Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Kurier Warszawski". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Kurier Warszawski". Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 marca 2019

Awantura w willi "Nowina"

"Kurier Warszawski" ze środę 26 września 1923 r. podał bardzo ciekawą informację:

Na tle zatargów mieszkaniowych 

W ubiegłym tygodniu karny wydział odwoławczy warsz[awskiego] sądu okręgowego rozpoznawał sprawę Kazimierza i Marii małż[eństwa] Węckowskich, oskarżonych z art. 507 k. k.[1] Sprawa sama przez się drobną, mająca jednak zasadnicze znaczenie wobec obecnych stosunków mieszkaniowych. powstała w sądzie na skutek skargi p[ana] Wacława Rozwadowskiego[2]zam[ieszkałego] w Skolimowie w willi "Nowina", pozostającej w dożywotnim użytkowaniu p[ani] Marii Węckowskiej[3].

Willa "Odpoczynek" -  Skolimów

Zgodnie z powyższą skargą p[aństwo] Węckowscy, mając zatarg mieszkaniowy z p[anem] Rozwadowskim przed wniesieniem sprawy do sądu naszli w dniu 2 maja mieszkanie p[ana] Rozwadowskiego i przez gwałtowne i obraźliwe zachowanie się w stosunku do domowników p[ana] Rowadowskiego, jak również przez późniejsze szykany usiłowali zmusić go do opuszczenia zajmowanego w willi mieszkania. Sąd pokoju w Piasecznie, sądząc w 1-ej instancji powyższą sprawę, nie znalazł w niej elementów przestępstwa, przewidzianego w art. 507 k. k.: inaczej jednak na sprawę spojrzał sąd okręgowy, który, mając na względzie, iż każdy spór o prawo cywilne rozstrzygają sądy i że zastosowanie w podobnym wypadku gwałtu posiada cechy przestępstwa, przewidzianego przez art. 507 k. k., wydał wyrok, mocą którego. uchylając wyrok sądu pokoju, skazał oboje małż[onków] Węckowskich na karę grzywny po 120,000 marek każde z zamianą w razie niewypłacalności na miesiąc aresztu oraz na poniesienie kosztów sądowych.



[1] Kto za pomocą gwałtu na osobie lub groźby karalnej, albo nadużycia władzy rodzicielskiej, opiekuńczej lub innej, zmusi inną osobę do wykonania lub zezwolenia na wykonanie czegokolwiek sprzecznego z ustawą lub z obowiązkiem osoby zmuszonej, albo do zrzeczenia się urzeczywistnienia prawa lub spełnienia obowiązku, ulegnie karze więzienia. Jeżeli zmuszający miał słuszny powód do przypuszczenia, że przez przymus urzeczywistnia swoje prawo, ulegnie karze aresztu do 3 miesięcy.
[2] Na skolimowskiej nekropoli pochowany jest Wacław Jordan Rozwadowski, niegdyś dyrektor Banku Handlowego w Warszawie, przedstawiciel Gminy Skolimów-Konstancin do Sejmiku Warszawskiego, prezes Dozoru Szkolnego Konstancina-Skolimowa. Ten Rozwadowski zamieszkiwał willę "Zbyszek".
Ciekawe, że w spisie dyrektorów banków polskich nie figuruje Wacław. Jest natomiast Jan Rozwadowski dyrektor Banku Ziemian S.A. we Lwowie oraz Dionizy Rozwadowski dyrektor Wileńskiego Banku Rolniczo-Przemysłowego S.A. Co ciekawe obaj objęli funkcje w 1920 r. i stracili je w 1926 r. po przewrocie majowym. W. Morawski, Słownik historyczny bankowości polskiej do 1939 roku, Warszawa 1998, ss. 146, 180.
Podobnie sytuacja ma się z dodatkiem Jordan. Wśród rodziny Jordan-Rozwadowskich nie znalazłem Wacława. Patrz strona rozwadowski.org [wejście 26.03.2019]. Występuje natomiast Wacław Rozwadowski w rodzinie pieczętującej się herbem Rogala.
[3] Nie chodzi tu o willę, którą opisał Józef Hertel. Zapis z 1911 r. wskazywał Marię Białkowską jako posiadającą dożywotnią własność willi "Nowina". Patrz J. Hertel, Willa <Nowina> przy Widok 6, Konstancin 1991, s. 8-9. W obu wypadkach dożywotnią własność posiadają Marie...

wtorek, 5 marca 2019

Walka z gruźlicą - Konstancin 1925 r.


