Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeziorna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeziorna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 kwietnia 2019

Jeziorna - 60 000 rubli podatku

2 września 1915 r., z rozkazu generał-gubernatora Hansa Hartwiga von Beselera, Centralny Komitet Obywatelski został rozwiązany. Od 1 stycznia 1916 r. jego prace kontynuowała, utworzona za zgodą Niemców, organizacja charytatywna Rada Główna Opiekuńcza. Prowadziła ona bursy, schroniska, żłobki, ochronki, wydawała żywność, odzież, zasiłki pieniężne, ewidencjonowała straty wojenne.

Sytuacja powstałych w terenie rad opiekuńczych była różna. Część z nich miała cały czas kłopoty finansowe. Dotyczyło to większych miast. Tutaj trudno było znaleźć fundusze. Ale już rady opiekuńcze działające w terenach rolniczych, często działały bez dotacji Rady Głównej Opiekuńczej. Odpowiednie fundusze zapewniały im miejscowe sejmiki bądź miejscowe władze okupacyjne (które odpowiednio zwiększały podatki). 

Trudniejsza sytuacja była w powiecie warszawskim, w związku z tym, że władze niemieckie zarządziły wydzielenie Warszawy z powiatu warszawskiego i włączenie do powiatu sąsiednich gmin. W wyniku tego zarządzenia w skład powiatu weszło 29 gmin. Mieszkało tu ok. 250 tys. osób, z czego ok. 55 tys. w miastach i osadach (m.in. Pruszków, Piaseczno, Nowy Dwór, Radzymin, Zakroczym, Serock, Otwock).


Przed 1914 r. gminy podwarszawskie miały charakter typowo rolniczy, stąd szła żywność do Warszawy. Gminy te posiadały także, co ważne, znaczący przemysł i rzemiosło. Niestety zawierucha wojenna spowodowała likwidację większości fabryk i warsztatów. Dodatkowym utrudnieniem było to, że okupacyjne władze niemieckie wydały zakaz wywozu żywności do Warszawy z innych powiatów, oprócz powiatu warszawskiego.

Z tego też powodu sytuacja w powiecie stała się bardzo trudna. 12% ogółu mieszkańców powiatu (30 tys.) było pozbawionych środków do życia. Przykładowo w gminie Jeziorna w kwietniu 1916 r. na 6500 mieszkańców było 4500 bezrobotnych. Duża ich część była wcześniej zwerbowana do kopania okopów dla wojska rosyjskiego, a później osiedlona w tej gminie.


Często widziało się na drogach wiodących do Warszawy jak zgłodniała ludność miejscowa rabowała z wozów żywność. Z kolei bezrobotni mieszkańcy Warszawy kradli plony z miejscowych pól. Trzeba zwrócić też uwagę na fakt, że latem 1916 r. do prac polowych w powiecie warszawskim pozostało tylko ok. 50% koni. Dodatkowym obciążeniem był nałożony podatek kwaterunkowy dla wojska i urzędników niemieckich. Na gminę Jeziorna przypadło 60 000 rubli.

Trzeba dodać, że w 1917 r. powiat warszawski rozrósł się do 33 gmin, a liczba ludności zwiększyła się do 280 tys. z czego 170 tys. to byli bezrolni.


na podstawie materiałów z Archiwum Akt Nowych

wtorek, 5 marca 2019

Walka z gruźlicą - Konstancin 1925 r.


"Kurier Warszawski" w 1925 roku donosił:

Walka z gruźlicą

W tych dniach otwarto siódmą z kolei w pow. warszawskim przychodnię przeciwgruźliczą w Konstancinie. Przychodnia ta będzie obsługiwała gminy: wilanowską, Konstancin-Skolimów i Jeziornę. Będzie utrzymywana przez sejmik warszawski przy współudziale trzech gmin. Zadaniem jej będzie walka z gruźlicą oraz innymi chorobami społecznymi, roztoczenie opieki lekarskiej nad dziećmi, uczęszczającymi do szkół 'powszechnych w trzech gminach. Przy przychodni otwarto gabinet dentystyczny wyłącznie dla dziatwy szkolnej.

Przychodnia wykonywać będzie również szczepienia ochronne przeciwko chorobom zakaźnym.

wtorek, 5 lutego 2019

Włamywacz z Jeziorny

Młodociany włamywacz rozpłakał się nad pustą kasą 


Do kasy kolejowej w Jeziornie Królewskiej włamał się Stefan Mieczysław Brzezina, lat 15, mieszkaniec Jeziornej. Brzezina skradł kasetkę i ukrył ją, zakopując w ogrodzie. Policja młodocianego włamywacza aresztowała. Wskazał on miejsce w którym ukrył kasetkę. Po otworzeniu okazało się, że pieniędzy w niej nie ma. Brzezina na widok pustej kasetki rozpłakał się, bowiem, nie mogąc rozbić kasetki, przypuszczał, że znajdują się wewnątrz pieniądze.


za: "ABC - Nowiny Codzienne" nr 22 z 22 stycznia 1939 r.

wtorek, 6 listopada 2018

Jeziorka wylała - 1903 r.

