Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chylice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chylice. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 listopada 2018

Jeziorka wylała - 1903 r.

W 1903 roku "Gazeta Lwowska" informowała:

Powodzie
Bardzo poważne straty poniosła kolej wilanowsko-piaseczyńska, szczególniej na przestrzeni od Jeziorny do Chylic. Pomimo fundamentalnej budowy plantu na odnodze ku Konstancinowi, podmycie okazało się tak groźne, że onegdaj wstrzymać musiano ruch pociągów i osoby, podążające do tej pięknej miejscowości, zmuszone były wysiadać na przystanku w Jeziornie. Zawsze głęboka i dość szeroka rzeka Jeziorka wezbrała do tego stopnia, że woda podmyła brzegi, znosiła drzewa i czyniła wyrwy nawet na dobrze wybrukowanych podwórzach. Most kolejowy pod Konstancinem został zniesiony, a szyny wiszą nad wodą w powietrzu. 


W Skolimowie park ucierpiał znacznie, wylew Jeziorki dosięgał prawie dworu. Przez całą noc musiano pracować z wytężeniem, ażeby woda nie przedostała się przez uliczki w parku, niszcząc zupełnie świetnie prowadzone gospodarstwo rybne. 

Straty na kolei grójeckiej są mniejsze, chociaż w pobliżu Moczydłowa i Góry Kalwarii plant również ucierpiał, a ruch pociągów odbywał się z wielką ostrożnością. 

za: "Gazeta Lwowska" nr 160 z 16 lipca 1903 r.

wtorek, 18 września 2018

Chylickie działki na sprzedaż - 55 temu

W poniedziałkowym wydaniu "Życia Warszawy" z 5 października 1953 r. (nr 237) zamieszczono informację na temat działek na skrzyżowaniu ulic Wiejskiej i Łąkowej w Chylicach w gminie Skolimów-Konstancin. 


Warszawska Spółdzielnia Księgarsko-Wydawnicza "Światowid" powstała w 1946 r. z połączenia warszawskich przedwojennych wydawnictw: Spółdzielni Księgarsko-Wydawniczej "Libraria Nowa" i Warszawskiej Spółdzielni Księgarskiej. Specjalizowała się w literaturze dziecięcej i popularnonaukowej. Posiadała 6 księgarni na terenie stolicy. Przy wydawnictwie istniało Polskie Archiwum Krajoznawcze i Fotografii Dokumentarnej. Spółdzielnia uległa likwidacji w 1953 r. Księgarnie "Światowida" przejął "Dom Książki". 


Spółdzielnia wydała m.in. "Kalendarz ucznia na rok" [1946], Helena Radlińska "Książka wśród ludzi" [1946] i znane wśród varsavianistów "Warszawa 1945-1948" [1948, 1949], "Warszawa dzisiejsza" [1949], "Warszawa Trasa W-Z" [1949]. 


Nie wiem jak potoczył się przetarg, bowiem jego wyników nie podano do publicznej wiadomości.

wtorek, 4 września 2018

Stacja Chylice 1927 r.

Zapewne część osób odwiedzając Konstanciński Dom Kultury "Hugonówka" zauważyło, że prezentowana tam jest wystawa prac konkursowych studentów Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej wykonanych pod kierunkiem dr architekta Grzegorza Rykiela. Na kilkunastu planszach i jednym modelu pokazali oni projekty adaptacji dawnej parowozowni w Chylicach. 


Na planszach pokazano wiele zdjęć historycznych, rysunków, przekrojów itd. Mnie zainteresowało, że tylko jeden projekt wspomina, że budynek parowozowni posiadał wieżyczkę.
Widoczna ona była jeszcze na zdjęciu lotniczym z 1958 r.


