sobota, 19 marca 2016

Batalion ON "Kościerzyna" - dopowiedzenie

Wracam ponownie do batalionu ON "Kościerzyna". Tym razem publikuję - będące w moim zbiorach - fragmenty wspomnień Jana Szalewskiego, dotyczące tylko jego walk na Pomorzu. W tekście poprawiłem ewidentne błędy i uwspółcześniłem pisownię. W nawiasach kwadratowych uzupełniłem tekst.

Kościerzyna. Zdjęcie ze strony fotopolska.eu


[…] Po maturze wojskową służbę czynną odbywałem w Szkole Podchorążych w Zambrowie. Od pierwszych dni naszego pobytu w Zambrowie wpajano nam zasadę, że przybyliśmy tu po to aby zostać dowódcami. [Ale] nie każdy może być dowódcą - często mawiał komendant szkoły [pod]pułkownik [Władysław] Muzyka[1]. […] Nauczyłem się tam zasady, że tam gdzie jest dyscyplina to wszystkim jest dobrze, a tam gdzie jej nie ma to wszystkim jest źle (słowa dowódcy 1 kompanii kpt. Budzyńskiego).

Przed drugą wojną światową byłem tylko 8 miesięcy  nauczycielem w Kościerzynie. W sierpniu 1939 r. jako kpr. pchor. rez. zmobilizowano mnie do batalionu Obrony Narodowej "Kościerzyna". Bazowaliśmy w obozie WF w Garczynie[2].
Kilka dni przed wybuchem wojny wizytował nas gen. [Stanisław] Grzmot-Skotnicki. Pamiętam, że pytał się kpr. rez. Cegla[3] (leśniczego z Trawic[4]), żołnierza mego plutonu, ile godzin spał po wczorajszym alarmie. Kapral odpowiedział, że cztery godziny. Gen[erał] mu na to: mało spaliście kapralu. Jak na żołnierza to dużo – odpowiedział generałowi Cegla.

Obóz w Garczynie. Zdjęcie z wolneforumgdansk.pl

Parę dni przed wybuchem wojny zajęliśmy pozycję obronną niedaleko granicy polsko-niemieckiej w linii prostej naprzeciw Bytowa. Byłem dowódcą I plutonu 3 kompanii. W moim plutonie żołnierzami byli przeważnie Kaszubi-chłopi. […]
Rano 1 września usłyszeliśmy odgłosy kanonady artyleryjskiej z kierunku Chojnic. Pluton zwiadowców naszego batalionu wyparł hitlerowców, którzy w tym czasie weszli do pogranicznej miejsc[owości] Nakla.
Większość oficerów i podchorążych rezerwy w batalionie Obrony Narodowej "Kościerzyna" to byli nauczyciele. […]
O północy z 1 na 2 września batalion ON "Kościerzyna" w związku z zaistniałym niebezpieczeństwem odcięcia północnej części Pomorza otrzymał rozkaz wycofania się na południe w rejon stacji kolejowej Wierzchucin. Nocnym marszem doszliśmy do stacji Olpuch. Tam załadowaliśmy na transport kolejowy. Pluton saperów specjalnym pługiem za naszym transportem niszczył tor kolejowy.


Działania 1 września 1939 r.  Mapa z książki K. Ciechanowskiego Armia "Pomorze"

Wczesnym rankiem 2 września, zdążający transportem na południe nasz batalion został zaatakowany przez samolot niemiecki z broni maszynowej. Wobec tego, że mój pluton znajdował się w środku transportu dałem rozkaz ostrzelania go z karabinu maszynowego. To samo robiły inne plutony. Uszkodzony samolot uciekł. 2 września około godz. 7 nasz batalion wyładował się w lesie między Starym Wierzchucinem a Lnianem. W godzinach  popołudniowych otrzymaliśmy rozkaz przejścia marszem ubezpieczonym w rejon jeziora Branica i zajęcia tam obrony frontem na południe i zamknięcia przesmyku między jeziorami, gdzie przebiegała szosa Lniano-Łowin. Przeszliśmy natychmiast w nakazany rejon pod silnym bombardowaniem i zajęliśmy tam stanowiska obronne. Mimo silnego bombardowania utrzymaliśmy nakazany odcinek, odpierając ataki nieprzyjaciela.
3 września w nocy gen. [Grzmot-]Skotnicki wydaje rozkaz (przez specjalnego gońca) naszemu batalionowi przejścia na południowy-wschód nad Wisłę.
Po wydaniu tego rozkazu batalion ON "Kościerzyna" przygotowywał się do oderwania od nieprzyjaciela. Jednak w ostatniej chwili otrzymaliśmy ze sztabu Grupy Operacyjnej „Czersk” nowy rozkaz: zostać na zajmowanych dotychczas stanowiskach, ubezpieczając wycofanie się sąsiedniej 9 Dywizji Piechoty, której zostaliśmy podporządkowani. Zgodni z tym rozkazem bronimy nakazanych pozycji. Około godziny 8 rano zostaliśmy w wyniku kolejnego natarcia czołgów niemieckich i lotnictwa zepchnięci z zajmowanych stanowisk. Wycofaliśmy się więc w las na północ koło szosy Błądzim-Przechowo. W trakcie wycofywania się zostajemy silnie bombardowani. Zaczynamy tracić charakter zwartego, zdyscyplinowanego oddziału.