W 1903 roku "Gazeta Lwowska" informowała:

Powodzie
Bardzo poważne straty poniosła kolej wilanowsko-piaseczyńska, szczególniej na przestrzeni od Jeziorny do Chylic. Pomimo fundamentalnej budowy plantu na odnodze ku Konstancinowi, podmycie okazało się tak groźne, że onegdaj wstrzymać musiano ruch pociągów i osoby, podążające do tej pięknej miejscowości, zmuszone były wysiadać na przystanku w Jeziornie. Zawsze głęboka i dość szeroka rzeka Jeziorka wezbrała do tego stopnia, że woda podmyła brzegi, znosiła drzewa i czyniła wyrwy nawet na dobrze wybrukowanych podwórzach. Most kolejowy pod Konstancinem został zniesiony, a szyny wiszą nad wodą w powietrzu. 


W Skolimowie park ucierpiał znacznie, wylew Jeziorki dosięgał prawie dworu. Przez całą noc musiano pracować z wytężeniem, ażeby woda nie przedostała się przez uliczki w parku, niszcząc zupełnie świetnie prowadzone gospodarstwo rybne. 

Straty na kolei grójeckiej są mniejsze, chociaż w pobliżu Moczydłowa i Góry Kalwarii plant również ucierpiał, a ruch pociągów odbywał się z wielką ostrożnością. 

za: "Gazeta Lwowska" nr 160 z 16 lipca 1903 r.

wtorek, 30 października 2018

Jeziorna w 1924 r.

Największym zakładem przemysłowym w pobliżu Warszawy, na południe od niej, była Papiernia w Jeziornie. Duże skupisko robotników, bliskość dużej aglomeracji miejskiej powodowało, że na jej terenie działały aktywnie organizacje będące pod wpływem różnych nurtów politycznych. Działała tu przede wszystkim PPS, ale była także komórka SDKPiL. Od 1918 r. zaczęła działać KPRP.
Związane z KPRP wydawnictwo Książka wydawało m.in. tygodnik "Nowa Kultura"  (1923-1924). W numerze 1 (16) z 5 stycznia 1924 r. opublikowano tekst o Jeziornie.



Kronika oświatowa - JEZIORNA 

Zaspakajanie potrzeb kulturalnych, zdobywanie wiedzy to, w obecnym ustroju społecznym, coś dostępnego tylko dla klas posiadających. 
Niemniej przeto, już w obecnym ustroju klasa robotnicza zakładać musi podwaliny pod gmach przyszłego społeczeństwa, zdobywając wiedzę, dającą panowanie nad materią. 
Kolektywny w tym celu wysiłek klasy robotniczej, zorganizowanej w związkach zawodowych, skupionej przy czytelniach, domach ludowych itp. daje wspaniałe rezultaty. 
Za przykład niech posłuży Jeziorna, osada fabryczna, skupiająca kilkaset rodzin robotniczych. Silna organizacja zawodowa i żywe zajęcie się sprawami oświaty i kultury robotniczej wpłynęły na to, że przy fabryce powstała ochronka i 7-oddziałowa szkoła powszechna, w której uczy się z górą 300 dzieci robotniczych. Szkoła utrzymywana jest przez fabrykę, nauka jest bezpłatna, dzieci otrzymują niektóre przedmioty darmo np. ołówki itp. 


Do rozwoju życia kulturalnego i towarzyskiego wśród młodzieży i starszych robotników przyczynia się w dużej mierze "Dom Ludowy": posiada on bibliotekę, zawierającą kilka tysięcy książek treści beletrystycznej i naukowej, scenę, gdzie odbywają się przedstawienia amatorskie — poza tym urządzane są odczyty, wieczory towarzyskie itp. 
Analfabetów, stanowiących 10% robotników jeziorańskich. wkrótce nie będzie, dzięki odpowiednio zorganizowanym kursom. 
Duże znaczenie społeczno-wychowawcze posiada robotnicza kooperatywa spożywcza, licząca przeszło 1000 członków i posiadająca własną piekarnię i rzeźnię. 
Istnieje orkiestra robotnicza, organizują się chóry, kółka sportowe młodzieży, kluby towarzyskie itp. 
Rezultaty mówią same za siebie. 

Gwoli prawdy, wspomniane tutaj -osiągnięcia- były przede wszystkim wynikiem działań właścicieli i dyrekcji fabryki.

wtorek, 23 października 2018

Bohater z Jeziorny - Żołnierze Niepodległej (VII)

Mieczysław Roman Niedzielski urodził się 9 sierpnia 1897 r. w Jeziornie, w rodzinie Aleksandra i Heleny Sabelman. Rodzina Niedzielskich aktywnie uczestniczyła w życiu miejscowej społeczności, m.in. brała udział w pracach Komitetu Budowy Kościoła Świętego Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Jeziornie Fabrycznej-Mirkowie.