Niestety młodzi architekci nie mieli materiału, który pozwoliłby im na zobrazowanie tego elementu budynku.
A tak wyglądała stacja (parowozownia) Chylice - z wieżyczką - w 1927 r.:


Jakby zdjąć daszek przypomina mi to trochę wieżyczkę, która znajduje się na budynku OSP Skolimów (pomińmy elementy techniczne).


wtorek, 10 lipca 2018

Żołnierze Niepodległej (VI)

Mieczysław Maciejowski urodził się 5 maja 1886 r. w Wilanowie, w rodzinie Stanisława i Natalii z Okońskich. Studiował na Wydziale Budowy Maszyn Politechniki Lwowskiej. W sierpniu 1914 r. wstąpił do Legionów Polskich, otrzymując przydział do artylerii. Został oficerem prowiantowym w Komendzie 1 pułku artylerii. Od maja do lipca 1917 r. był komendantem Szkoły Podchorążych Artylerii przy 1 pułku artylerii w Górze Kalwarii. Po kryzysie przysięgowym został internowany w obozie w Beniaminowie. 

Pułkownik Maciejowski Mieczysław,
Zdjęcie za: Narodowe Archiwum Cyfrowe

W listopadzie 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego, otrzymując przydział do 9 pułku artylerii polowej (pap), następnie do 2 pap. W listopadzie 1919 r. ukończył IV kurs w Centrum Studiów Artyleryjskich w Warszawie. W pierwszej połowie 1920 r. służył w 7 pap, a następnie w 2 pap Legionów. 5 maja 1920 r. powierzono mu pełnienie obowiązków oficera sztabowego Generalnego Inspektoratu Artylerii. 13 listopada 1920 r. objął funkcję dowódcy Grupy Szkolnej Artylerii przy Stałym Kursie Artylerii w Toruniu, następnie komendanta Szkoły Młodszych Oficerów Artylerii w Toruniu. 26 stycznia 1923 r. objął obowiązki dowódcy 20 pap w Prużanie, którym dowodził do maja 1927, ponieważ wyjechał na kurs w Centrum Studiów Taktycznych Artylerii w Metzu. Po jego ukończeniu został dowódcą 26 pap w Skierniewicach. W styczniu został mianowany dowódcą 7 Grupy Artylerii w Poznaniu. 16 marca 1927 r. został awansowany na pułkownika. 

Odsłonięcie tablicy pamiątkowej
na budynku koszar 6 pap w Przegorzałach
z okazji XXV - lecia czynu legionowego.
 Przemawia gen. bryg. Mieczysław Maciejowski, sierpień 1939 r.
Zdjęcie za: Narodowe Archiwum Cyfrowe

1 grudnia 1930 r. został wyznaczony na stanowisko szefa Departamentu Uzbrojenia Ministerstwa Spraw Wojskowych. W latach 1938-1939 pełnił funkcję zastępcy II Wiceministra Spraw Wojskowych. 19 marca 1939 r. został awansowany na generała brygady. Po kampanii wrześniowej 1939 r. został internowany w Rumunii. Przebywał w obozie generalskim w Baile Herculane, gdzie zmarł 17 maja 1940 r. Był żonaty z Wandą Martin. Pochowany został w Baile Herculane. 

Ta sama uroczystość. Przegorzały, sierpień 1939 r.
Gen. bryg. Mieczysław Maciejowski siedzi w środku.
Zdjęcie za: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Pułkownik Mieczysław Maciejowski w latach trzydziestych XX wieku mieszkał w Skolimowie-Chylicach.

wtorek, 7 listopada 2017

Józef Piłsudski w Skolimowie

Sejm 22 czerwca 2016 r. przyjął uchwałę ustanawiającą rok 2017 rokiem m.in. Józefa Piłsudskiego. Uczczenie Marszałka Józefa Piłsudskiego miało związek z przypadającą w 2017 r. 150. rocznicą urodzin - jak zaznaczono w uchwale - "niezłomnego bojownika o wolność i niezawisłość Polaków".
W całym kraju na różne sposoby obchodzona jest 150 rocznica urodzin Marszałka. Organizowane są wystawy, sesje okolicznościowe, konferencje naukowe, koncerty, wydawane są liczne publikacje.

Obowiązujący portret Józefa Piłsudskiego z 1928 r.

Przed 1939 r. jedną z najczęstszych form honorowania Józefa Piłsudskiego było nadawanie mu przez rady miast i gmin (45 plus Wileńszczyzna i Verdun) oraz inne gremia (45 związków, stowarzyszeń, towarzystw) honorowego obywatelstwa. Po zamachu majowym przybrało ono charakter masowy, a sam Marszałek z wieloma z nagradzającymi go w ten sposób miejscowościami nie był w jakikolwiek sposób związany.

Wśród gmin, które nadały ten tytuł była także gmina Jeziorna. Uchwałą z 4 listopada 1928 r. Rada Gminy gminy Jeziorna postanowiła nadać Marszałkowi Piłsudskiemu tytuł "Pierwszego Honorowego Obywatela Gminy Jeziorna". Pierwszy podpis pod uchwałą złożył Przewodniczący Rady Gminnej wójt gminy Andrzej Knyziak.


Nie udało mi się stwierdzić, czy Marszałek kiedykolwiek był w Jeziornie. Natomiast napewno wpadał do posiadłości państwa Krok-Paszkowskich w pobliskim Skolimowie-Chylicach. Zacytujmy dwa fragmenty wspomnień:

Aleksandra Piłsudska: Paszkowscy mieli oddzielny domek przy swojej willi. Składał się on z dwu malutkich pokoików i kuchni. Mąż wszystkie wolne chwile, a także święta spędzał z nami. Dojazd z Belwederu nie zajmował mu dużo czasu. Z przyjemnością wspominam pobyt w tym uroczym zakątku u bardzo miłej gospodyni, która dotrzymywała mi towarzystwa gdy byłam sama. Mąż jej walczył na froncie
Dom który wspomina Aleksandra Piłsudska stał przy ul. Parkowej 36, a tą miłą gospodynią była Ewelina Krok-Paszkowska, żona Henryka (późniejszego generała), który w tym czasie walczył na Białorusi. Zapis prawdopodobnie dotyczy 1919 r. Od 1922 r. państwo Krok-Paszkowscy mieszkali w Siedlcach.

Jan Krok-Paszkowski: Mój ojciec był dosyć blisko związany z Piłsudskim. Józef Piłsudski przez pewien czas mieszkał u nas pod Warszawą. Widywałem go przeważnie z daleka. Kiedyś bawiłem się w piasku i widzę, że on przejeżdża samochodem, więc zatrzymałem ten samochód i mówię mu: „Weź mnie ze sobą!” Na co Piłsudski mówi: „Takich brudasów jak ty, to ja nie biorę.” To ja powiedziałem: „To umyj mnie!” Dlatego, że jeszcze w tym okresie czasu, musiał mnie ktoś umyć. Na tym się skończyła moja rozmowa z Józefem Piłsudskim.
Jedna uwaga. Piłsudski raczej nie mieszkał na Parkowej. Wpadał tylko z Belwederu na krótki czas. Jan urodził się w 1925 r. Jeżeli rzeczywiście doszło do takiego spotkania, to musiał to być rok 1928 lub 1929. Krok-Paszkowscy mieszkali wtedy w Wilnie (do 1930 r.). Ale dom w Skolimowie-Chylicach pozostał w rodzinie Paszkowskich.

Podziękowanie dla Adama Zyszczyka za pomoc w dotarciu do Uchwały gminy Jeziorna.

wtorek, 31 października 2017

Droga do Skolimowa - 1929 r.

Wpadł mi w ręce taki drobiazg:

Z powiatu Warszawskiego. Uporządkowanie szosy Wilanowskiej.

Wydział powiatowy sejmiku warszawskiego wystosował do magistratu m. st. Warszawy pismo, w którym zaznacza, że w r. b. budżetowym 1929-30 sejmik zamierza m. in. naprawić odcinek drogi od szosy Królewskiej do Wilanowa na przestrzeni 1.250 metrów, a mianowicie: przełożyć bruk z kamienia polnego i uporządkować burty.

Przeróbka taka nie stworzyłaby jednak całkowicie dogodnej komunikacji, ani nie nadawałaby szosie charakteru reprezentacyjnego, na którym zależy Warszawie. Wydział powiatowy zdecydowałby się na ułożenie od razu jezdni z kostki kamiennej, lecz wspólnymi siłami z magistratem stołecznym.




Jednocześnie obecny bruk z kamienia polnego byłby użyty do zabrukowania drogi od Wilanowa w stronę Czerniakowa do granic m. Warszawy. Powstałaby wówczas druga arteria komunikacyjna wyłącznie dla ruchu ciężarowego, co zaoszczędziłoby magistratowi konserwację jezdni asfaltowej, pozwalając na przeznaczenia tej ostatniej wyłącznie dla ruchu lekkiego.