"Kurier Warszawski" w 1925 roku donosił:

Walka z gruźlicą

W tych dniach otwarto siódmą z kolei w pow. warszawskim przychodnię przeciwgruźliczą w Konstancinie. Przychodnia ta będzie obsługiwała gminy: wilanowską, Konstancin-Skolimów i Jeziornę. Będzie utrzymywana przez sejmik warszawski przy współudziale trzech gmin. Zadaniem jej będzie walka z gruźlicą oraz innymi chorobami społecznymi, roztoczenie opieki lekarskiej nad dziećmi, uczęszczającymi do szkół 'powszechnych w trzech gminach. Przy przychodni otwarto gabinet dentystyczny wyłącznie dla dziatwy szkolnej.

Przychodnia wykonywać będzie również szczepienia ochronne przeciwko chorobom zakaźnym.

wtorek, 29 stycznia 2019

Konstancin - a Mussolini

W stałej rubryce sobotniego wydania "Kuriera Warszawskiego" SZTYCHY (nr 208 z 31 lipca 1926 r.) ukazał się felieton Zdzisława Kleszczyńskiego (ps. Sęk) dotyczący Konstancina.

Energiczny i trzeźwo myślący dyktator współczesnych Włoch, Mussolini, od tego przede wszystkim zaczął w swej ojczyźnie sanację, że podwindował srodze zaniedbane... finanse. 
Ostatnio zaś, stwierdziwszy, iż forestiery [Francuzi] jakoś od Italii stronią, że hotele przeświecają pustką, że kupcy narzekają na zły sezon, że Niemców latoś skąpo — rzucił szef włoskiego rządu inot d‘ordre: 
- Obniżać ceny! 
Jakoż, zaczęły na gwałt obniżać ceny hotele i pensjonaty w całych Włoszech: koleje włoskie zastosowały bardzo wydatne zniżki; uczyniono niejeden wersalski gest pod adresem cudzoziemców, kierując się dobrze zrozumianym interesem własnym... 
Bo pozycja "Fremdenverkehr'u‘" [turystyki] w ojczyźnie Dantego to nie fraszka! 


Notable konstancińscy nie zgadzają się z Mussolinim. Nie wychodzą z tych samych założeń, co Mussolini. Mają program budżetowy znacznie dojrzalszy, lepszy. Mądrzejszy! Ustawili w tych dniach barierę przy wjeździe. Przy barierze ustawili kilku bardzo sympatycznych młodzieńców - i każą sobie opłacać haracz w kwocie 3-ch (trzech!) złotych za wjazd do uroczego Konstancina, autem. 
"Drogą lądową." 
„Drogą morską" (t j. kolejką wilanowską, kołyszącą, jak fale La Manche) można na razie, po dawnemu, wjeżdżać darmo. 
- Hm... Trzy złote... Dlaczego nie trzydzieści? Nie trzysta? 
Normalne rogatkowe (choć i to przeżytek!) wynosi 20-50 groszy. Jeden jedyny Zakroczym, o ile nas pamięć nie myli, wysadził się na podobny absurdalny haracz — to też omija go, kto może... A tu nagle Konstancin! 


Nie przeczymy, że mnogie ma - i ważkie - atuty gmina konstancińska, wobec których atuty takiego Mussoliniego bledną! Te balsamiczne wonie w okolicach kasyna, zatykające (o, tak!) za pas Taorminę i Capri!... Te arcydzieła sztuki, rozsiane między willami!... Te wykopaliska arcycenne, gaszące Pompeję! Te freski cudne, zabijające Willę Dionizyjskich Misterii!... 
- A cóż dopiero wulkany? Kiep Wezuwiusz! Jednego dnia na zabawie strażackiej nożami się rżną... Kiedy indziej, w cichej willi, z rewolwerów walą... Trup się ściele gęsto... Jest na co popatrzeć! 


A swoją drogą, Szanowni Państwo, odłożywszy żarty na stronę, trzeba się nareszcie poważnie zapytać: 
- Czy używanie lokomocji samochodowej jest występkiem? 
Bo wszystko się składa na to, żeby sobie nasi nieszczęśni automobiliści żyły otworzyli, albo gardła popodrzynali: szos w okolicach Warszawy, jak już kilkakrotnie pisaliśmy, prawie niema: kupy szutru i kilometry wybojów nie są szosami. 
Jeżeli jeszcze jazda jedyną możliwą drogą, lądującą w Konstancinie, ma być tak kosztowna, jeżeli obywatel, spędzający lato w tej czarownej miejscowości, ale mający interes w Warszawie, ma opłacać dzienny podatek w kwocie 3-ch, a czasem, jak dobrze pójdzie, i 6-ciu złotych - to czy nie lepiej, w ogóle, wrócić do komunikacji furmankami?... 

