Polski). 
Hajota.
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org


   Zadebiutowała w wieku 13 lat publikując pod pseudonimem H.J.B. fragment powieści "Narcyzy Ewuni" ("Kronika Rodzinna" 1875 r.). Wejście do świata literatury umożliwiły jej trzy kobiety: Jadwiga Łuszczewska (Deotyma), Maria Ilnicka (redaktorka "Bluszczu") oraz Aleksandra Borkowska (redaktorka "Kroniki Rodzinnej"). Dzięki nim stała się znana i popularna na salonach. 
   Z kolei dzięki Prusowi poznała swojego pierwszego męża. Stefan Szolc-Rogoziński podróżnik i badacz, opromieniony sławą kameruńskiej wyprawy zafascynował ją. A i ona, kruczowłosa poetka i literatka, oczarowała młodego odkrywcę. W 29 sierpnia 1888 r., mimo niechęci rodziny pana młodego, wzięli ślub i wyruszyli na Czarny Ląd. 
Stefan Szolc-Rogoziński.
Zdjęcie ze strony 
pl.wikipedia.org

   
   Trzy lata spędzili na wyspie Fernando Po. Tu zakupili 500 hektarową plantację kakao i prowadzili badania nad afrykańskimi plemionami. Jednocześnie brali udział w wyprawach w głąb Afryki Środkowej m.in. do Nigerii. Helena wzięła także udział w wyprawie na najwyższy szczyt wyspy Pico Basile (Pico de Santa Isabel, Pic de Malabo, Clarence Peak). Za ten wyczyn otrzymała wysokie odznaczenie od króla hiszpańskiego.


  Małżeństwo przebywało w Afryce do 1891 r. Po powrocie do Europy Helena barwnie opowiadała o swoich przygodach w Afryce na odczytach: w Madrycie, Neapolu, Rzymie i Paryżu. Została członkinią Towarzystwa Geograficznego w Madrycie i Towarzystwa Afrykańskiego w Neapolu.

   Po powrocie do Polski pisarka złożyła wniosek o rozwód. Z formalnego punktu widzenia do śmierci Szolc-Rogozińskiego (1 grudnia 1896 r. w Paryżu) byli małżeństwem. W 1904 r. wyszła za mąż za architekta, Tomasza Pajzderskiego. Po czterech latach znowu owdowiała i do śmierci pozostała sama.

Zdjęcie ze strony: galeriakongo.blogspot.com

   W końcu XIX w. wypowiadała się przeciwko demonstracjom patriotycznym, chociaż sama w okresie obchodów Mickiewiczowskich (1898 r.) wzięła udział w organizowaniu i wygłaszaniu nielegalnych odczytów. W 1900 r. włączyła się do ruchu emancypacji kobiet. Pracowała w sekcji prawno-politycznej i literacko-artystycznej podczas pierwszego zjazdu kobiet polskich w 1907 r. , który odbył się z okazji jubileuszu Elizy Orzeszkowej. W czasie I wojny światowej działała w Towarzystwie Pomocy Ofiarom Wojny.
   Nie miała dzieci. Zmarła 4 grudnia 1927 r. w Warszawie i pochowana została w rodzinnym grobie na Powązkach. 

Zdjęcie ze strony: patrzacwjednastrone.blogspot.com

   Jej utwory ukazywały się nie tylko w czasopismach, ale również jako wydania książkowe (pod pseudonimem Hajota). Pozostały po niej sentymentalne czytadła ze śmiałymi jak na owe czasy scenami erotycznymi i opowiadania dokumentujące afrykańską wyprawę. Krytycy zarzucali jej nadmierną melodramatyczność fabuły, sztuczność i konwencjonalność motywów a część z nich stwierdzała, że literatką była marną. 
   Pozostawiła po sobie kilkanaście książek i opowiadań, m.in: „Narcyzy Ewuni”, "Poezje", "Co zwycięża!", "Błędne koło", „W pogoni”, "Dar Heliogabala", "Wyżebrana godzina", cykl „Z dalekich lądów” (inspirowany pobytem w Afryce): "Nowele i opowiadania", "Powieść", "Rosa Nieves". Oprócz tego opublikowała liczne nowele, przeglądy piśmiennicze i drobne szkice literackie.l
   Była uznaną tłumaczką z języków francuskiego, angielskiego, włoskiego i hiszpańskiego. Tłumaczyła m.in. Charlesa Dickensa, Jamesa Coopera, Josepha Conrada, Herberta Georga Wellsa, Honoré de Balzaca, Anatola France'a, Guy de Maupassanta, Olivera Goldsmitha, V. Blasco Ibáñeza.

Tak ją żegnał tygodnik "Świat" w nr 50 z 10 grudnia 1927 r.:

          

Ostatnio przypomniało Hajotę Koło Naukowe Literatury Kobiet Uniwersytetu Warszawskiego


wtorek, 21 listopada 2017

wtorek, 14 listopada 2017

Opacz - kopiec wojny 1920 r.

Pisałem niedawno (15 sierpnia 2017 r.) o zapomnianym pomniku-krzyżu w Jeziornie, postawionym w 17. rocznicę zwycięstwa w walnej bitwie pod Warszawą w 1920 r.

Nie był to jedyny przykład  upamiętnienia zwycięstwa 1920 r. W pobliskiej Opaczy z inicjatywy Powiatowego Zarządu Stronnictwa Ludowego miano usypać kopiec ku czci poległych chłopów w 1920 r. Niestety do uroczystości poświęcenia kopca 15 sierpnia 1936 r. nie doszło. Tak ten fakt odnotowały ówczesne gazety.

"Głos Lubelski" nr 197 z 21 lipca 1936 r. zapowiedział:


Tydzień później "Głos Mazowiecki" nr 173 z 29 lipca 1936 r. informował:


Kim był wymieniony w komunikacie prezes zarządu powiatowego Stronnictwa Ludowego.
Stanisław Kasperlik urodził się w 1900 r. w Cięcinie na Żywieczczyźnie. Walczył w Polskim Korpusie Posiłkowym, był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej (walczył m.in. o Lwów), brał udział w wojnie polsko-sowieckiej (otrzymał Krzyż Walecznych). Od 1926 r. był członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego "Piast", następnie Stonnictwa Ludowego. Prezesem powiatowego zarządu SL w Warszawie był w 1936 r. i w okresie 1938-1939. W czasie II wojny światowej działał w Batalionach Chłopskich. Po wojnie był członkiem mikołajczykowskiego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Kilkakrotnie więziony przez "władzę ludową". Zmarł 22 lipca 1985 r. Pochowany w Warszawie.

wtorek, 7 listopada 2017

Józef Piłsudski w Skolimowie

Sejm 22 czerwca 2016 r. przyjął uchwałę ustanawiającą rok 2017 rokiem m.in. Józefa Piłsudskiego. Uczczenie Marszałka Józefa Piłsudskiego miało związek z przypadającą w 2017 r. 150. rocznicą urodzin - jak zaznaczono w uchwale - "niezłomnego bojownika o wolność i niezawisłość Polaków".
W całym kraju na różne sposoby obchodzona jest 150 rocznica urodzin Marszałka. Organizowane są wystawy, sesje okolicznościowe, konferencje naukowe, koncerty, wydawane są liczne publikacje.

Obowiązujący portret Józefa Piłsudskiego z 1928 r.

Przed 1939 r. jedną z najczęstszych form honorowania Józefa Piłsudskiego było nadawanie mu przez rady miast i gmin (45 plus Wileńszczyzna i Verdun) oraz inne gremia (45 związków, stowarzyszeń, towarzystw) honorowego obywatelstwa. Po zamachu majowym przybrało ono charakter masowy, a sam Marszałek z wieloma z nagradzającymi go w ten sposób miejscowościami nie był w jakikolwiek sposób związany.

Wśród gmin, które nadały ten tytuł była także gmina Jeziorna. Uchwałą z 4 listopada 1928 r. Rada Gminy gminy Jeziorna postanowiła nadać Marszałkowi Piłsudskiemu tytuł "Pierwszego Honorowego Obywatela Gminy Jeziorna". Pierwszy podpis pod uchwałą złożył Przewodniczący Rady Gminnej wójt gminy Andrzej Knyziak.


Nie udało mi się stwierdzić, czy Marszałek kiedykolwiek był w Jeziornie. Natomiast napewno wpadał do posiadłości państwa Krok-Paszkowskich w pobliskim Skolimowie-Chylicach. Zacytujmy dwa fragmenty wspomnień:

Aleksandra Piłsudska: Paszkowscy mieli oddzielny domek przy swojej willi. Składał się on z dwu malutkich pokoików i kuchni. Mąż wszystkie wolne chwile, a także święta spędzał z nami. Dojazd z Belwederu nie zajmował mu dużo czasu. Z przyjemnością wspominam pobyt w tym uroczym zakątku u bardzo miłej gospodyni, która dotrzymywała mi towarzystwa gdy byłam sama. Mąż jej walczył na froncie
Dom który wspomina Aleksandra Piłsudska stał przy ul. Parkowej 36, a tą miłą gospodynią była Ewelina Krok-Paszkowska, żona Henryka (późniejszego generała), który w tym czasie walczył na Białorusi. Zapis prawdopodobnie dotyczy 1919 r. Od 1922 r. państwo Krok-Paszkowscy mieszkali w Siedlcach.

Jan Krok-Paszkowski: Mój ojciec był dosyć blisko związany z Piłsudskim. Józef Piłsudski przez pewien czas mieszkał u nas pod Warszawą. Widywałem go przeważnie z daleka. Kiedyś bawiłem się w piasku i widzę, że on przejeżdża samochodem, więc zatrzymałem ten samochód i mówię mu: „Weź mnie ze sobą!” Na co Piłsudski mówi: „Takich brudasów jak ty, to ja nie biorę.” To ja powiedziałem: „To umyj mnie!” Dlatego, że jeszcze w tym okresie czasu, musiał mnie ktoś umyć. Na tym się skończyła moja rozmowa z Józefem Piłsudskim.
Jedna uwaga. Piłsudski raczej nie mieszkał na Parkowej. Wpadał tylko z Belwederu na krótki czas. Jan urodził się w 1925 r. Jeżeli rzeczywiście doszło do takiego spotkania, to musiał to być rok 1928 lub 1929. Krok-Paszkowscy mieszkali wtedy w Wilnie (do 1930 r.). Ale dom w Skolimowie-Chylicach pozostał w rodzinie Paszkowskich.

Podziękowanie dla Adama Zyszczyka za pomoc w dotarciu do Uchwały gminy Jeziorna.

wtorek, 31 października 2017

Droga do Skolimowa - 1929

Wpadł mi w ręce taki drobiazg:

Z powiatu Warszawskiego. Uporządkowanie szosy Wilanowskiej.

Wydział powiatowy sejmiku warszawskiego wystosował do magistratu m. st. Warszawy pismo, w którym zaznacza, że w r. b. budżetowym 1929-30 sejmik zamierza m. in. naprawić odcinek drogi od szosy Królewskiej do Wilanowa na przestrzeni 1.250 metrów, a mianowicie: przełożyć bruk z kamienia polnego i uporządkować burty.

Przeróbka taka nie stworzyłaby jednak całkowicie dogodnej komunikacji, ani nie nadawałaby szosie charakteru reprezentacyjnego, na którym zależy Warszawie. Wydział powiatowy zdecydowałby się na ułożenie od razu jezdni z kostki kamiennej, lecz wspólnymi siłami z magistratem stołecznym.



Jednocześnie obecny bruk z kamienia polnego byłby użyty do zabrukowania drogi od Wilanowa w stronę Czerniakowa do granic m. Warszawy. Powstałaby wówczas druga arteria komunikacyjna wyłącznie dla ruchu ciężarowego, co zaoszczędziłoby magistratowi konserwację jezdni asfaltowej, pozwalając na przeznaczenia tej ostatniej wyłącznie dla ruchu lekkiego.