Koszt obydwóch robót wyniósłby 193.000 zł. O ile by magistrat zdecydował się pokryć 50 proc. tej sumy, drugą połowę, wydział powiatowy wziąłby na siebie.

Ponieważ szosa Wilanowska cieszy się największą frekwencją, poczynając od drugiej połowy czerwca ze względu na osady letniskowe: Konstancin, Skolimów i Chylice, przeto wydział powiatowy, pragnąc wykonać roboty te w okresie od I kwietnia do 15 czerwca rb., prosi magistrat o szybką decyzję.

cyt za:

wtorek, 20 czerwca 2017

Konrad Meklenburg

Czynię sobie wyrzuty, że w zeszłym roku umknęła mi ważna rocznica związana ze Skolimowem. Minęła wtedy setna rocznica śmierci postaci wielce zasłużonej dla społeczności tego letniska oraz pobliskich Chylic.  

   Konrad Meklenburg, syn Franciszka i Henryki z Wegnerów, urodził się w 1845 r. W 1874 r. wziął ślub w parafii Wszystkich Świętych w Warszawie z Amalią Marią Katarzyną Ręczlerską, urodzoną w 1857 r., córką Ludwika Juliusza i Marii Daybel von Hamerau. Konrad, powstaniec styczniowy, radca dworu, zmarł 13 czerwca 1916 r., rok później zmarła jego żona (31 marca 1917 r.). Mieli trzech synów i jedną córkę. Ich najstarszy syn, także Konrad, adwokat, urodzony 15 marca 1875 r. został zamordowany we własnym mieszkaniu 1 sierpnia 1923 r.


 
Tak o Meklenburgu pisał "Świat" (nr 28 z 8 lipca 1916 r.) Stefana Krzywoszewskiego (mieszkańca willi "Mucha" w Skolimowie):

W zmarłym w dniu 13 czerwca r. b. społeczeństwo nasze straciło jednostkę wybitną. Pełen energii i żądzy czynu już jako 18-letni młodzieniec walczy w powstaniu, raniony, internowany przez Austriaków w König[g]raetz (Karolew hrad)[1] na Morawach, po powrocie do kraju za łagodnych rządów Albedyńskiego[2], piastuje urząd członka Warszawskiej Komory Celnej. Po nastaniu prądów rusyfikacyjnych ustępuje, by już niepodzielnie poświęcić się pracy społecznej. Nie żałując sił czasu i materialnych środków, jako prezes Towarzystwa Przyjaciół Skolimowa i Chylic i, następnie, Komitetu Budowy Kościoła w Skolimowie doprowadza mimo przeszkód i podeszłego wieku do pomyślnego końca wszystkie zamierzenia, które podniosły te ulubione dziś letnisko do obecnego kwitnącego stanu. Jako wieloletni członek z wyboru różnych komisji podatkowych, rządowych i miejskich, członek zarządu Tow[arzystwa] Właścicieli Nieruchomości m[iasta stołecznego] Warszawy i in. przez specjalną znajomość i doświadczenie w kwestiach podatkowo-finansowych i niezmordowaną, bezinteresowną pracę położył niezapomniane zasługi dla dobra tych instytucji. Człowiek wysokiej kultury i zalet towarzyskich zgoła wyjątkowych, miał tylko przyjaciół i pozostawia ogólny żal po sobie.


Grób rodziny Meklenburgów na warszawskim Cmentarzu Stare Powązki.
Zdjęcia za: cmentarze.um.warszawa.pl


[1] Dzisiaj Hradec Králové 
[2] Piotr Pawłowicz Albedyński (1826-1883) generał-gubernator warszawski i dowódca wojsk Warszawskiego Okręgu Wojskowego w latach 1880-1883. 

wtorek, 30 maja 2017

Podróż do Konstancina - lato 1950 r.