Aleksander Niedzielski, ojciec Mieczysława
Adolf Sabelman, dziadek Mieczysława
  
Mieczysław Roman od 1915 r. służył w wojsku rosyjskim, następnie w I Korpusie Polskim, a od stycznia 1919 r. w Wojsku Polskim. Brał udział w wojnie polsko-sowieckiej 1919-1920 (w wojskach saperskich). W kampanii wrześniowej, w stopniu majora, dowodził kompanią reflektorów przeciwlotniczych nr 17, zmobilizowaną 24 sierpnia 1939 r. w Batalionie Elektrotechnicznym (kompania uczestniczyła w obronie Warszawy). 6 września na czele kompanii wyruszył do Lublina. 11 września 1939 roku wyjechał do Lwowa. Podczas okupacji działał w Okręgu Warszawskim AK. Od 1940 r. dowodził II Obwodem Żoliborz (ps „Żywiciel”, „Wojciechowski”, „Boruta”, „Papuga”, „Sadownik”). W Powstaniu Warszawskim był dowódcą oddziałów na Żoliborzu. Był dwukrotnie ranny. 20 września został mianowany dowódcą 8 Dywizji Piechoty AK im. Romualda Traugutta. Nie godził się na kapitulację powstańców. 

Mieczysław Roman Niedzielski.
Zdjęcie za pl.wikipedia.org

Po wyzwoleniu obozu jenieckiego przez Brytyjczyków pozostał na emigracji. W styczniu 1946 r. został mianowany na stopień pułkownika. Zmarł 18 maja 1980 r. w Chicago.

wtorek, 28 sierpnia 2018

"Bogacze wiejscy" z Jeziorny


Wracam do mrocznych opowieści dziejących się w naszych okolicach[1]. Jest rok 1917 ...

Z Jeziorny

Przed trzyma tygodniami [lipiec] dwaj bracia Jakóbiakowie[2] i gospodarz Matjasik [Matyjasik] pobili w sposób okrutny ubogą wyrobnicę, Mariannę Narożniakową, za drobną kradzież marchwi na ich polu. Władze gminne odwiozły ciężko chorą kobietę do Warszawy po ratunek przez operację. 
Narożniakowa, jako wdową, jest matką dwojga nieletnich dzieci i jedyną ich żywicielką. Od kilku tygodni obłożna i ciężko chora matka w ostatniej nędzy pogrążyła rodzinę. Sprawa jest w toku. Zbrodniarzy władze miejscowe pociągnęły do odpowiedzialności.


Jacek Łącki, Samotne żniwa. Zdjęcia za: allegro.pl


W ubiegły zaś wtorek [7 sierpnia] zaszedł fakt drugi pobicia przez gospodarza z Jeziorny nędzarza, który z głodu dobrał się do garstki kartofli. Złamano mu rękę, a dziś nędzarz ten już walczy ze śmiercią. 

Takich to czynów nieludzkiego zdziczenia dopuszczają się bogacze wiejscy z Jeziorny, których mienia podczas niedawnego pożaru [15 lipca] ratować nawet nie chciano za nieludzkość względom nędzy biedaków, zdzierstwo i nieuczynność[3]. Ludność bezrolna żyje tu literalnie bez kawałka chleba wobec cen szalenie wygórowanych, od których nie odstępują zdziercy. "Gryźta bodaj kamienie, kiedy na chleb was nie stać" — oto odpowiedź tych panów położenia wobec klęski głodowej swych bliźnich. 

za: "Kurier Warszawski" nr 221 z 12 sierpnia 1917 r. (niedziela)



[2] 13 lutego 1922 r. dokonano napadu i zabito gospodarza wsi Zakrzew Karola Szczepanika. Policja radomska ujęła sprawców już 14 lutego, byli nimi bracia Franciszek i Stefan Jakóbiakowie. Czyżby byli to ci sami sprawcy?

wtorek, 7 sierpnia 2018

Zamieszki w Konstancinie w 1936 r.

Był wtorek 30 czerwca 1936 r. Na konstancińskiej stacji spokój. Nie ma już śladu po tłumach, które przewinęły się tutaj w sobotę i niedzielę. Co prawda ruch jest trochę większy niż zwykle, ale właśnie zaczęły się wakacje. Na ławkach pod drewnianym budynkiem stacji siedzi kilka osób. Czekają na pociąg z Warszawy. Przyjadą nowi letnicy, trzeba ich odebrać. Część czeka, żeby tylko zaspokoić swoją ciekawość: kto tym razem przyjedzie. Senny słoneczny dzień na stacji "Konstancin". 