Gen. Stanisław Grzmot-Skotnicki

Dzięki energii dowódców poszczególnych plutonów i podoficerów opanowaliśmy sytuację i dyscyplinę. W moim plutonie było 5 zabitych i 12 rannych. Łączności ze sztabem 9 dywizji nie mieliśmy. Prawie wszędzie napotykamy nieprzyjaciela. [Pod]pułkownik [Jerzy] Staniszewski (dowódca batalionu od 1 września[5]) uważa sytuację za beznadziejną.
Kapitan Borowski etatowy dowódca batalionu proponuje przebić się ku Wiśle. Propozycja została przez nas dowódców kompanii i plutonów przyjęta. [Pod]pułkownik Staniszewski zrzeka się dowództwa, które obejmuje kapitan [Stanisław] Borowski. Ubezpieczeni silną strażą przednią ruszamy w kierunku Bukowca. Rozpoznanie stwierdziło, że miejscowość ta jest zajęta przez nieprzyjaciela.
Kapitan Borowski wydał rozkaz uderzyć na Niemców i otworzyć sobie drogę do Wisły. W ciężkiej walce wypieramy Niemców z Bukowca. W natarciu tym my dowódcy z bagnetami na karabinach w pierwszym szeregu prowadzimy swych dzielnych piechurów do natarcia. Wiązki granatów rzucamy pod gąsienice czołgów niemieckich.
W moim plutonie kpr. rez. (Kaszub, nazwiska nie pamiętam), ciężko ranny rzuca się z wiązką granatów na najbliższy czołg niemiecki. Sam ginie ale czołg stanął w płomieniach. Takich przykładów było więcej. Hitlerowcy zostawiają kilka płonących czołgów i w popłochu wycofują się do Przesierska. Przed Przesierskiem zostaliśmy ostrzelani silnym ogniem z broni maszynowej i mocno bombardowani.

Kompania kościerska batalionu ON "Kościerzyna". 

Na czele kompanii por. rez. Paweł Chmielewski. Marzec 1939 r. 

Zdjęcie z książki K. Ciechanowskiego Armia "Pomorze"

Postanowiliśmy z masą rannych żołnierzy ominąć Przesiersk. Po drodze przyłącza się do nas bateria i działka przeciwpancerne, które niszczą kilka czołgów nieprzyjaciela.
Spychamy nieprzyjaciela ze skrzyżowania dróg. Później napotykamy wzrastający opór. Pomimo tego przebijamy się ku Wiśle. Ja osobiście z kilkoma żołnierzami (jeden z nich dokładnie znał ten teren, ścieżki, pola, itd.) przedarłem się koło Terespola [Pomorskiego] i Przechowa[6] na brzeg Wisły przed Chełmnem.
Działy się tam dantejskie sceny. Eskadra za eskadrą samolotów bombardujących bombami i bronią pokładową masakrowały tysiące żołnierzy zgromadzonych i przeprawiających się przez Wisłę do Chełmna. Był tam lasek, z którego zostały tylko kikuty drzew.
Miałem szczęście, ostatnim prawie że rozbitym promem przy pomocy moich żołnierzy dostałem się do Chełmna. Byłem cały przemoczony i bardzo głodny ponieważ prom został w połowie drogi na Wiśle zniszczony. Postanowiłem za wszelką cenę dostać się do Warszawy. Podróż ta trwała różnymi środkami lokomocji i pieszo od 4 do 9 września 1939 r. […]
Trasa mej żołnierskiej podróży do Warszawy [przebiegała] przez Chełmżę, Toruń, Ciechocinek, Włocławek, Kutno, Łowicz, Sochaczew i Warszawę. […] O północy z 8 na 9[września] (z piątku na sobotę) byliśmy w Warszawie. […] W Warszawie 9 września skierowano nas do Cytadeli. Dostałem skierowanie do V batalionu Obrony Warszawy, którego dowódcą był mjr [Jan] Kiedrowski. […] Przynależni byliśmy do 36[0] Pułku Piechoty. [...]





