wtorek, 26 grudnia 2017

Ksiądz kanonik Antoni Kaim

90 lat temu, 27 grudnia pod Nadarzynem zginął ksiądz kanonik Antoni Kaim, rektor kościoła św. Anny w Warszawie.


Kościół św. Anny w Warszawie, 1927 r. Zdjęcie za: fotopolska.eu

Rano 28 grudnia 1927 r. mieszkańcy Płocka mogli przeczytać na pierwszej stronie swojego regionalnego dziennika:

Straszny wypadek samochodowy
Warszawa, d.27.12 (Tel.wł.)

Wczoraj na szosie prowadzącej z Warszawy do Tomaszowa Mazowieckiego w pobliżu Nadarzyna zdarzył się straszny wypadek samochodowy, w którym ponieśli śmieć rektor kościoła po-bernardyńskiego w Warszawie ks. Antoni Kaim i szofer Jastrzębski, a ciężko ranny ks. Konstanty Pogorzelski prefekt szkolny i ks. Ożarowski.
Samochód pędził z dużą szybkością po szosie, która była zamarznięta i gładka jak lód. W pewnym momencie samochód uderzył z wielką siłą o kamień. Oś pękła, a koło rozleciało się w drzazgi, samochód zaś wywrócił się pokrywają sobą jadących.
Po zawiadomieniu odnośnych instytucyj na miejsce wypadku przybył proboszcz kościoła Zbawiciela ks. Nowakowski, pogotowie ratunkowe i siostry miłosierdzia.
Ks. Nowakowski zabrał ze sobą 2 rannych księży. Zmarły tragicznie ks. Kaim liczył lat 51.


Tego samego dnia ukazała się obszerna informacja o tym wypadku w porannym wydaniu "Kuriera Warszawskiego" (nr 355):

                           

Dzień później informował "Głos Trybunalski":
  

Z kolei "Kurier Warszawski" z 29 grudnia podał krótką informację o przewiezieniu ciała:


30 grudnia 1930 r. odbył się pogrzeb ks. Antoniego Kaima. Tak relacjonował to "Kurier Warszawski":


W tym samym numerze ukazał się nekrolog:


W styczniu 1928 r. "Pismo Organistowskie. Miesięcznik poświęcony wiedzy fachowej i życiu Organistów" zamieścił na swoich łamach tekst:


2 stycznia 1928 r. odbyło się nabożeństwo żałobne za duszę ks. Antoniego Kaima zamówione przez Zarząd i Radę Pedagogiczną Gimnazjum Żeńskiego Zofii Stiche:


Ksiądz Antoni Kaim został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie (kwatera 70, rząd 6, miejsce 13). 

Nagrobek ks. Antoniego Kaima.
Zdjęcie za: cmentarze.um.warszawa.pl


wtorek, 19 grudnia 2017

Klarysew - Dom Dziecka im. Marii Konopnickiej - 1928 r.

Ukazywało się kiedyś takie pismo dla młodzieży, założone w 1923 r. przez Władysława Kopczewskiego (3. VI. 1888 r. – 28. VI. 1969 r.), które propagowało pogodę ducha i życzliwy stosunek do wszystkich i do wszystkiego. Tytuł jego "Iskry".

Władysław Kopczewski, redakcja tygodnika "Iskry",
Warszawa  ul. Warecka 14, 1925 r.
Okładka pierwszego numeru "Iskier".
Oba zdjęcia ze strony: iskry.nazwa.pl 



W jednym z jego numerów znalazłem materiał o Klarysewie. Niestety okazało się, że to tylko trzy zdjęcia Zakładu naukowo-wychowawczego w Klarysewie pod Warszawą (umieszczone w dziale "Z cyklu <nasze szkoły>") przedstawiające budynek i wnętrze szkoły. Przy tym nie było żadnego szerszego opisu.



Budynek powstał na początku XX w., dla VII-klasowej szkoły żeńskiej (gimnazjum) Pawlickiej i Kisielewskiej (J. Oksza). W 1922 r. zakupiła go Amerykańska Misja Metodystyczna i utworzyła w nim Metodystyczny Dom Dziecka im. Marii Konopnickiej. Cały kompleks w skład którego wchodziła kaplica, internat i główny gmach nazwany został Emaus. W 1933 r. teren ten został wydzierżawiony przez warszawski Dom ks. Boduena. Jak pisał Adam Słomczyński "na lat 10 za kwotę 90 000 zł [za] pięknie położone wśród czteromorgowego obszaru ogrodowo-leśnego nowoczesne budynki". 