Sęk 

P. S. W ostatniej chwili dowiadujemy się, że złowrogą barierę podniesiono. Wisi nad drogą, jak miecz Damoklesa. Od 2-ch dni nikt nie pobiera haraczu. Wjazd po dawnemu, wolny... 
Ale, być może jutro znowu bariera zapadnie, a nieszczęśliwi automobiliści będą musieli opłacać, tytułem rogatkowego... 3000 złotych? 
- Chi lo sa? [kto wie]


Zdzisław Kleszczyński (1889-1938) pisarz, poeta, dziennikarz. W latach 1924-1938 był felietonistą „Kuriera Warszawskiego”. Równolegle od 1926 r. do 1931 r. pełnił funkcję redaktora naczelnego tygodnika „Radio”.

wtorek, 1 stycznia 2019

Aktorzy w Skolimowie - 1914


W "Kurierze Warszawskim" 105 lat temu ukazała się krótka wzmianka o występach w Skolimowie. 


Teatr letni w Skolimowie 

W ubiegłą niedzielę [19] w pięknej miejscowości letniej w Skolimowie w parku „Zagłobin" odbyła się zabawa w połączeniu z przedstawieniem teatralnym, które wypełniły trzy jednoaktówki pt. „Dryndziarz", "Nektar miłości" i „Wesoły detektyw", z udziałem pp.: Ireny Leśniewskiej[1], M. Leszko[2], Z. Renard[3], J. Leśniewskiego[4], S. Śliwińskiego[5], Alisiewicza[6], Kubickiego i innych.
 
Willa "Zagłobin" w Skolimowie

Wszyscy wykonawcy wywiązali się ze swych zadań bardzo pomyślnie, za co tłumnie zebrana publiczność darzyła ich niemilknącymi oklaskami. 

Zabawę poprzedził konkurs piękności pań. Pierwszą nagrodę otrzymała p[ani] Kazimiera Czaplińska (złoty duży medalion), druga — p[ani] Irena Leśniewska (srebrny żeton). 

Pomysłowe i starannie urządzane zabawy tłumnie odwiedzają letnicy Skolimowa i okolicy, spędzając czas bardzo wesoło w dni świąteczne w uroczym parku.



[1] Aktorka Irena Leśniewska (pseud. Gniewosz), (ur. 20 października 1886 r. w Warszawie, zm. 18 stycznia 1930 r. w Warszawie). Żona Seweryna Józefa Nasberga.
[2] Być może chodzi o aktorkę Anielę Krystynę Leszko działającą w latach 1908-1923.
[3] Prawdopodobnie chodzi o konferansjera, aktora Władysława Renard, (wł. Szymon Władysław Czarnocki) (ur. ok. 1868 r. w Warszawie, zm. 21 stycznia 1937 r. w Wilnie).
[4] Aktor, reżyser, dyrektor teatru Seweryn Józef Leśniewski (wł. S.J. Nasberg) (ur. 10 kwietnia 1884 r., zm. 31 grudnia 1945 r. w Skolimowie).
Józef Leśniewski.
Zdjęcie z encyklopediateatru.pl
[5] Aktor, reżyser Jan Stanisław Śliwiński (ur. 8 maja 1882 r. w Krakowie, zm. 17 listopada 1972 r. w Poznaniu).
Stanisław Śliwiński.
Zdjęcie z encyklopediateatru.pl
[6] Aktor, reżyser Aleksander Alisiewicz (wł. A. Bruce) działał w latach 1901-1918.


wtorek, 18 grudnia 2018

Skolimów i Konstancin bawi się - 1917 r.


Niedziela. 12 sierpnia 1917 r. Co to był za dzień. Konstancin i Skolimów pełen gości, którzy zjechali tu, żeby uczestniczyć w interesujących wydarzeniach kulturalnych. Trudno było się zdecydować, co wybrać. Czy wysłuchać koncertu orkiestry Opery Warszawskiej, czy wziąć udział w skolimowskim podwieczorku... 