[1] Komendant szkoły w latach 1931-1935
[2] Był to stały obóz letni Przysposobienia Wojskowego Kobiet
[3] Prawdopodobnie kpr. Józef Cegiel
[4] Leśnictwo Trawice
[5] Właściwie był dowódcą Oddziały Wydzielonego "Kościerzyna"
[6] Dzielnica Świecia

poniedziałek, 14 marca 2016

"Graf Zeppelin" nad Kołobrzegiem - uzupełnienie

W uzupełnieniu do podanych przeze mnie - tydzień temu - informacji na temat przelotu sterowca "Graf Zeppelin" nad Kołobrzegiem znalazłem dodatkowe dane.


krisu na Pomorskim Forum Eksploracyjnym w temacie "Stare zdjęcia-Kołobrzeg" podał za gazetą "Pittsburgh Post-Gazette", że wspomniany lot miał miejsce 25 lipca 1931 r. 

Z Pomorskiego Forum Eksploracyjnego

Z kolei bronx, LUCEK, ziom w dyskusji na temat "Graf Zeppelin nad Neustettin" na forum szczecinek.org opisali trasę sterowca "Graf  Zeppelin" w lipcu 1931 r. Wynika z tej dyskusji, że sterowiec nad Kołobrzegiem pojawił się 26 lipca w drodze do Leningradu lub w drodze powrotnej 30 lipca.

Z forum szczecinek.org

poniedziałek, 7 marca 2016

"Graf Zeppelin" nad Kołobrzegiem

Wiadomo, że sterowce "Graf Zeppelin" w latach trzydziestych ubiegłego wieku wielokrotnie pojawiały się nad ziemiami dzisiejszej Rzeczypospolitej. Został po nich ślad na licznych zdjęciach. Nie wdając się w dyskusję czy część z nich - wykorzystana w wydaniach pocztówkowych - była fotomontażem, chciałem zaznaczyć, że takowe unosiły się bez wątpienia nad Śląskiem i Pomorzem.
Zachowała się całkiem pokaźna dokumentacja fotograficzna przelotów sterowców "Graf Zeppelin" nad ziemią pomorską. W sieci  znajdziemy zdjęcia z przelotu sterowca nad:

Gdańskiem, 

Zdjęcie ze strony wolneforumgdansk.pl

Sopotem, 


Zdjęcie ze strony kultura.trojmiasto.pl

Malborkiem, 


Zdjęcie ze strony marienburg.pl

Szczecinkiem,


Zdjęcie ze strony szczecinek.org/forum historyczne

Szczecinem.


Zdjęcie ze strony bip.um.szczecin.pl

Do tej kolekcji chciałem dorzucić zdjęcie, które mam w swoich zbiorach. Przelot sterowca "Graf Zeppelin" nad Kołobrzegiem. Niestety nie jestem w stanie podać daty tego przelotu.


"Graf Zeppelin" nad Kołobrzegiem

Budowla po prawej stronie zdjęcia to nieistniejący już kościół Św. Mikołaja (został rozebrany w 1956 r.).

Kościół św. Mikołaja. 1938 r. 
Zdjęcie ze strony kolobrzeg.fotopolska.eu



niedziela, 28 lutego 2016

Batalion Obrony Narodowej "Kościerzyna" 1939 r. - Jan Szalewski

Wpadły mi w ręce kartki z kalendarzyka Jana Kazimierza Szalewskiego dotyczące jego udziału w walkach wrześniowych w 1939 r. 

Właściciel kalendarzyka jest co prawda postacią znaną, ale dla porządku przypomnę krótko jego życiorys. 


Jan Szalewski w 1945 r. 

Szalewski urodził się 31 maja 1914 r. w Czersku. W 1935 r. zdał maturę w Chojnicach. Ukończył szkołę podchorążych rezerwy w Zambrowie. Pracował w magistracie w Czersku, w gminie w Konarzynach i w gminie Kościerzyna (wieś). We wrześniu 1939 r. walczył jako dowódca 3 plutonu 1 kompanii ON "Kościerzyna I", następnie w obronie Warszawy w 36 pułku piechoty. 
Po ucieczce z niewoli dowodził oddziałem partyzanckim w powiatach kościerskim i chojnickim. Działał w TOW "Gryf Pomorski", Polskiej Armii Powstania "PAP", AK. W lutym 1945 r. został ranny w walkach o Czersk. W sierpniu 1945 r. został aresztowany, opuścił więzienie w lipcu 1946 r. 