Nagle z pobliskiej restauracji Franciszka Berentowicza "Elite" zaczęły dochodzić podniesione głosy, okrzyki, szamotanina. Następnie z restauracji wypadło dwóch mężczyzn: kelner Peszke i miejscowy kolporter prasy, pracownik Polskiego Towarzystwa Księgarni Kolejowych RUCH, Stanisław Oślak. Kelner wyraźnie był górą i bezlitośnie obijał kolportera. Natychmiast wokół walczących zebrał się tłum. W obronie słabszego stanęło kilka osób. Między nimi był Jan TurantKędzierski. W tym czasie na stacji pełnił służbę policjant Węgliński (nr służbowy 1361). Początkowo Węgliński nie interweniował tłumacząc się tym, że nie ma do tego uprawnień. Ale tłum żądał reakcji stróża prawa. Wreszcie Węgliński wkroczył do akcji i próbował rozdzielić walczących. Dopiero po jakimś czasie udało mu się przy pomocy Turanta i Kędzierskiego zaprowadzić szarpiącego się Peszkę na posterunek policji w Jeziornie (ul. Warszawska). Tutaj wszyscy zostali wylegitymowani. Kędzierskiego odesłano do domu. Turanta policjanci postanowili zatrzymać. Towarzyszący temu zajściu tłum zaczął domagać się wypuszczenia zatrzymanego. Na odgłos awantury pojawił się na miejscu starszy posterunkowy Muszelski, który zadecydował o wypuszczeniu Turanta, żeby zapobiec dalszym rozruchom. Peszke pozostał w areszcie. Policjanci bali się wypuścić go na ulicę, żeby znowu nie doszło do rękoczynów. Stanisław Oślak zniknął gdzieś niezauważony. Wydawało się, że to już koniec sprawy. 


Nazajutrz rano - o godzinie 4.30 - do mieszkania państwa Turant, trzymających dozorostwo w "Hugonówce", zapukał posterunkowy Duma. Na miejscu spisał protokół z zajścia i poprosił, żeby Turant udał się z nim na posterunek. 

Po prawie dwugodzinnej nieobecności żona zatrzymanego Agnieszka Turantowa udała się na poszukiwanie męża. Na posterunku ku swojemu zdziwieniu i rozpaczy dowiedziała się, że mąż jej powiesił się w celi na kracie okna. Jednak do ciała jej nie dopuszczono. Dopiero po licznych interwencjach i obdukcji lekarza udało się odebrać zwłoki. 

Żona Turanta w zaistniałej sytuacji zawiadomiła stryja inżyniera Hipolita Turanta, pracownika Polskiego Radia w Katowicach, żeby coś zrobił w tej sprawie. Inżynier natychmiast interweniował w urzędzie prokuratorskim, dowodząc, że brata jego z pewnością zamordowano na posterunku policyjnym, wobec czego domaga się aresztowania wszystkich policjantów z posterunku w Jeziornie i Konstancinie, przeprowadzenia drobiazgowego śledztwa i surowego ukarania winnych. 


W trakcie prac dochodzeniowych zwłoki zbadała biegła lekarz. Stwierdziła, że śmierć nastąpiła nie na skutek powieszenia, lecz z innych przyczyn. Nad aresztowanym znęcano się w barbarzyński sposób, miał połamane kończyny, zgniecioną klatkę piersiową oraz dużą ranę na czaszce. W tej sytuacji sędzia śledczy 19 rewiru na powiat warszawski w Piasecznie w trybie pilnym postanowił zawiesić w czynnościach i usunąć z posterunku Węglińskiego i dwóch innych policjantów. 

W sobotę 4 lipca odbył się pogrzeb Jana Turanta.  Był lubiany przez mieszkańców Konstancina, którzy uważali go za człowieka spokojnego. Nigdy nie był karany sądownie i nigdy nie miał zatargów z policją. Pozostawił żonę i trójkę dzieci: 17-letniego syna Konstantego (hydraulik pracujący w Warszawie), 14-letnią Wandę i 10-letniego Wacława, uczniów szkoły powszechnej. 


Ciekawe, że o całej sprawie nie wspomniał, zawsze dobrze poinformowany, "Kurier Warszawski". Natomiast podał po czasie interesującą informację. Według niej 4 lipca [był to dzień pogrzebu] na stacji w Konstancinie policjant zatrzymał za "awantury" Szczepana Tyrkego (Tyrka). Zatrzymany stawiał opór. Powstało zbiegowisko, próbowano odbić zatrzymanego. Sytuacja była bardzo napięta. Zostały powiadomione pobliskie posterunki policji i po przybyciu posiłków udało się stróżom prawa opanować sytuację. Kilkanaście osób aresztowano i odstawiono do aresztu w Warszawie. 

Prawdopodobnie obie sprawy się łączą. W Konstancinie musiało być duże wzburzenie po śmierci Jana Turanta. Przypuszczalnie po pogrzebie część zgromadzonych wznosiła okrzyki przeciw miejscowej policji. Wśród nich zapewne wyróżniał się zatrzymany. Interwencja posterunkowego dolała tylko oliwy do ognia. Informacja o posiłkach z innych posterunków, w tym z Warszawy, wskazuje na to, że rozruchy miały szerszy zasięg. Sytuacja po pewnym czasie została opanowana przez policję. Na wszelki wypadek zatrzymanych przewieziono do Warszawy. 

Ale może być druga interpretacja opisanego przez "Kurier Warszawski" wydarzenia. Informator gazety pomylił chronologię. I to co opisał pod datą 4 lipca miało miejsce 30 czerwca. Zapewne też przekręcono nazwisko: Szczepan Tyrke (niektóre gazety Turantowi dawały imię  Szczepan) to być może Jan Turant. 