Koszt obydwóch robót wyniósłby 193.000 zł. O ile by magistrat zdecydował się pokryć 50 proc. tej sumy, drugą połowę, wydział powiatowy wziąłby na siebie.

Ponieważ szosa Wilanowska cieszy się największą frekwencją, poczynając od drugiej połowy czerwca ze względu na osady letniskowe: Konstancin, Skolimów i Chylice, przeto wydział powiatowy, pragnąc wykonać roboty te w okresie od I kwietnia do 15 czerwca rb., prosi magistrat o szybką decyzję.

cyt za:

wtorek, 24 października 2017

Generał Kazimierz Sosnkowski

7 stycznia 2016 r. w pierwszym swoim poście na tym blogu "Willa generała" wspomniałem gen. Kazimierza Sosnkowskiego.
Dzisiejszy post jest setnym. I z tej okazji też będzie o Generale.

Nie układała się współpraca gen. Kazimierza Sosnkowskiego z Aliantami, którym zarzucał łamanie umów sojuszniczych. Słynny rozkaz nr 19 z 1 września 1944 r. do żołnierzy AK, w którym wytknął Brytyjczykom grzech zaniechania wobec walczącej Warszawy doprowadził ich do furii. 30 września 1944 r. pod naciskiem Anglików gen. Sosnkowski został zdymisjonowany ze stanowiska Naczelnego Wodza. Miesiąc później Generał wyjechał do Kanady.

W prasie krajowej  już w niecałe dwa tygodnie później (sic!) pokazały się takie informacje:

"Gazeta Lubelska" nr 64 z 12 października 1944 r.
"Szczutek" nr 3 z 17 października 1944 r.

Prawda była trochę inna. Gen. Sosnkowski zmuszony do zamieszkania w Kanadzie na stałe, dopiero na przełomie 1946 r. i 1947 r. kupił farmę o powierzchni 25 akrów 4 km od miasteczka Arundel, ponad 100 km na północny zachód od Montrealu. Pracował tutaj fizycznie w celu utrzymania siebie i rodziny. Stąd do Parany było ponad 8800 km.

wtorek, 17 października 2017

Powrót serca Chopina - 17 października

Fryderyk Chopin wyjechał z Warszawy jako dwudziestoletni młodzieniec. 2 listopada 1830 r. w oberży rogatkowej na Woli żegnali go najbliżsi. 


Dawne rogatki gdzie prof. Elsner wraz z chórem
żegnali Chopina opuszczającego Ojczyznę.
Oczekiwanie na powrót serca Chopina 17 października  1945 r. Zbiory NAC


Zgodnie z życzeniem zmarłego 17 października 1849 r. jego serce miało wrócić do Warszawy. Wolę tę spełniła siostra pianisty Ludwika Jędrzejewiczowa. Serce zamknięto w słoju wypełnionym alkoholem. Z obawy przed rewizją Ludwika wiozła je pod własnym ubraniem, następnie przekazała do kościoła św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu – parafii rodziny Chopinów. 

Ludwika Jędrzejewiczowa.
Ilustracja ze strony pl.chopin.nifc.pl

Skrzyneczka, w której zamknięto słój z sercem wybitnego muzyka przeleżała prawie trzy dekady w kościelnych piwnicach. W 1880 r. przeniesiono serce do niszy w jednym z filarów kościoła św. Krzyża. Znajduje się tam tablica z wykutym napisem Fryderykowi Chopinowi – rodacy oraz cytatem z Ewangelii św. Mateusza Gdzie skarb Twój, tam serce Twoje. W 1944 r. w czasie powstania warszawskiego zostało ewakuowane do Milanówka. Według jednej relacji serce uratowali żołnierze Armii Krajowej, według innej uczynili to żołnierze niemieccy. 17 października 1945 r., jego serce wróciło do Warszawy, do kościoła św. Krzyża.

Urnę niesie arcybiskup Antoni Szlagowski, który przechował
serce w kaplicy w Milanówku. 17 października  1945 r. 
Zdjęcie ze strony wirtuozi.eu

wtorek, 10 października 2017

Brudno pod Warszawą - 1937 r.

Gen. Felicjan Sławoj-Składkowski był wielkim entuzjastą higieny i świetnie zdawał sobie sprawę z fatalnego poziomu sanitarnego w kraju, w którym swoje potrzeby większa część ludności załatwiała "za stodołą". Walczył z tym metodami, które rozumiał, czyli urzędowymi nakazami i rozporządzeniami. Kiedy został ministrem spraw wewnętrznych, wydał wiele rozporządzeń, które miały wymusić na ludności bardziej higieniczny tryb życia. Nakazał, by w każdej posesji był czysty ustęp i zamykany śmietnik. Był m.in. autorem zarządzeń o skanalizowaniu osiedli robotniczych i kontroli stanu sanitarnego targowisk. Dbał o poprawę estetyki miast i wsi.
Ubikacje powinny drogą częstego szorowania sedesów i podłogi, wentylowania i odkażania być stale utrzymane w stanie używalności i nie zatruwać powietrza naokoło - pisał do wojewodów. 

Wychodek obok chłopskiego domu w Dębnie koło Brzeska. Lata 30. XX w.
Zdjęcie ze zbiorów NAC

Sławoj Składkowski wiedział doskonale, że zarządzenia same się nie zrealizują, i dlatego wysyłał w teren kontrole i sam w nich chętnie brał udział. 6 maja 1937 r. w towarzystwie wojewody warszawskiego Bronisława Nakoniecznikowa-Klukowskiego oraz komisarza rządu RP na miasto stołeczne Warszawę Władysława Jaroszewicza dokonał inspekcji na terenie Warszawy i jej najbliższych okolic.

Gen Felicjan Sławoj Składkowski.
 Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org
Bronisław Nakoniecznikow-Klukowski.
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org
Władysław Jaroszewicz.
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org
Miała ona na celu sprawdzenie wykonania zarządzeń dotyczących podniesienia wyglądu estetycznego i zdrowotnego ulic wjazdowych do Warszawy, dworców kolejowych, kolejek dojazdowych i miejscowości podmiejskich oraz sprawdzenia czy przy robotach porządkowych zatrudnieni są bezrobotni. Wyniki inspekcji nie do końca były zadowalające. Stwierdzono porządny i czysty wygląd ul. Grójeckiej, Wolskiej i Grochowa. Czerniaków i Mokotów miały w poszczególnych miejscach niedociągnięcia.

Z miejscowości podmiejskich w których nie stwierdzono większych uchybień i mogących służyć za przykład dla pozostałych, czysty i porządny wygląd miały: Powsin, Jeziorna, Służew, Raków, Okęcie, Raszyn, Nadarzyn, Pruszków, Włochy, Wawer, Międzylesie, Radość, Miedzeszyn, Falenica i Świder.

Niedociągnięcia w estetycznym i czystym wyglądzie wykazały: Klarysew, Konstancin, Chyliczki, Piaseczno, Dąbrówka, Grodzisk, Ożarów, Błonie i Otwock. Jak z tego widać cała trasa Klarysew - Piaseczno była tak oceniona. Zapewne tak samo było w Skolimowie, którego tu nie wspomniano.

Najbardziej zaniedbany wygląd miały: Wilanów, Pyry, Milanówek, Brwinów i Pszczelin.

Premier nie był zachwycony tym co zobaczył w stolicy i jej najbliższej okolicy. W wyniku tego wydał surowe zarządzenia mające na celu całkowite uporządkowanie wszystkich miejscowości podmiejskich i arterii wylotowych z Warszawy. Wyznaczył jako ostateczny termin ich ukończenia 2 czerwca 1937 r.

Na podstawie "K.W." nr 143 z 25 maja 1937 r.