Komendant chojnicko-tczewskiego inspektoratu AK por. Jan Szalewski ps. „Soból” 
wraz z dowódcą oddziału partyzanckiego Alfonsem Kwiczorem ps. „Czarny”.
 
Zdjęcie ze strony ak-wrzeszcz.pl

Pracował jako nauczyciel historii w Kościerzynie, Starogardzie i Słupsku. W 1949 r. uzyskał tytuł magistra na UMK w Toruniu, a w 1966 r. obronił pracę doktorską. W 1973 r. został mianowany na stopień majora. Po przejściu na nauczycielską emeryturę  w 1974 r. zamieszkał w Gdańsku. Zginął w wypadku 4 marca 1988 r.

Zainteresowanych działaniami Batalionu Obrony Narodowej "Kościerzyna" we wrześniu 1939 r. odsyłam m.in. na stronę obronanarodowa1939.pl serwis poświęcony formacjom obrony narodowej II Rzeczypospolitej i Przysposobienia Wojskowego Konnego. 

Zapiski zajmują siedem stron kalendarzyka na rok 1939 (8 cm x 10 cm). W wielu miejscach są trudne do odczytania (zaznaczyłem te fragmenty trzema kropkami ... ). W nawiasach kwadratowych rozwiązałem skróty.

Cztery strony z kalendarzyka Jana Szalewskiego

Rok 1939
Sierpień
21 poniedziałek  
22                   Wymarsz z Garczyna do Łubiany w s[zyku] bojowym wieczorem
23                   Łubiana
24                   Łubiana.  Pojechałem do
25
26
27                   Msza polowa
28                   Spowiedź. Garczyn
29                   Wymarsz z Garczyna wieczorem do Łubiany bojowo na linię
30                   Całą  noc w lesie leżałem ...  Noc w samej ...
31                   Po poł[udniu] udałem się do Wierzyska do taboru
Wrzesień
1 piątek          Odwiedziłem kwaterę. Pobudka o 23.30 i odmarsz  st. Olpuch - W...
2                     Całość udaje się do Starego Wierzchucina ..., Bukowiec, Przesiersk
3                     Przybyliśmy do Chełm[n]a i przeprawiłem się przez Wisłę - Przechowo
4                     Chełmża,  front nad Wisłą, Toruń
5                     Toruń, ostrzeliwanie przez dywersanci [tów]
6                     Włocławek,  Kowal, marsz, spotkanie
7                     Kutno, maj[ątek] Żarwieniec,  Łowicz
8                     Warszawa, mjr Kiedrowski
9                     Przydział do batalionu 36 pp, dca mjr Kiedrowski Jan
10                   Walki na Żoliborzu
11
12                   12 poległo
13                   działka ppanc, Czepita
14                   bombardowanie Cytad[eli]
15
16                   walka na bagnety
17                   walki, 6 zabitych
18                   8 zab[itych], 20 r[annych]
19                   Virtuti Mil[itari] dla bohat[erskiego] sanitariusza
20                   dalsze walki
21                   głód, filtry, 100 ...
22                   padłe konie i ludzie
23
24
25                   walki na bagnety
26                   8 zabitych
27                   kapitulacja, nominacja na ppor.
28                   zakopanie broni, Gąsiorowski, Mścisławska
29                   zawieszenie broni 12.00
30                   zajęcie Warszawy. Wymarsz z Cytadeli
Październik
1 niedziela    do Błonia, postój w Błoniu 1 dzień i noc
2                     dalszy wymarsz do Sochaczewa, noc w Sochaczewie wśród deszczu
3                     w Sochaczewie. Noc w Sochaczewie
4                     wymarsz do fabryki jedwabiu
5                     noc w fabryce. Rano załadowanie na transport odjazd k[ierunek] Toruń
6                     ucieczka . Przyjazd do Tucholi
7                     Przyjazd do domu


Zapewne wrócę jeszcze do postaci Jana Szalewskiego, żeby rozszyfrować notatki i pokazać jego szlak bojowy w 1939 r.

czwartek, 11 lutego 2016

Baron

We wspomnieniach generała Tadeusza Machalskiego "Co widziałem i przeżyłem" przeczytałem wielce interesujący fragment:


Powstał Wielkopolski Klub Jazdy Konnej. Jeden z pierwszych w Polsce. Zostałem jego pierwszym sekretarzem. Baron Luettwitz zwrócił się do mnie z prywatnym zapytaniem, czy zostanie przyjęty do klubu jeżeli się zgłosi, bo nie chciałby spotkać się z odmową. Ponieważ został przyjęty, brał udział w konkursach pod wieżą Górnośląską, na terenie Targów Poznańskich. Skutek był taki, że jak raz w międzynarodowych zawodach w Berlinie wygrał nagrodę i wyciągnięto na maszt flagę niemiecką, to kazał ją ściągnąć i wywiesić flagę polską, bo inaczej jak wróci to wyleją go z klubu.