Przezabawny tekst na temat podróży do Konstancina w lipcu 1950 r. opublikowało powojenne czasopismo "Mucha". 
Jego autorką była urodzona w Warszawie 22 listopada 1918 r. Anna Lechicka . Na Uniwersytecie Warszawskim studiowała prawo i psychologię. W latach II wojny światowej była żołnierzem Armii Krajowej. Po wojnie pracowała w redakcjach "Muchy" i "Szpilek". Zmarła 23 listopada 2002 r. Była członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jej drugim mężem był Andrzej Kuśniewicz.

KŁOPOTY PANI KIZI

Nie mam nic przeciwko naszej komunikacji. Owszem, podobają mi się Chaussony i Mafawagi, a odkąd poznałam pewnego przystojnego inspektora drogowego uważam, że w dziedzinie komunikacji jest u nas coraz lepiej. Ale ostatnio bardzo zraziłam się do P.K.S.

A wszystko dlatego, że jestem zwolenniczką konsekwencji w postępowaniu. Staś wprawdzie twierdzi, że nie znam znaczenia tego słowa, ale to jest oczywiście złośliwość z powodu tego przystojnego inspektora.

Konsekwentne np. są M.Z.K., które nigdy nie ulegają podszeptom tzw. opinii i z żelazną konsekwencją nie otwierają okien w trolejbusach, nawet w lipcowe upały. A w P.K.S. inaczej. Brak decyzji i stałych zarządzeń. Posłuchajcie.


Chausson APH 47, lato 1949 r. za: ztm.waw.pl

W ubiegłą niedzielę pojechaliśmy ze Stasiem do Konstancina. Owszem, ładnie tam jest i zielono, ale nie zdążyliśmy zwiedzić nawet najbliższej okolicy, bo cały dzień wypoczywaliśmy po podróży z Warszawy, przy czym mnie urwano rękaw od sukni, a Staś zgubił koszyk z prowiantem. Byliśmy więc nieco zgaszeni. A kiedy pod wieczór poczuliśmy się wypoczęci, to okazało się, że już najwyższa pora wracać do Warszawy. Ale jak? Autobusy P.K.S., jadące od strony Chylic, były tak przeładowane, że nie zatrzymywały się w Konstancinie. Poszliśmy więc na piechotę do Chylic. Nawet niedaleko, 7 km. Ale jak doszliśmy, to już naturalnie nie było mowy o tym, żeby się czuć wypoczętym. Za to Staś cieszył się jak dziecko, że wsiądziemy na krańcowej stacji i będziemy mieli miejsca siedzące. Wszyscy stali grzecznie w kolejce. Nadszedł autobus i cóż się okazało? Że nikt nie wysiada. Bo wszyscy jadą z powrotem do Warszawy. No to nasza kolejka otoczyła autobus i zażądaliśmy stanowczo, aby pasażerowie wysiedli i stanęli w kolejce. Co nerwowsi rzucili się do rękoczynów, a Staś, który ma wielki respekt dla władzy, zwrócił się w tej sprawie do konduktora. 

— Nic nas to nie obchodzi — powiedział pan konduktor. — Jest zarządzenie dyrekcji, że jak pasażer płaci, to może jeździć bez wysiadania nawet cały dzień bez przerwy.
— Wierzy pan w cuda?
— Nie.
— A ja wierzę, przed chwilą sam widziałem. Tłok, że trudno się docisnąć.
— A nic panu nie zginęło?
— Nie.
— No, to rzeczywiście cud!

No to wtedy ci mniej nerwowi też rzucili się naprzód, a reszta podżegała do boju. Oboje ze

Stasiem jesteśmy ludźmi łagodnymi, więc stłumiliśmy łzy rozpaczy i poszliśmy z powrotem do Konstancina (siedem kilometrów). A w Konstancinie wsiedliśmy do autobusu, jadącego do Chylic, aby wskazaną nam złą drogą, dojechać do Warszawy. I znów cieszyliśmy się jak dzieci.


Mavag TR5, 1950 r. za: nr.waw.pl


A w Chylicach okazało się, że konduktorka ma inne zapatrywania, niż jej poprzednik. 

— Pojadą ci, co stoją w kolejce! — krzyknęła stanowczo. — Jest zarządzenie dyrekcji, że wszyscy pasażerowie muszą wysiadać i stanąć w kolejce, jeśli chcą wracać. 