Jak wynika z tej krótkiej informacji zdjęcia z 1928 r. mogą przedstawiać tylko budynki z okresu istnienia tu domu metodystycznego.


wtorek, 12 grudnia 2017

Wanda i Artur - w 150 rocznicę śmierci

Urodził się 180 lat temu. 150 lat temu zmarł. Żył zaledwie 30 lat. Artur Grottger.  

Artur Grottger.
Zdjęcie ze strony: pl.wikipedia.org
    Artur Grottger urodził się 11 listopada 1837 r. w Ottyniowicach. Jego ojcem był Jan Józef Grottger uczestnik powstania listopadowego, rotmistrz 5 Pułku Ułanów imienia Zamojskich, matką zaś jego Krystyna Blahao de Chodietow, córka byłego oficera huzarów węgierskich, Chorwata osiadłego w Polsce. 

16-letnia Wanda Monné na rysunku Artura Grottgera. 
Zdjęcie ze strony: pl.wikipedia.org 
  

   Niespełna trzydziestoletni Artur, w styczniu 1866 r. na mieszczańskim balu w lwowskim Towarzystwie Strzeleckim przy ulicy Kurkowej poznał 16-letnią Wandę Monné. Wychowywała się ona pod opieką ciotki, Teresy Wentz, która prowadziła we Lwowie Zakład Naukowo-Wychowawczy dla Panien. Panował tam klimat wysokiej kultury intelektualnej i ideowej. Była dziewczyną uderzająco piękną i wielostronnie uzdolnioną, literacko i artystycznie. 


Zdjęcie z książki "Arthur i Wanda.
Dzieje miłości Arthura Grottgera i Wandy Monné"

   Wanda podziwiała obrazy Artura i marzyła o poznaniu ich twórcy. Była to miłość od pierwszego spojrzenia. Artur zakochał się jak nigdy przedtem. Inne kobiety przestały dla niego istnieć. Niestety arystokratyczna rodzina panny nie widziała przyszłości dla Wandy u jego boku, była przeciwna ich spotkaniom. Spotykali się potajemnie. Artysta w nadziei na osiągnięcie sukcesu wyjechał do Paryża, tu dopadła go gruźlica. Przez cały czas utrzymywał kontakt ze swoją ukochaną. W grudniu 1867 r., nękany płucnymi krwotokami, opadający z sił, został wysłany przez lekarzy do uzdrowiska Amelies-les-Bains we francuskich Pirenejach, gdzie zmarł 13 grudnia 1867 r.

   Zwłoki artysty sprowadziła do Lwowa 4 lipca 1868 r. Wanda Monné i pochowała na Cmentarzu Łyczakowskim w miejscu, które kiedyś wskazał jej Grottger. Na nagrobku ustawiono dzieło włoskiego rzeźbiarza Parysa Filippi figurę, smutnej, rozmodlonej, zamyślonej kobiety.


    Wanda Monné 28 stycznia 1871 r. wyszła za mąż. Zgodnie z życzeniem Artura za Karola Młodnickiego, artystę malarza, najserdeczniejszego przyjaciela Grottgera. Ale pozostała wierna na zawsze swojej pierwszej miłości. Wspólnie z Karolem stworzyli dom-muzeum grottgerowskich pamiątek, stanowiący miejsce spotkań artystów, literatów i patriotów.
Zdjęcie z książki "Arthur i Wanda.
Dzieje miłości Arthura Grottgera i Wandy Monné"


wtorek, 5 grudnia 2017

Piękna Hajota - literatka

   Helena Janina Boguska (Hajota) urodziła się 16 maja 1862 r. w Sandomierzu. Po śmierci ojca przeniosła się z matką do Warszawy. Tutaj uczęszczała na pensję Laury Guerin (stąd wyniosła dobrą znajomość języków obcych) i na tajne kursy prowadzone przy prywatnej pensji żeńskiej Natalii Porazińskiej (stąd wyniosła wiedzę z zakresu literatury, historii i geografii Polski). 
Hajota.
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org