Baron Luttwitz brał udział m.in. w lipcu 1936 r. w zawodach jeździeckich w Poznaniu zorganizowanych przez Polski Związek Jeździecki przy współudziale Wielkopolskiego Klubu Jazdy.

Baron Luttwitz na koniu "Cedr" w skoku przez przeszkodę

Autor wspomnień Tadeusz Machalski (1893-1987), był zapalonym kawalerzystą, historykiem wojskowości, wykładowcą i dyplomatą. Opublikował kilka książek.

Członkowie Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej 
idą do Grobu Nieznanego Żołnierza. 
Pierwszy z prawej ppłk Tadeusz Machalski, 1.06.1938 r.


Dzisiaj już brak takich gestów... nie tylko w sporcie.

piątek, 5 lutego 2016

Ksiądz Wincenty Balul - raz jeszcze

We wspomnieniach z Rosji ks. Franciszka Jastrzębskiego znalazłem taki fragment:

Ksiądz Franciszek Jastrzębski

Ks. Franciszek Jastrzębski urodził się 3 października 1890 r. W 1910 r. rozpoczął naukę w Seminarium Duchownym we Lwowie. 21 grudnia 1917 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Zmarł w Jabłonicy 2 maja 1962 r. 



W połowie stycznia 1918 roku wyjechałem na posadę do parafii św. Antoniego w Witebsku […] .Witebsk, miasto gubernialne na Białej Rusi, pamiętające dawne polskie czasy zrobiło na mnie dodatnie wrażenie. Było typem średniego, polskiego miasta. Ulice dość wąskie, krzywe, zabudowane kamienicami. Był także tramwaj, czyli że było dość rozległe. Miało dwie parafie rzymsko-katolickie i dwa kościoły: św. Antoniego i św. Barbary. Moim proboszczem u św. Antoniego był ks. Wincenty Balul, do niego się więc zgłosiłem. Przyjął mnie grzecznie i umieścił na kwaterze w swoim salonie, bo plebania nie była zbyt obszerna. Był tam wikarym ks. Zołnierzowicz i jeszcze jeden starszy kapłan na mieszkaniu. Do kościoła było dość daleko od plebanii, do tramwaju też kawałek drogi, trzeba więc było chodzić na piechotę. Kościół obszerny, może po-bernardyński, bo w ołtarzu głównym była figura św. Antoniego, przed którym co wtorek była odprawiana Msza św. wotywna. […] procesja rezurekcyjna w Witebsku w 1918 r. W czas rano urządzona rezurekcja zgromadziła wielką masę wiernych, w procesji wzięli udział Dowborczcy, t.j. żołnierze armii generała Dowbor-Muśnickiego, która się wtenczas w okolicach Witebska organizowała. Polacy zamanifestowali w imponujący sposób swoje przywiązanie do wiary. […] W tym czasie widząc że teren mojej pracy z chwilą przeniesienia jeńców w głąb Rosji skończył się, korzystając z okazji wyjazdu ks. dziekana Balula do Petersburga przedstawiłem ks. Trzeciakowi na piśmie moją prośbę o przeniesienie mnie. [...] w połowie sierpnia 1918 r. W tym czasie udałem się do Kurii (Petersburg) zgłaszając swój zamiar wyjazdu do kraju, i prosząc o litterae testimoniales, że bez przeszkody mogę opuścić tamtejszą diecezję.

Biskup Jan Cieplak


W Kurii zastałem ks. biskupa Cieplaka, który podpisał żądany dokument, wyrażając jednak żal, że opuszczam miejsce pracy. Tam dowiedziałem się, że ks. arcybiskup Ropp i ks. prałat Trzeciak już wyjechali do kraju [...] Kiedy zebrał się transport jeńców cywilnych, wsiadłem do pociągu i drogą przez Wielkie Łuki, Witebsk, Orszę dojechałem do Baranowicz. Po drodze korzystając z postoju na stacji Witebsk, wstąpiłem do miasta, aby odwiedzić ks. dziekana Balula, który nierad ze swego położenia, chętnie by się przyłączył do nas. 