W Konstancinie:
Stacja Konstancin.
Zdjęcie ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

Orkiestra opery warsz[awskiej] w Konstancinie 

Dziś odbędzie się wielki koncert orkiestry Opery Warsz[awskiej] w parku w Konstancinie pod dyr[ekcją] Tadeusza Mazurkiewicza[1].
Na program złożą się dzieła: Wagnera, Bizeta, Ponchiellego, Webera, Gounoda, Griega i inn. Świetny program koncertu naszej opery ściągnie niezawodnie liczną publiczność. Początek koncertu o 5 p[o] p[ołudniu].

W Skolimowie: 
Willa "Zagłobin" w Skolimowie.
Zdjęcie ze strony allegro.pl

Podwieczorek artystyczny w Skolimowie 

Dziś, w sali "Zagłobin" w Skolimowie, odbędzie się drugi z cyklu podwieczorków, organizowanych przez p[ana] Andrzeja Własta. Dochód przeznaczono tym razem na rzecz polskiego komitetu opieki nad jeńcami. 
Udział w koncercie przyrzekły np. R. Bończa, W. Dobosz-Markowska, M. Kamińska, H. Małkowski, S. Oksza, J. Urstein i E. Żytecki. Akompaniować będzie p[ani] Mira Wereszczyńska[2]Początek o g. 4 1/2 po poł[udniu].


za: "Kurier Warszawski" nr 221 z 12 sierpnia 1917 r.

[1] Tadeusz Mazurkiewicz, dyrygent, pedagog, pianista (1887-1968). Uczęszczał m.in. do Szkoły Muzycznej Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Następnie studiował w konserwatorium w Lipsku. W 1910 r. wrócił do kraju. W latach 1910–1912 zajmował stanowisko dyrektora Towarzystwa Muzycznego w Piotrkowie. W 1912 r. został dyrektorem Towarzystwa Śpiewaczego «Lutnia» w Łodzi. W 1915 r. założył Filharmonię Łódzką. W 1917 r. przeniósł się do Warszawy, gdzie był jednym z dyrygentów Teatru Wielkiego. Był współzałożycielem i prezesem Związku Artystów Scen Polskich i Związku Zawodowego Muzyków. Po drugiej wojnie światowej wrócił do pracy w Operze Warszawskiej i Wyższej Szkole Muzycznej im. F. Chopina. 
Tadeusz Mazurkiewicz.
Zdjęcie ze strony ipsb.nina.gov.pl

[2] Wszyscy to uznani artyści Warszawy. 
Andrzej Włast, właściwie Gustaw Baumritter (1895-1942 lub 1943), librecista i autor ok. 2000 piosenek; 
Andrzej Włast.
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org 

Rafaela Bończa Rutkowska-Skórewicz (1884-1931); Waleria Dobosz-Markowska (1887-1982); Maria Kamińska-Latoszyńska (1875-1946); Henryk Małkowski (1881-1959); Stanisław Oksza (?); Józef Urstein (1884-1923); 
Józef Urstein.
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org 

Edward Żytecki, właśc. Zysman (1893-1982); Mira Wereszczyńska-Matuszewska (1896-1955).

Mira Wereszczyńska.
Zdjęcie ze strony ipsb.nina.gov.pl 


wtorek, 4 grudnia 2018

"...nie dopisał Skolimów" - 1901 r.


Lipcowy numer "Kuriera Warszawskiego" informował o konstancińskim koncercie, który odbył się w niedzielę 28 lipca 1901 r.

Koncert w Konstancinie

Do rzędu najlepiej urządzonych letnisk pod Warszawa należy bez zaprzeczenia Konstancin, ulubiony punkt wycieczek warszawian. 
Wczorajszy pierwszy koncert, urozmaicony komedyjką pt. „Nowy teatr” [Jana] Chęcińskiego[1]dostarczył licznie zebranym letnikom i gościom okolicznym (nie dopisał Skolimów) dużo przyjemności. 

Jan Chęciński. Zdjęcie ze strony fdb.cz

W ładnie urządzonej hali, przylegającej do Kasyna, na scenie obitej purpurą i ubranej kwiatami, rozpoczął koncert młodociany pianista, Józio Szulc[2]odegrawszy „Impromptu” Chopina bardzo poprawnie.

Józef Szulc.
Zdjęcie ze strony editionsilvertrust.com

P[ani] Helena Tracewska[3]którą niejednokrotnie słyszeliśmy na koncertach w Warszawie, odśpiewała z prawdziwym powodzeniem: „Do mnie pójdź” Denza, „Serenadę” Galla, walca Straussa i szereg utworów nad program.