   Zadebiutowała w wieku 13 lat publikując pod pseudonimem H.J.B. fragment powieści "Narcyzy Ewuni" ("Kronika Rodzinna" 1875 r.). Wejście do świata literatury umożliwiły jej trzy kobiety: Jadwiga Łuszczewska (Deotyma), Maria Ilnicka (redaktorka "Bluszczu") oraz Aleksandra Borkowska (redaktorka "Kroniki Rodzinnej"). Dzięki nim stała się znana i popularna na salonach. 
   Z kolei dzięki Prusowi poznała swojego pierwszego męża. Stefan Szolc-Rogoziński podróżnik i badacz, opromieniony sławą kameruńskiej wyprawy zafascynował ją. A i ona, kruczowłosa poetka i literatka, oczarowała młodego odkrywcę. W 29 sierpnia 1888 r., mimo niechęci rodziny pana młodego, wzięli ślub i wyruszyli na Czarny Ląd. 
Stefan Szolc-Rogoziński.
Zdjęcie ze strony 
pl.wikipedia.org

   
   Trzy lata spędzili na wyspie Fernando Po. Tu zakupili 500 hektarową plantację kakao i prowadzili badania nad afrykańskimi plemionami. Jednocześnie brali udział w wyprawach w głąb Afryki Środkowej m.in. do Nigerii. Helena wzięła także udział w wyprawie na najwyższy szczyt wyspy Pico Basile (Pico de Santa Isabel, Pic de Malabo, Clarence Peak). Za ten wyczyn otrzymała wysokie odznaczenie od króla hiszpańskiego.


  Małżeństwo przebywało w Afryce do 1891 r. Po powrocie do Europy Helena barwnie opowiadała o swoich przygodach w Afryce na odczytach: w Madrycie, Neapolu, Rzymie i Paryżu. Została członkinią Towarzystwa Geograficznego w Madrycie i Towarzystwa Afrykańskiego w Neapolu.

   Po powrocie do Polski pisarka złożyła wniosek o rozwód. Z formalnego punktu widzenia do śmierci Szolc-Rogozińskiego (1 grudnia 1896 r. w Paryżu) byli małżeństwem. W 1904 r. wyszła za mąż za architekta, Tomasza Pajzderskiego. Po czterech latach znowu owdowiała i do śmierci pozostała sama.

Zdjęcie ze strony: galeriakongo.blogspot.com

   W końcu XIX w. wypowiadała się przeciwko demonstracjom patriotycznym, chociaż sama w okresie obchodów Mickiewiczowskich (1898 r.) wzięła udział w organizowaniu i wygłaszaniu nielegalnych odczytów. W 1900 r. włączyła się do ruchu emancypacji kobiet. Pracowała w sekcji prawno-politycznej i literacko-artystycznej podczas pierwszego zjazdu kobiet polskich w 1907 r. , który odbył się z okazji jubileuszu Elizy Orzeszkowej. W czasie I wojny światowej działała w Towarzystwie Pomocy Ofiarom Wojny.
   Nie miała dzieci. Zmarła 4 grudnia 1927 r. w Warszawie i pochowana została w rodzinnym grobie na Powązkach. 

Zdjęcie ze strony: patrzacwjednastrone.blogspot.com

   Jej utwory ukazywały się nie tylko w czasopismach, ale również jako wydania książkowe (pod pseudonimem Hajota). Pozostały po niej sentymentalne czytadła ze śmiałymi jak na owe czasy scenami erotycznymi i opowiadania dokumentujące afrykańską wyprawę. Krytycy zarzucali jej nadmierną melodramatyczność fabuły, sztuczność i konwencjonalność motywów a część z nich stwierdzała, że literatką była marną. 
   Pozostawiła po sobie kilkanaście książek i opowiadań, m.in: „Narcyzy Ewuni”, "Poezje", "Co zwycięża!", "Błędne koło", „W pogoni”, "Dar Heliogabala", "Wyżebrana godzina", cykl „Z dalekich lądów” (inspirowany pobytem w Afryce): "Nowele i opowiadania", "Powieść", "Rosa Nieves". Oprócz tego opublikowała liczne nowele, przeglądy piśmiennicze i drobne szkice literackie.l
   Była uznaną tłumaczką z języków francuskiego, angielskiego, włoskiego i hiszpańskiego. Tłumaczyła m.in. Charlesa Dickensa, Jamesa Coopera, Josepha Conrada, Herberta Georga Wellsa, Honoré de Balzaca, Anatola France'a, Guy de Maupassanta, Olivera Goldsmitha, V. Blasco Ibáñeza.

Tak ją żegnał tygodnik "Świat" w nr 50 z 10 grudnia 1927 r.:

          

Ostatnio przypomniało Hajotę Koło Naukowe Literatury Kobiet Uniwersytetu Warszawskiego