Wspomnienia z życia ks. Franciszka Jastrzębskiego 1890-1962
 www.kresowianiezkuropatnik.republika.pl/wspomnieniaks.html

*
Z kolei w dzienniku biskupa Jerzego Matulewicza pod datą 24 marca 1919 r. trafiłem na taki oto zapis:

Biskup Jerzy Matulewicz
Dzisiaj odwiedził mnie znowu bolszewicki wywiadowca lub szpieg, lub przynajmniej bardzo podejrzana osoba. Przyniósł nawet list polecający od ks. Balula, dziekana w Witebsku. Ks. Balul nazywa go swoim dobrym przyjacielem. Pewnego razu takiego swojego przyjaciela przysłał mi z Londynu do Fryburga ks. Matulaitis. Po zbadaniu ten przyjaciel okazał się prawdziwym krętaczem i szpiegiem. A ten pan nazywał się Michał Żadkiewicz, Polak z pochodzenia, lecz były prawosławny, drugi rok, jak przeszedł na katolicyzm. Po zapoznaniu się z ojcem Roztworowskim, jezuitą w Piotrogrodzie, wstąpił do nowicjatu jezuitów, lecz po wybuchu rewolucji nie mógł inaczej postąpić i przyłączył się do bolszewików. Otrzymał teraz wysokie stanowisko, jest komisarzem wydziału spraw zagranicznych, może jeździć po wszystkich frontach, gdzie mu się podoba i dawać innym pozwolenia. 

Biskup Edward Ropp

Po porozumieniu się z biskupem Roppem, J. E. Łozińskim, księżmi Balulem, Hergettem, postanowił, służąc bolszewikom, gdzie tylko możliwe, pomagać Kościołowi, a nawet w stosunkach bolszewików z Kościołem dokonać prawdziwej rewolucji […] Był ogolony; jeszcze młody mężczyzna, bardzo sprytny obieżyświat, chwalił się, że prawie wszędzie był. Z twarzy był podobny do Żyda, tak samo z mowy i z tego, że bardzo lubił się chwalić i szczycić, kim jest. Był u mnie z ks. Lubiańcem, który widocznie uwierzył rekomendacji ks. Balula […] rozmawialiśmy po rosyjsku. Czego rzeczywiście chciał ode mnie, jasno nie wiedziałem. Być może ma jakieś dalsze zamiary. To tylko jest pewne, że nie był nowicjuszem jezuitów i wątpliwe, czy był katolikiem. Księżom w mieście mówił, że pochodzi skądinąd i szuka mnie i ks. Lubiańca. Po zestawieniu tego, co mówił, okazało się, że jednym mówił tak, a innym inaczej. Boże, mój Boże, jak trzeba być ostrożnym.[...]

Bp Jerzy Matulewicz, Dzienniki, Licheń Stary 2009, s.199-200.


*
W "Wiadomościach Archidiecezjalnych Wileńskich. Dwutygodniku kapłańskim" z 1931 r. wydrukowano informację z życia kleru mohylowskiego:


W celu większego zjednoczenia kleru mohylowskiego wygnanego z Rosji, JE. ks. Arcybiskup Mohylowski Ropp od paru lat urządza rekolekcje w Instytucie Misyjnym w Lublinie. W tym roku na rekolekcje zjechało się 27 księży mohylowskich, rozsianych po rozmaitych diecezjach Polski, i w dn. 30.V I—3.VII odprawiło ćwiczenia razem ze swym Arcypasterzem pod przewodnictwem o. Górskiego, superiora OO. Redemptorysów z Torunia. Na zakończenie sędziwy Arcypasterz przemówił do swych kapłanów, zachęcając ich gorąco do gorliwej pracy na tych placówkach, które obecnie czasowo obsługują, i do pozostania wiernymi swej Macierzy, do której każdy z nich wrócić powinien, gdy tylko okoliczności na to pozwolą. W dniu zakończenia rekolekcji wieczorem zebrane duchowieństwo mohylowskie złożyło życzenia wikariuszowi generalnemu ks. Metropolity, ks. prałatowi Około-Kułakowi, z okazji w wypadającego w r. b. 25-lecia jego kapłaństwa. Obchód zorganizował Komitet, składający się z xx. prałatów L. Borkowskiego i W. Balula i ks. szambelana A. Kwiatkowskiego. 3-go lipca na intencję Jubilata w kaplicy wschodniego obrządku Instytutu Misyjnego zostało odprawione nabożeństwo (iktenja), a następnie w serdecznych słowach przemawiali xx. szambelan A. Kwiatkowski i prałat W. Balul, składając od Konfratrów dar w postaci pięknego brązowego przyboru do pisania z wyrytym i datami i dedykacją. 0becny na uroczystości ks. Metropolita podziękował zebranym za to, że złożyli dowody uznania i pamięci ks. prałatowi, który jako jego wikariusz generalny, położył niespożyte zasługi dla archidiecezji, scalając kler nasz na wygnaniu. Wzruszony do głębi Jubilat serdecznie podziękował ks. Metropolicie i Kolegom za dowody serca, zaznaczając, że owoce swej pracy, o ile one są, przypisuje nie sobie, lecz obfitej łasce Bożej. Obchód został zakończony koleżeńską ucztą. Łączność wszystkich Konfratrów, rozrzuconych po całej Polsce, w obchodzie, którego program został skrócony z powodu wyjazdu do Warszawy ks. prałata Około-Kułaka, potwierdziły liczne depesze i listy, które nadeszły 3 i 4 lipca.