Helena Tracewska.
Zdjęcie ze strony staremelodie.pl

Młody, lecz bardzo już zaawansowany skrzypek, p[an] Stanisław Grabowski[4]wykonał nader artystycznie „Kartkę z albumu” Wagnera, „Perpetuum” Riessa, „Kołysankę” Renarda, mazura Wieniawskiego i na bis „kołysankę” Nerudy.

Stanisław Grabowski, 1934 r.
Zdjęcie ze strony http://historialomzy.pl

Inicjator koncertu amator-śpiewak, obdarzony pięknym barytonem, p[an] Witold Biernacki doznał gorącego od słuchaczów przyjęcia za wykonane pieśni, szczególniej swojskie. 
Akompaniamentu podjęli się: p[ani] Stanisława Załęska i p[an] W. K. Rupiński, wywiązawszy się z zadania artystycznie. 
„Nowy teatr”, bluetka Jana Chęcińskiego, dwukrotnie już przedstawiona w Towarzystwie łyżwiarskim w tym samym składzie utalentowanych amatorek i amatorów, doznał i tutaj powodzenia. Panie Maria Sommer i Maria Biernacka, oraz p[anowie] Hryniewiecki i Stanisław Hirszel grali i mówili tak swobodnie, iż słuchacze zapominali na chwilę, że mają do czynienia z amatorami.

za: "Kurier Warszawski" nr 207 z 29 lipca 1901 r.

......................................................................
[1] Aktor, reżyser, pisarz Jan Konstanty Chęciński urodził się 22 grudnia 1826 r. w Warszawie. Od 1850 r. do końca życia związany był z z Warszawskimi Teatrami Rządowymi, których był aktorem i wieloletnim reżyserem; wespół z Heleną. Modrzejewską i Siergiejem Muchanowem zapoczątkował reformę repertuaru i stylu gry. W latach 1864–1868 był pedagogiem warszawskiej Szkoły Dramatycznej. Napisał libretta do oper Stanisława Moniuszki (Verbum nobile, Straszny dwór, Paria), tworzył komedie, powiastki i gawędy wierszem, utwory dla dzieci. Zmarł 30 grudnia 1874 r. w Warszawie.
[2] Pianista Józef Zygmunt Szulc, syn skrzypka, dyrygenta i kompozytora Henryka (1836–1903), urodził się 4 kwietnia 1875 r. w Warszawie. Studiował w konserwatorium w Warszawie, następnie u M. Moszkowskiego w Berlinie i I.J. Paderewskiego w Paryżu; dyrygował orkiestrami w Stuttgarcie, Paryżu i Brukseli; pozostawił utwory kameralne, fortepianowe, skrzypcowe, pieśni, balet, operetkę. Zmarł 10 kwietnia 1956 r. w Paryżu. 
[3] Helena Tracewska urodziła się 11 marca 1883 r. w Warszawie. Śpiewu uczyła się u S. Wołoszki oraz u Giustinianiego. Jeszcze jako uczennica wystąpiła 3 października 1900 r. na koncercie Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. 24 stycznia 1902 r. debiutowała w Warszawskich Teatrach Rządowych w partii Broni ("Hrabina"). Potem koncertowała za granicą, m.in. w Strasburgu. Do zespołu opery WTR została zaangażowana dopiero w 1905 r. (pozostała w nim z przerwami do 1915 r.). W sezonie 1907/08 występowała z koncertami w zaborze pruskim. W 1910 r. śpiewała w Teatrze Polskim w Poznaniu, m.in. partię tytułową w "Halce", oraz koncertowała w miastach Pomorza. Do 1923 r. występowała w Teatrze Wielkim, gdy przeszła na emeryturę. W 1924 r. występowała z dużym powodzeniem w Pradze, a także zapewne w Rosji i na południu Europy. W 1925-26 śpiewała znów w Teatrze Wielkim w Warszawie. Od 1945 r. mieszkała w Krakowie i udzielała lekcji śpiewu. Zmarła 26 marca 1959 r. 
[4] Stanisław Grabowski, syn Stanisława organisty i skrzypka, urodził się 13 stycznia 1887 r. w Łomży. Po ukończeniu gimnazjum w Łomży kształcił się w Instytucie Muzycznym w Warszawie, w klasie fortepianu i skrzypiec. Naukę kontynuował w Konserwatorium Carsko-Rosyjskiego Towarzystwa Muzycznego w Petersburgu, gdzie studiował też dyrygenturę. Dyplom dyrygenta uzyskał w Wiedniu. Od 1910 r. był dyrygentem Pawłowskiego Lejbgwardii Pułku w Petersburgu. W 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego w 1920 r. brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W 1937 r. awansowany został do stopnia kapitana. W latach 1920-1926 dyrygował plutonem trębaczy I Pułku Ułanów Krechowieckich w Augustowie. W lutym 1926 r. przybył do Bydgoszczy i został kapelmistrzem 62 pułku piechoty. Pozostał na tym stanowisku do 1939 r. Doprowadził do zorganizowania w Bydgoszczy orkiestry symfonicznej. współpracował z Towarzystwem Muzycznym, Polskim Radiem, w którym w latach 1937-1939 często występowały zespoły wojskowe (kameralne, dęte i symfoniczne. W czasie wojny przebywał w oflagu. W latach 1945-1948 współtworzył orkiestrę dętą wojewódzkiej Komendy Milicji Obywatelskiej i prowadził do 1953 r. orkiestrę dęta „Służby Polsce”. Jego brat- Zygmunt Grabowski był kapelmistrzem 63 pułku piechoty w Toruniu. Zmarł 31 grudnia 1954 r. w Bydgoszczy. Pogrzeb odbył się w Łomży 4 stycznia 1955 r.