Śledztwo w sprawie śmierci Jana Turanta zostało zakończone zaskakująco szybko. Już w połowie sierpnia sprawa została umorzona. Zarzucono Turantowi, że stawiał opór władzy, wtrącając się do zajścia, a na posterunku "istotnie popełnił samobójstwo". Co dziwne, żaden ze zwolnionych policjantów nie został przywrócony do służby. 

Apelacje rodziny przez długi czas nie odniosły żadnego skutku. Rodzina nie dała jednak za wygraną. W jej imieniu adwokat Adam Kon wniósł zażalenie do wydziału III karnego Sądu Okręgowego w Warszawie. W październiku 1936 r. sąd postanowił wznowić śledztwo i przesłuchać dodatkowych 17 świadków. 

Wyniki powtórnego śledztwa nie są mi znane. 

A o kelnerze Peszke i kolporterze Oślaku historia milczy. 

opracowano na podstawie informacji z gazet: "Goniec Warszawski", "Słowo Pomorskie", "Orędownik", "Dziennik Bydgoski", "Lech - Gazeta gnieźnieńska", "Głos Lubelski", "Gazeta Polska", "Śląski Kurier Poranny", "Kurier Warszawski".

wtorek, 31 lipca 2018

Niemieccy policjanci w Jeziornie - 1936 r.

No cóż, bywa i tak...
3 listopada 1936 r. przybyła do Polski z czterodniową rewizytą delegacja policji niemieckiej. W jej skład wchodzili: zastępca szefa policji Rzeszy i szef niemieckiej policji porządkowej (Ordnungspolizei) generał Kurt Daluege, pułkownik Adolf von Bomhard, kapitanowie Zernack, Stuber, Petter oraz referent prasowy Koschorke. 

Następnego dnia - 4 listopada...


     

Strona polska przygotowała dla gości na te cztery dni bardzo intensywny program. Można o tym przeczytać w dwumiesięczniku "Przegląd Policyjny" nr 1 z 1937 r.

Kim byli najważniejsi goście:

Kurt Daluege urodził się 15 września 1897 r. w Kreuzburgu (Kluczbork), w latach 1936-1942 był szefem Głównego Urzędu Policji Porządkowej (Ordnungspolizei – Orpo), w latach 1942-1945 zastępcą Protektora Czech i Moraw; hitlerowski zbrodniarz wojenny, został stracony 24 października 1946 r. w Pradze. 

https://www.youtube.com/watch?v=CdhuGeL_dOQ



Adolf Theodor Ernst von Bomhard urodził się 6 stycznia 1891 r. w Augsburgu. W III Rzeszy SS-Gruppenführer i Generalleutnant policji. Po wojnie Bomhard występował jako ekspert lub świadek w procesach przeciwko członkom niemieckiej policji. Uniknął kary, co spotkało się z powszechną krytyką. Uważano, że panowała zmowa funkcjonariuszy policji, którzy wykorzystywali kruczki prawne by przedstawić swoją działalność w pozytywnym świetle. Mimo, że popełnili przestępstwa wojenne, to po 1945 r. wracali do służby policyjnej. W latach 1960-1966 Bomhard był burmistrzem Prien am Chiemsee (Górna Bawaria). Zmarł 19 lipca 1976 r. w tej miejscowości. W 2013 r. rada miejska Prien am Chiemsee odcięła się od postaci Adolfa Bomharda.

Do zdjęć z pobytu delegacji w Jeziornie nie dotarłem.

zdjęcia z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego

wtorek, 17 lipca 2018

Mirkowska Fabryka Papieru w Jeziornie - 1938 r.


W Mirkowskiej Fabryce Papieru w 1938 r. działo się:



Obie informacje podaję za nr 7 z 13 lutego 1938 r. i nr 21(20) z 15 maja 1938 r. czasopisma:


wtorek, 15 maja 2018

Instalacja elektryczna w fabryce w Jeziornie

Dalej zostajemy w temacie "elektrycznym". W "Przeglądzie Technicznym" nr 4 z 1905 r. znalazłem interesujący tekst dotyczący papierni w Jeziornie.


  Towarzystwo Akcyjne Mirkowskiej fabryki papieru. Instalacja elektryczna w fabryce w Jeziornie składała się na początku r[roku] z[eszłego] z dwóch generatorów szuntowych prądu stałego, o sprawności 500 i 300 amp., przy napięciu 240 v. Każdy z generatorów był ustawiony w innym miejscu i zasilał niezależnie od drugiego część oświetlenia fabryki oraz elektromotory. Oświetlenie, które składało się ogółem z 6-ciu lamp łukowych i około 900 żarówek, było zasilane przeważnie przez sieć trzy przewodową o napięciu 2.120 v. W tym celu każdy z generatorów o napięciu 240 v. posiadał przyrząd do podziału napięcia systemu Dolivo-Dobrovolsky. Wszystkie zaś elektromotory były zbudowana dla ogólnego napięcia 240 v. 