*
20 grudnia 1936 r. na uroczystości odsłonięcia pomnika ks. Konstantego Budkiewicza wystąpił ks. Wincenty Balul. Tak pisał "Warszawski Dziennik Narodowy ":


[...] Podczas nabożeństwa, celebrowanego przez J. Em.  Arc. E. Roppa przemówił ks. Wincenty Balul, wieloletni towarzysz i współpracownik zamordowanego kapłana. Odmalowując we wzruszających słowach martyrologię kleru katolickiego w walce z bolszewizmem, poświecił ks. Balul znaczną część swego przemówienia zobrazowaniu roli, jaką w walce tej odgrywał ś.p.  ks. Budkiewicz. [...] Kończąc podkreślił ks. Balul szczególną misję dziejową Polski jako przedmurza chrześcijaństwa kiedyś przed nawałą turecką, dziś przed nawałą antykatolicyzmu i komunizmu.[...]


Ksiądz Konstanty Budkiewicz

Ks. Konstanty Romuald Budkiewicz urodził się 19 czerwca 1867 r. Uczył się w latach 1886-1890 w Petersburskiej Akademii Duchownej. Następnie był proboszczem w parafii św. Katarzyny w Petersburgu. Został zabity 31 marca 1923 r. w moskiewskim więzieniu.

*
I na koniec jeszcze jeden przyczynek do biografii ks. Wincentego.  Zdjęcie z wystąpienia ks. Wincentego Balula na akademii ku czci kardynała Aleksandra Kakowskiego w Polskim Towarzystwie Walki z Alkoholizmem "Trzeźwość" w Warszawie  12 stycznia 1939 r.




wtorek, 2 lutego 2016

Ksiądz Wincenty Balul

Wpadło mi w ręce zdjęcie przedstawiające grupę dziewcząt z założonego w 1920 r. Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej w Chyliczkach pod Piasecznem. W 1926 r. stowarzyszenie liczyło już 73 osoby. Wśród dziewcząt widać opiekuna stowarzyszenia - księdza prałata Balula.  Kim był ten człowiek o dobrotliwym spojrzeniu ...


Grupa dziewcząt ze Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej w Chyliczkach, 1926 r. 

Ksiądz Wincenty Balul urodził się 18 lipca 1874 r. prawdopodobnie w Petersburgu. Studiował w Petersburskiej Akademii Duchownej. Pobierał m.in. nauki liturgiki, archeologii biblijnej, teologii moralnej u ks. Jana Cieplaka późniejszego arcybiskupa wileńskiego. Uczył się języka rosyjskiego, francuskiego, greki i łaciny. 20 czerwca 1898 r. diakon Wincenty Balul uzyskał stopień kandydata św. teologii, a rok później 14 czerwca 1899 r. otrzymał stopień magistra św. teologii.


Sankt Petersburska Akademia Duchowna. 
Zdjęcie ze strony www.sobory.ru

W tym samym roku został wyświęcony w polskim kościele św. Katarzyny w Petersburgu. 


Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej 
na Newskim Prospekcie w Petersburgu

Jako młody kapłan, został skierowany do Dźwińska (Dyneburg, ob. Daugavpils na Łotwie). Został wikarym w parafii św. Piotra. Uczył religii w miejscowych szkołach. Za działalność publiczną został wyróżniony orderem św. Stanisława 3 klasy. Ks. Balul przebywał w Dźwińsku do 1916 r. 


Kościół św. Piotra w Dyneburgu
Zdjęcie ze strony www.visitdaugavpils.lv

Biskup Jan Cieplak (sufragan mohylewski) ściągnął go do siebie. Ks. Balul został prałatem kapituły mohylewskiej.  W 1917-1919 r. był proboszczem kościoła św. Antoniego w Witebsku. Działał w Towarzystwie Opieki nad Zabytkami Przeszłości na terenie Rosji i kierował jego wydziałem  w Witebsku. Organizował działalność społeczną  m.in. założył na plebanii spółdzielnię „Polska Kooperatywa Jedność".  


Nieistniejący pobernardyński
kościół św. Antoniego Padewskiego w Witebsku, 1910 r.
W 1919 r. ks. Balul został  aresztowany. Przebywał m.in. na Wyspach Sołowieckich, na Morzu Białym. W maju 1920 r. utworzono tu pierwszy, liczący wraz z ochroną 350 osób, obóz pracy przymusowej. Było to jedno z pierwszych tego typu miejsc na terytorium sowieckiej Rosji.
Po zakończonej wojnie polsko-sowieckiej i podpisaniu traktatu ryskiego w 1921 r. wrócił do niepodległej Polski (pojawiające się niekiedy informacje, że został wymieniony za Bolesława Bieruta są nieprawdziwe).  W sierpniu 1921 r., prawdopodobnie dzięki wstawiennictwu arcybiskupa mohylewskiego Edwarda von Ropp, dostał przydział do parafii Piaseczno na prefekta szkolnego.


Ksiądz Wincenty Balul, 1926 r.

Następnie został kapelanem w Zakładzie Gospodarczym w Chyliczkach (od  1930 r. Szkoła Żeńska Gospodarstwa Wiejskiego, następnie Liceum Gospodarstwa Wiejskiego). Mieszkał w "Poniatówce".

Budynek "Poniatówki". 
Zdjęcie ze strony www.polskaniezwykła.pl

Prowadził działalność w Piasecznie przez 23 lata. Organizował życie społeczne i religijne na terenie parafii. Był członkiem Towarzystwa Misyjnego dla Kapłanów (Unio cleri pro missionibus). Opiekował się Stowarzyszeniem Młodzieży Polskiej,  Katolickim Stowarzyszeniem Kobiet, Sodalicją Mariańską Żeńską (założona w 1936 r. przez ks. Balula) i Stowarzyszeniem Mężów. Pomagał wielu osobom, m.in. opłacał czesne uczniom. Według zakopiańskiej listy gości w lipcu 1931 r. przebywał w stolicy Tatr.

Młodzież Sodalicji Mariańskiej z ks. Balulem. 
Zdjęcie z książki Małgorzaty Kawka "Mieszkańcy wspominają"
Grono pedagogiczne szkoły. W środku siedzi ks. Balul, 1933 r.
Zdjęcie ze strony www.facebook.com/piasecznokawiarenkahistoryczna

8 maja 1937 r. był z maturzystami z pielgrzymką na Jasną Górę. Ks. Balul działalność społeczną kontynuował w latach okupacji niemieckiej.  Znany był ze swojej patriotycznej i pełnej poświęcenia postawy, m.in. namówił i pomógł, ukrywającemu się w Chyliczkach, księdzu z Pelplina Hilaremu Jastakowi w kontynuowaniu nauki w Metropolitarnym Seminarium Duchownym w Warszawie. 


Ksiądz prałat Hilary Jastak

Ksiądz prałat Hilary Jastak urodził się 3 marca 1914 r. w Kościerzynie. Doktor teologii, pierwszy kapelan "Solidarności", major Wojska Polskiego, komandor podporucznik marynarki wojennej. Zmarł 17 stycznia 2000 r. w Gdyni.


W początkach 1944 r. zaczął poważnie chorować. Od lipca tego roku przebywał w warszawskich szpitalach. Tu zastało go powstanie. Po zniszczeniu szpitala w którym przebywał, został w ciężkim stanie przewieziony do Piaseczna (według niepotwierdzonych informacji przez żołnierzy węgierskich). Zmarł 31 sierpnia 1944 r. (przyczyną zgonu był nowotwór żołądka).  W dniu 2 września 1944 r. został pochowany na cmentarzu parafialnym w Piasecznie.  

Nagrobek ks. Balula na cmentarzu w Piasecznie. 
Zdjęcie ze strony www.sw-anna.pl

Z początkiem 1991 r. podjęto w piaseczyńskiej parafii św. Anny starania w kierunku rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. prałata Wincentego Balula.