wtorek, 16 października 2018

Skolimowskie skarby - 1873 r.

W poście z 20 września 2016 r. wspomniałem o wielkim odkryciu w Jeziornie w 1908 r.

Nie był to odosobniony przypadek w tych okolicach. Już bowiem w 1873 r. podobna sytuacja miała miejsce w Skolimowie. Jak donosił korespondent "Kuriera Warszawskiego" D.M.:


We wsi Skolimów, niedaleko osady Piaseczno w powiecie warszawskim, włościanin Bojańczyk wykopał na swoim gruncie naczynie gliniane ze srebrną, starożytną polską monetą. Prędkie dowiedzenie się o tym zdarzeniu wójta gminy Nowa Iwiczna, do której wieś Skolimów należy, zapobiegło uronieniu, jakie zwykle bywa w podobnych wypadkach. Przy obliczeniu przez wójta okazało się przeszło sztuk 600, które złożone zostały naczelnikowi powiatu do stosownego postąpienia.

za: "Kurier Warszawski" nr 240 środa 24 października (5 listopada) 1873 r.


ps. warto dodać, że wybitny znawca historii ziem nadjeziorańskich Paweł Komosa powiązał ten skarb z okresem "Potopu". Więcej o tym można przeczytać na jego blogu: http://konstancinjeziorna.blox.pl/2014/07/Zakopane-skarby.html

wtorek, 28 sierpnia 2018

"Bogacze wiejscy" z Jeziorny


Wracam do mrocznych opowieści dziejących się w naszych okolicach[1]. Jest rok 1917 ...

Z Jeziorny

Przed trzyma tygodniami [lipiec] dwaj bracia Jakóbiakowie[2] i gospodarz Matjasik [Matyjasik] pobili w sposób okrutny ubogą wyrobnicę, Mariannę Narożniakową, za drobną kradzież marchwi na ich polu. Władze gminne odwiozły ciężko chorą kobietę do Warszawy po ratunek przez operację. 
Narożniakowa, jako wdową, jest matką dwojga nieletnich dzieci i jedyną ich żywicielką. Od kilku tygodni obłożna i ciężko chora matka w ostatniej nędzy pogrążyła rodzinę. Sprawa jest w toku. Zbrodniarzy władze miejscowe pociągnęły do odpowiedzialności.


Jacek Łącki, Samotne żniwa. Zdjęcia za: allegro.pl


W ubiegły zaś wtorek [7 sierpnia] zaszedł fakt drugi pobicia przez gospodarza z Jeziorny nędzarza, który z głodu dobrał się do garstki kartofli. Złamano mu rękę, a dziś nędzarz ten już walczy ze śmiercią. 

Takich to czynów nieludzkiego zdziczenia dopuszczają się bogacze wiejscy z Jeziorny, których mienia podczas niedawnego pożaru [15 lipca] ratować nawet nie chciano za nieludzkość względom nędzy biedaków, zdzierstwo i nieuczynność[3]. Ludność bezrolna żyje tu literalnie bez kawałka chleba wobec cen szalenie wygórowanych, od których nie odstępują zdziercy. "Gryźta bodaj kamienie, kiedy na chleb was nie stać" — oto odpowiedź tych panów położenia wobec klęski głodowej swych bliźnich. 

za: "Kurier Warszawski" nr 221 z 12 sierpnia 1917 r. (niedziela)



[2] 13 lutego 1922 r. dokonano napadu i zabito gospodarza wsi Zakrzew Karola Szczepanika. Policja radomska ujęła sprawców już 14 lutego, byli nimi bracia Franciszek i Stefan Jakóbiakowie. Czyżby byli to ci sami sprawcy?

wtorek, 14 sierpnia 2018

Zabawa w Skolimowie w 1902 r.

Mamy upalne lato. W każdy weekend coś się dzieje w konstanciński Parku Zdrojowym czy w "Hugonówce". Nikogo to już nie dziwi... tak być powinno. 
A jak tu było ponad 100 lat temu?


Sierpniówka w Skolimowie [14.08.1902]

O ile pogoda dopisze, sierpniówka w Skolimowie zapowiada się wybornie. Wyszukano piękną polankę w lesie oborskim, odpowiednią do tańca. 
Punkt zborny o godz. 3 i 1/2 po poł[udniu] w parku Skolimowskim, obok głównego wejścia, skąd na ukwieconych wozach wyruszą uczestnicy zabawy. 
Dla gości warszawskich najodpowiedniejszy pociąg kolejki wilanowskiej o godz. 2-ej po poł[udniu]
Słyszeliśmy, że wiele z młodzieży wybiera się na tę zabawę konno. 
Powrót kolejką o 11-ej wieczorem zapewniony. 
W razie deszczu zabawa odbędzie się w nadchodzącą niedzielę, t[o] j[est] 17-go b[ieżącego] m[iesiąca], o tejże godzinie.

wtorek, 27 marca 2018

Hugon Seydel 1846-1928

Hugon Seydel. Dla znawców starej Warszawy winiarz i sędzia Trybunału Handlowego, honorowy konsul Królestwa Serbii, właściciel wraz z braćmi Domu Handlowego i Składu Win "Maurycy Seydel i Spółka", winiarni "Ermitaż" i sklepu firmowego "Pod Bachusem".  Dla miłośników Skolimowa i okolic właściciel Zakładu Przyrodoleczniczego "Hugonówka" i posiadłości "Zagłobin", organizator miejscowych koncertów i zabaw, wielki społecznik.

Hugon Seydel
"Hugonówka"
"Zagłobin".
Trzy zdjęcia ze strony muzeumkonstancina.pl

Zawsze intrygowało mnie jak to jest, że w opracowaniach na jego temat podawane są lata życia dość ogólnie. Zazwyczaj: urodził się w 1847 r. (czasami około), zmarł zaś około 1930 r.
Czy naprawdę nie da się określić  dokładniej? 
Po pierwsze nazwisko wskazuje, że jeżeli pochowany jest w Warszawie to zapewne na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim. Sprawdzamy. Rzeczywiście Seydlowie są tu pochowani. 

Zdjęcia ze strony polskie-cmentarze.com
Ale brak daty śmierci Hugona. Wrzucamy nazwisko i imię w wyszukiwarkę strony nekrologi-baza.pl
Jest. Data śmierci 25 września 1928 r. Zupełnie inna niż dotąd podawano. Należy sprawdzić, czy rzeczywiście chodziło o tego Hugona. Przeglądam "Kurjer Warszawski" z 25 września 1928 r. Znajduję nekrolog w wydaniu wieczornym z tego dnia (nr 266).


Zmarł w wieku 82 lat. Czyli urodził się w 1846 r. Można teraz zapisać: 

Hugon Seydel ur. 1846 - zm. 25.09.1928 r. 

Na koniec warto pokazać dom w którym mieszkał i zmarł. Warszawa, ulica Senatorska nr 36 i 38. Budynki te dzisiaj już nie istnieją. Stoi jedynie widoczny pałac Mniszchów, aktualnie pod adresem ul. Senatorska 38/40:

Trzy zdjęcia ze strony warszawa1939.pl

Teraz czeka nas nowe wyzwanie. Ustalić dokładną datę urodzenia Hugona Seydla.....


Post scriptum.
Zwrócił mi uwagę Tomasz Warszawski na Facebooku, że nie do końca to prawda z kamienicami Seydla. Zachował się bowiem fragment budynku pod ówczesnym numerem 38. Stoi obok pałacu Mniszchów teraz pod numerem 32 (tylko dwupiętrowy i już bez tej ozdobnej elewacji).

Zdjęcie ze strony warszawa1939.pl

wtorek, 23 stycznia 2018

Zgubiona torebka w Skolimowie lub Konstancinie - 1926 r.

 Ile można się dowiedzieć z jednej krótkiej informacji.

Wydawałoby się, że ogłoszenie w gazecie o zgubionej rzeczy jest czymś normalnym. Ale w tym wypadku zwróciło moją uwagę dlatego, że znalazło się na pierwszej stronie. I to nie w byle jakim miejscu. Na samym środku tuż pod tytułem. Trudno je nie zauważyć. Zdaję sobie sprawę, że cena tego ogłoszenia też nie była niska. Podejrzewam, że około 20 zł. Nie wszystkich było na to stać. W wypadku pokrzywdzonej prawdopodobnie nie miało to większego znaczenia.





Kim była pokrzywdzona. Z tej krótkiej informacji wynika, że obywatelką amerykańską Bassie Ballenberg. Pani Bassie zapewne 8 sierpnia 1926 r. była na zabawie, koncercie lub tylko w konstancińskiej restauracji. I gdzieś zapomniała o torebce. Jestem przekonany, że zguba się znalazła.

Nazwisko Ballenberg nie było w ówczesnej Warszawie i w sferach przemysłowych, bankowych czy politycznych nieznane. Pan Leigh Ballenberg był bowiem prezesem bardzo ważnej firmy na terytorium Rzeczypospolitej. Prezesem Zarządu Spółki Akcyjnej "Standard-Nobel w Polsce". Posiadała ona kopalnie w Borysławiu, Mraźnicy i Bitkowie (jeden z odwiertów nazwany był Ballenberg), wytwórnie gazoliny w Borysławiu i Bitkowie, rafinerię w Libuszy oraz ponad 800 stacji benzynowych i punktów sprzedaży w Polsce. Ba, miała własną żeglugę rzeczną (w 1935 r. zlikwidowała działalność armatorską). Zatrudniała ponad 2000 pracowników. Jej centrala mieściła się w Warszawie w Alejach Jerozolimskich 57. Sam Leigh Ballenberg mieszkał niezbyt daleko - w Alejach Ujazdowskich 32.

Warszawa, Aleje Ujazdowskie 32.
Kamienica w której mieszkali państwo Ballenbergowie.
Zdjęcie ze strony warszawa39.pl

Jak powstała spółka? Bracia Ludwik i Alfred Nobel na skutek rewolucji bolszewickiej 1917 r. utraciwszy swój rosyjski majątek, postanowili przenieść się na teren Polski. Zaczęli tu także inwestować w przemysł naftowy. Niestety duża skala podjętych inwestycji wyczerpała ich zasoby gotówkowe i zmusiła do przyjęcia do spółki nowego udziałowca. W 1920 r. część akcji spółki przejął Standard Oil Company należącej do Johna D. Rockefellera. W wyniku licznych przekształceń w 1927 r. powstała nowa spółka „Standard-Nobel Spółka Akcyjna w Polsce”. Interesów amerykańskich w spółce pilnował nie kto inny tylko pan Ballenberg.

Warszawa, Aleje Jerozolimskie 57.
Siedziba spółki "Standard-Nobel", miejsce urzędowania Ballenberga.
Zdjęcie ze strony warszawa.fotopolska.eu


W Polsce pierwsze stacje benzynowe, zwane pompami, pojawiły się w 1924 r. w Warszawie. Rok później, spółka "Standard-Nobel" jako pierwsza rozpoczęła w Polsce budowę ulicznych stacji benzynowych. W połowie 1937 r. spółkę "Standard-Nobel w Polsce" przejęło Vacuum Oil Company S.A.

Poznań. Stacja benzynowa spółki "Standard-Nobel".
Zdjęcie ze strony poznan.fotopolska.eu

Post scriptum
Taka mała ciekawostka. Zachowało się zdjęcie dokładnie z dnia zgubienia torebki przez panią Ballenberg. Z takim to opisem "8 sierpnia 1926 r. Zabawa w parku willi Zagłobin". Willa ta znajduje się w Skolimowie przy ulicy Sułkowskiego. Dla zainteresowanych w tle widać willę Tyborowskich. Zdjęcie udostępniam dzięki uprzejmości Adama Zyszczyka z Konstancina.