    Na początku r. z. przystąpiono do znacznego powiększenia fabryki. Towarzystwo zakupiło mianowicie znaczna ilość maszyn zlikwidowanej fabryki papieru w Petersburgu i przeniosło je do Jeziorny. Wraz z innymi maszynami nabyto pewną ilość elektromotorów wyrobu „Schuckert & Co." dla napięciu 110 v. Należało zatem powiększyć ilość generatorów, żeby mieć możność zasilania dodatkowego oświetlenia i nowych elektromotorów, trzeba było w miarę możności zastosować zakupiono motory Schuckertowskie i nabyć niektóre nowe motory; jednocześnie postanowiono przerobić całą sieć oświetlenia na dwu przewodową o napięciu 240 v., w celu jej uproszczenia i zmniejszenia kosztów nowych robót; postanowiono również ustawić wszystkie generatory razem w jednej sali i wykonano dla nich wspólną tablicę rozdziałową. 
  Po dokonaniu wszystkich robót wspomnianych instalacja elektryczna przedstawia się obecnie, jak następuje: 

    A. Stacja centralna zawiera: 
1 nowy generator A.E.G. prądu stałego, o sprawności około 650 amp. X 240v. 
1 stary generator, jak wyżej, o sprawności około 500 amp. X 240 v. 
1     «          «         «      «      «         «            «    300 amp. X 240 v. 
Dwie pierwsze dynamomaszyny pędzone są przez specjalną maszynę parową, a trzecia przez ogólną transmisję rafinerów. W razie zatem zatrzymania jednej z maszyn parowych, druga może nadal zasilać oświetlenie i niektóre elektromotory. 
Dynamomaszyny pracują równolegle na wspólną tablicę i zasilają za pośrednictwem sieci dwu przewodowej: 
  B. Oświetlenie, składające się w przybliżeniu z 1500 lampek żarowych i 16 lamp łukowych, połączonych po 4 w szeregu, oraz 
   C. następujące elektromotory: 
a) 1 stary elektromotor compound, pędzący 3 kalandry, o sprawności 1)5 k. p.; 
b) 1 stary elektromotor compound, pędzący 1 duży kalander, o sprawności 54 k. p.; 
c) 1 elektromotor do 17 gofryrek, o sprawności 60 k. p. przewinięty na miejscu ze 
    120 na 240 v. ze starego motoru Schuckerta; 
d) 1 nowy motor A.E.G., o sprawności 34 k. p., do maszyny papierniczej bibułkowej, 
     przy czym motor robi stałą ilość obrotów, a zmienną szybkość maszyny 
     papierniczej osiąga się przez zmianę przekładni; 
e) 1 nowy motor "Ges.f.el.Industrie" [Gesellschaft für elektrische Industrie]
     Karlsruhe o sprawności 10 k. p. do maszyny papierniczej, wyrabiającej papier do 
     pakowania, przy czym ilość obrotów motoru zmienia się wyłącznie przy pomocy 
     regulatora szuntowego, stopniowo od 300 do 1000 na minutę; 
f)   1 nowy motor A.E.G. do szmaciarni, o sprawności 23 k p.; 
g)  2 stare elektromotory Schuckerta na 110 v, o sprawności około 4,5 k. p. każdy, 
     sprzężone mechanicznie i połączone pod względem elektrycznym w szereg, 
     pędzą 3 pompy Goulda, zasilające kotły. 
h) 4 małe elektromotory, o sprawności po 4–6 k. p., pędzą warsztaty: mechaniczny i 
     ciesielski, maszynę Flinscha oraz maszynę do sklejania brystolu. 


   Nie bacząc na to, że zużycie prądu przez wszystkie elektromotory powyższe, przy pełnym ich obciążeniu, wynosi razem około 1150 amp,, rzeczywiste zapotrzebowanie prądu przez całą sieć motorową nie przekracza na dzień zazwyczaj 800 amp, gdyż przy wielkiej ilości motorów nigdy się zdarzyć nie może, żeby wszystkie motory pracowały jednocześnie przy pełnym obciążeniu; wraz z energią zużywaną na oświetlenie obciążenie stacji centralnej nie przekracza w nocy zazwyczaj 1000—1100 amp. Trzeci zatem generator pozostaje zawsze w rezerwie i bywa puszczany w ruch tylko podczas godziny obiadowej, gdy stają pozostałe 2 generatory, a motory kotłowni i maszyn papierniczych nie mogą być zatrzymane. 
  W instalacji powyższej ustawiono jeszcze oddzielnie małą dynamomaszynę (starą Schuckertowską), o sprawności 57 amp.X110 v., która zasila oddzielną sieć lampek żarowych, rozrzuconych po wszystkich salach fabrycznych. Dynamomaszyna ta, pędzona przez specjalną małą maszynę parową, jest czynna w godzinach rannych, w niedziele i święta, gdy duże maszyny są nieczynne. Lampy te służą zarazem za lampy bezpieczeństwa. 
   Cała instalacja powyższa wykonana została sposobom gospodarczym pod kierunkiem niżej podpisanego. 
B. Szapiro

wtorek, 8 maja 2018

Podstacja w Jeziornie

W "Przeglądzie Elektrotechnicznym" organie Stowarzyszenia Elektryków Polskich w zeszycie 19 z 1 października 1930 r. ukazała się krótka informacja:


Kilka lat później Elektrownia Okręgowa w Pruszkowie S.A.  zmieniła się w Elektrownię Okręgu Warszawskiego S.A.


A jak inwestycje Elektrowni wyglądały w Jeziornie:

Jeziorna - podstacja
Jeziorna - wnętrze rozdzielni 5000 V
Jeziorna - słup doprowadzający prąd do podstacji

Na koniec jeszcze jedno zdjęcie z okolic Jeziorny:

Powsin - podstacja słupowa transformatorowa 5 kV

Zdjęcia za: Podróż do źródeł polskiej elektroenergetyki. Fabryka Aparatów Elektrycznych K. Szpotański i S-ka S.A. Archiwum zdjęciowe z lat 1928-1942. Wydawnictwo Grupy ABB

wtorek, 1 maja 2018

Jeziorna ruszyła... 1945 r.

Po pół roku od wkroczenia do Jeziorny pododdziałów Samodzielnej Brygady Kawalerii, Mirkowska Fabryka Papieru pracowała pełną parą. Tak o tym pisało  w numerze 238 z 9 sierpnia 1945 r. "Życie Warszawy":

wtorek, 13 marca 2018

Papiernia w Jeziornie - 1901 r.

Ot trafiłem na taką ciekawostkę.
Jest to patent przyznany Franciszkowi Nemeczkowi z Jeziorny przez Cesarstwo Niemieckie 30 lipca 1901 r. na metodę wytwarzania jednolitego papieru.


Niestety nie znalazłem informacji na temat Franciszka Nemeczka...
.

wtorek, 20 lutego 2018

Komitety Obywatelskie 1914 r. - Jeziorna

W tym roku obchodzimy 100-lecie odzyskania niepodległości. Ale mało kto pamięta o tym, że Polacy nie tylko zbrojnie wybijali się na niepodległość. Już od września 1914 r. zaczęto powoływać Komitety Obywatelskie, które przejmowały część funkcji administracji rosyjskiej. Po pewnym czasie zaczęto traktować Komitety Obywatelskie jako legalne przedstawicielstwo społeczne a społeczeństwo miejscowe chętnie poddawało się ich kierownictwu.
Na południe od Warszawy takie komitety powstały w Wilanowie (z podkomitetami w Powsinie i Służewie), Jeziornie, Skolimowie, Piasecznie. 


Dla przykładu podaję odtworzony skład Komitetu Obywatelskiego powołanego w Jeziornej:


O składach innych komitetów i ich działalności można będzie przeczytać w przygotowywanej publikacji.

wtorek, 7 listopada 2017

Józef Piłsudski w Skolimowie

Sejm 22 czerwca 2016 r. przyjął uchwałę ustanawiającą rok 2017 rokiem m.in. Józefa Piłsudskiego. Uczczenie Marszałka Józefa Piłsudskiego miało związek z przypadającą w 2017 r. 150. rocznicą urodzin - jak zaznaczono w uchwale - "niezłomnego bojownika o wolność i niezawisłość Polaków".
W całym kraju na różne sposoby obchodzona jest 150 rocznica urodzin Marszałka. Organizowane są wystawy, sesje okolicznościowe, konferencje naukowe, koncerty, wydawane są liczne publikacje.

Obowiązujący portret Józefa Piłsudskiego z 1928 r.

Przed 1939 r. jedną z najczęstszych form honorowania Józefa Piłsudskiego było nadawanie mu przez rady miast i gmin (45 plus Wileńszczyzna i Verdun) oraz inne gremia (45 związków, stowarzyszeń, towarzystw) honorowego obywatelstwa. Po zamachu majowym przybrało ono charakter masowy, a sam Marszałek z wieloma z nagradzającymi go w ten sposób miejscowościami nie był w jakikolwiek sposób związany.

Wśród gmin, które nadały ten tytuł była także gmina Jeziorna. Uchwałą z 4 listopada 1928 r. Rada Gminy gminy Jeziorna postanowiła nadać Marszałkowi Piłsudskiemu tytuł "Pierwszego Honorowego Obywatela Gminy Jeziorna". Pierwszy podpis pod uchwałą złożył Przewodniczący Rady Gminnej wójt gminy Andrzej Knyziak.


Nie udało mi się stwierdzić, czy Marszałek kiedykolwiek był w Jeziornie. Natomiast napewno wpadał do posiadłości państwa Krok-Paszkowskich w pobliskim Skolimowie-Chylicach. Zacytujmy dwa fragmenty wspomnień:

Aleksandra Piłsudska: Paszkowscy mieli oddzielny domek przy swojej willi. Składał się on z dwu malutkich pokoików i kuchni. Mąż wszystkie wolne chwile, a także święta spędzał z nami. Dojazd z Belwederu nie zajmował mu dużo czasu. Z przyjemnością wspominam pobyt w tym uroczym zakątku u bardzo miłej gospodyni, która dotrzymywała mi towarzystwa gdy byłam sama. Mąż jej walczył na froncie
Dom który wspomina Aleksandra Piłsudska stał przy ul. Parkowej 36, a tą miłą gospodynią była Ewelina Krok-Paszkowska, żona Henryka (późniejszego generała), który w tym czasie walczył na Białorusi. Zapis prawdopodobnie dotyczy 1919 r. Od 1922 r. państwo Krok-Paszkowscy mieszkali w Siedlcach.

Jan Krok-Paszkowski: Mój ojciec był dosyć blisko związany z Piłsudskim. Józef Piłsudski przez pewien czas mieszkał u nas pod Warszawą. Widywałem go przeważnie z daleka. Kiedyś bawiłem się w piasku i widzę, że on przejeżdża samochodem, więc zatrzymałem ten samochód i mówię mu: „Weź mnie ze sobą!” Na co Piłsudski mówi: „Takich brudasów jak ty, to ja nie biorę.” To ja powiedziałem: „To umyj mnie!” Dlatego, że jeszcze w tym okresie czasu, musiał mnie ktoś umyć. Na tym się skończyła moja rozmowa z Józefem Piłsudskim.
Jedna uwaga. Piłsudski raczej nie mieszkał na Parkowej. Wpadał tylko z Belwederu na krótki czas. Jan urodził się w 1925 r. Jeżeli rzeczywiście doszło do takiego spotkania, to musiał to być rok 1928 lub 1929. Krok-Paszkowscy mieszkali wtedy w Wilnie (do 1930 r.). Ale dom w Skolimowie-Chylicach pozostał w rodzinie Paszkowskich.

Podziękowanie dla Adama Zyszczyka za pomoc w dotarciu do Uchwały gminy Jeziorna.

wtorek, 10 października 2017

Brudno pod Warszawą - 1937 r.

Gen. Felicjan Sławoj-Składkowski był wielkim entuzjastą higieny i świetnie zdawał sobie sprawę z fatalnego poziomu sanitarnego w kraju, w którym swoje potrzeby większa część ludności załatwiała "za stodołą". Walczył z tym metodami, które rozumiał, czyli urzędowymi nakazami i rozporządzeniami. Kiedy został ministrem spraw wewnętrznych, wydał wiele rozporządzeń, które miały wymusić na ludności bardziej higieniczny tryb życia. Nakazał, by w każdej posesji był czysty ustęp i zamykany śmietnik. Był m.in. autorem zarządzeń o skanalizowaniu osiedli robotniczych i kontroli stanu sanitarnego targowisk. Dbał o poprawę estetyki miast i wsi.
Ubikacje powinny drogą częstego szorowania sedesów i podłogi, wentylowania i odkażania być stale utrzymane w stanie używalności i nie zatruwać powietrza naokoło - pisał do wojewodów. 

Wychodek obok chłopskiego domu w Dębnie koło Brzeska. Lata 30. XX w.
Zdjęcie ze zbiorów NAC

Sławoj Składkowski wiedział doskonale, że zarządzenia same się nie zrealizują, i dlatego wysyłał w teren kontrole i sam w nich chętnie brał udział. 6 maja 1937 r. w towarzystwie wojewody warszawskiego Bronisława Nakoniecznikowa-Klukowskiego oraz komisarza rządu RP na miasto stołeczne Warszawę Władysława Jaroszewicza dokonał inspekcji na terenie Warszawy i jej najbliższych okolic.

Gen Felicjan Sławoj Składkowski.
 Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org
Bronisław Nakoniecznikow-Klukowski.
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org
Władysław Jaroszewicz.
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org
Miała ona na celu sprawdzenie wykonania zarządzeń dotyczących podniesienia wyglądu estetycznego i zdrowotnego ulic wjazdowych do Warszawy, dworców kolejowych, kolejek dojazdowych i miejscowości podmiejskich oraz sprawdzenia czy przy robotach porządkowych zatrudnieni są bezrobotni. Wyniki inspekcji nie do końca były zadowalające. Stwierdzono porządny i czysty wygląd ul. Grójeckiej, Wolskiej i Grochowa. Czerniaków i Mokotów miały w poszczególnych miejscach niedociągnięcia.

Z miejscowości podmiejskich w których nie stwierdzono większych uchybień i mogących służyć za przykład dla pozostałych, czysty i porządny wygląd miały: Powsin, Jeziorna, Służew, Raków, Okęcie, Raszyn, Nadarzyn, Pruszków, Włochy, Wawer, Międzylesie, Radość, Miedzeszyn, Falenica i Świder.

Niedociągnięcia w estetycznym i czystym wyglądzie wykazały: Klarysew, Konstancin, Chyliczki, Piaseczno, Dąbrówka, Grodzisk, Ożarów, Błonie i Otwock. Jak z tego widać cała trasa Klarysew - Piaseczno była tak oceniona. Zapewne tak samo było w Skolimowie, którego tu nie wspomniano.

Najbardziej zaniedbany wygląd miały: Wilanów, Pyry, Milanówek, Brwinów i Pszczelin.

Premier nie był zachwycony tym co zobaczył w stolicy i jej najbliższej okolicy. W wyniku tego wydał surowe zarządzenia mające na celu całkowite uporządkowanie wszystkich miejscowości podmiejskich i arterii wylotowych z Warszawy. Wyznaczył jako ostateczny termin ich ukończenia 2 czerwca 1937 r.

Na podstawie "K.W." nr 143 z 25 maja 1937 r.