I znowu zaczęła się bójka. Tym razem, tragicznym zrządzeniem losu, walczyliśmy ze Stasiem po przeciwnej stronie barykady, po stronie tych, co byli w autobusie. Do boju zagrzewała nas myśl, że jeśli wysiądziemy i staniemy w kolejce, aby czekać na następny autobus, to akurat nowy konduktor może okazać się zwolennikiem pasażerów, jadących z nim razem i — aż strach pomyśleć — znów zostaniemy na miejscu, pójdziemy do Konstancina, wsiądziemy w autobus do Chylic, tam konduktor innych poglądów, wyrzuci nas z wozu itd., itd. aż do koszmarnego poranka dnia następnego. 

Czyż można się więc dziwić, że zraziłam się do P.K.S.? Już wolę M.Z.K. Przynajmniej zawsze wiem z góry, co mnie czeka: w zimie okna uchylone, w lecie zamknięte. Żadnych niespodzianek!

ANNA LECHICKA 


"Mucha" nr 31 z 30 lipca 1950 r.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Konstancin 1911 r.

W 2008 r. zapomniano o ważnej rocznicy, a przynajmniej nie nadano jej odpowiedniej rangi, związanej z Wojskiem Polskim. Przypadała wtedy setna rocznica powstania związku, który stał się zaczynem wojska II Rzeczypospolitej. 


W czerwcu 1908 r. we Lwowie został założona tajna organizacja wojskowa Związek Walki Czynnej (ZWC). Jego celem było przygotowanie kadr dla przyszłego powstania zbrojnego w zaborze rosyjskim. Początkowo ZWC funkcjonował głównie jako szkoła wojskowa. Związek zorganizował kilka tajnych szkół podoficerskich i oficerskich. Słuchaczy rekrutowano głównie spośród młodzieży akademickiej. W listopadzie 1908 r. uruchomiono we Lwowie pierwszy niższy kurs wojskowy. 


Ćwiczenia POW w okolicach Warszawy - 1917 r.
Komendant Józef Piłsudski w rozmowie z komendantem Szkoły Oficerskiej
 Henrykiem Krokiem-Paszkowskim (pierwszy po prawej).
Zdjęcie ze zbiorów NAC

W lipcu 1909 r. na I Zjeździe ZWC, organizacja przejęła stałą strukturę. Związek dzielił się na sekcje (dowodzi chorąży), plutony (dowodzi podporucznik) i kompanie (dowodzi kapitan). Zebranie (najwyższa władza) przekształcono w Radę Główną ZWC, w której zasiadali oficerowie i ogół słuchaczy kursu wyższego. Wyższy kurs wojskowy ukończyło 67 członów ZWC, otrzymując odznakę – znak oficerski "Parasol". W listopadzie 1908 r. ZWC liczył 64, w 1910 r. 219, a w 1912 r. ok. 800 członków. 


Znak oficerski tzw. "Parasol" nadawany słuchaczom Szkoły Oficerskiej ZWC.Zdjęcie ze strony aukcjamonet.pl


Przeglądając w moskiewskim archiwum materiały związane z ZWC natrafiłem na ciekawy dokument dotyczący terenów na południe od Wilanowa [RGWA, 482-1-59].

Praca Kroka-Paszkowskiego (odpis) - RGWA, syg. 482-1-59

Jest to praca wakacyjna Kroka-Paszkowskiego z 1911 r. Każdy słuchacz szkoły ZWC musiał w trakcie wakacji wykonać różne zadania, m.in. dokonać rozpoznania terenu na którym przebywał.

Szpital w Jeziornie, 1910 r.
Zdjęcie ze strony fotopolska.eu

Góra Kalwaria, 1914 r.
Zdjęcie ze strony fotopolska.eu

Henryk Krok-Paszkowski urodził się 1 kwietnia 1887 r. w majątku Rudnia Pilańska. Studiował na Politechnice Lwowskiej. Tu związał się ze ZWC i ruchem strzeleckim. W listopadzie 1915 r. został odkomenderowany do Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). W okresie II Rzeczypospolitej pełnił służbę w stopniu generała. Zmarł 7 kwietnia 1969 r. w Dartford (Anglia).

Generał brygady Henryk Krok-Paszkowski,
4 września 1936 r.
Zdjęcie ze zbiorów NAC