wtorek, 8 listopada 2016

Wakacje w Konstancinie

W grudniowym numerze miesięcznika ilustrowanego "Rodzina Polska"  z 1931 roku znalazłem krótką wzmiankę o Konstancinie. Autorką jest czytelniczka miesięcznika, która odpowiedziała na apel redakcji o przysyłanie tekstów opisujących wrażenia z wakacji.


Jak spędziłam lato?
Na wezwanie od Redakcji zwrócone do naszych Szanownych Czytelniczek z prośbą o nadesłanie nam wrażeń z lata, nadeszło już wiele listów, które kolejno, w miarę tego w jakim terminie je odbieramy - będą drukowane. Za nadesłane dziękujemy, o dalsze prosimy.

Plaża w Konstancinie. Zdjęcie ze strony  konstancin.blog.pl

Szanowna Redakcjo!

W odpowiedzi na wezwanie, chętnie dzielę się memi wrażeniami z przepędzonych wakacyj. Najpierwszą troską każdej matki, a szczególniej zarobkującej, jest zabezpieczenie dziecku swemu dobre spędzenie lata. Pragnie się dziecko mieć gdzieś blisko Warszawy, aby dojazd do letniska był łatwy. Boć przecież czas urlopu matki jest krótki, najwyżej trwa miesiąc, a dziecku potrzeba zaczerpnięcia sił na cały rok, o ile więc tylko można, powinno całe długie wakacje przebywać na wsi. Warszawa niestety, żadnych okolic podmiejskich nie posiada. A te które ma, obfitują w olbrzymie braki i nieudogodnienia. Gdy chodzi o suchość klimatu, to najlepszy jest Świder, ale kilkakrotny pobyt w tej miejscowości, obrzydził mi to letnisko raz na zawsze. Przedewszystkiem drożyzną produktów. Fatalne warunki lokomocji i brak kompletny przestrzegania warunków asenizacyjnych. Ubikacje, ile utrzymane w jednej posesji, schodzą na werandy sąsiadujących, co wytwarza błędne koło bezcelowej ucieczki przed odrażającymi wyziewami. Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że przyczyna główna złego, leży w ludzkim braku dobrej woli!
Przykre doświadczenie lat paru skłoniło mnie do szukania letniska dla mego synka w innej stronie. Wybrałam Konstancin. Jest kulturalny zadrzewiony, wyposażony w dojazd autobusowy. Jest zelektryfikowany, ma kanalizację miejscową, no i dość gęstą sieć telefoniczną, łączącą Konstancin z Warszawą.
Pobyt tu byłby doskonały gdyby nie pewne ale które wszędzie dadzą się zastrzec. Przede wszystkiem brak przystępnych pensjonatów dziecięcych, z opieką specjalną dla dzieci, pozostawionych bez rodziców. Drugą ważną rzeczą, bardzo wysokie ceny utrzymania, które wywołuje obecność lokalów rozrywkowych, nie cieszących się przytym wielkim powodzeniem.
Gdyby zatem ludzie inicjatywy w porozumieniu z czynnikami miarodajnymi zechcieli podjąć trud reorganizacji warunków naszego życia letniskowego, więcej ludzi mogłoby sobie pozwolić na odpoczynek. A korzyść byłaby podwójna. Ludzie zyskaliby zdrowie i siły do pracy na cały rok, a letniska podnosiłyby się w swoim poziomie kulturalnym.

Letniczka z Konstancina

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza