wtorek, 11 kwietnia 2017

Świąteczne pocztówki - 1938 r.

Zbliżają się Święta Wielkiej Nocy. Z tej okazji chcę zaprezentować dwie pocztówki z mojej kolekcji. 

Pierwsza z nich przedstawia procesję wielkanocną idącą spod Katedry Wawelskiej. 




Autorem ilustracji był Alfred Żmuda, rysownik, malarz, legionista, urodzony w 1897 r. Był uczeniem Józefa Mehoffera, dyplom krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych uzyskał w 1924 r. Cały czas związany był z krakowskim środowiskiem artystycznym. Ilustrator, poświęcił się grafice w pismach codziennych i tygodnikach. Pracował m.in. w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym". Jego dziełem jest m.in. układ graficzny i szata zewnętrzna działa "Dziesięciolecie Polski odrodzonej". Zmarł w 1966 r.

Pocztówka została nadana we Lwowie 14 kwietnia 1938 r. Jej odbiorcą byli państwo Stawowczykowie zamieszkali we wsi Radziechowy koło Żywca.

Kim byli odbiorcy listu. 

Józef Stawowczyk rodem z Oświęcimia był wielce zasłużoną postacią dla wsi Radziechowy. W 1911 r. został nauczycielem w Łękawicy, w 1912 r. nauczycielem szkoły ludowej w Kamesznicy. Dziesięć lat później został dyrektorem szkoły w Radziechowach (od roku szkolnego 1921/1922 do września 1947 r.). Był także kierownikiem miejscowego chóru, od 1926 r. członkiem miejscowego Ogniska Związku Podhalan. Po wojnie, w 1946 r., założył we wsi pierwsze przedszkole. Niestety nadawca pocztówki jest mi nieznany (podpis jego jest nieczytelny).

Na drugiej pocztówce widzimy dwie młode dziewczyny siedzące za stołem i malujące pisanki.




Autorem ilustracji jest Z. Kopycińska. Prawdopodobnie jest to Zofia Kopycińska– Wilczkowa (urodzona 7 maja 1916 r.), absolwentka Wydziału Filologii Klasycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego (1946) i krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (1953). 

Pocztówka adresowana jest do państwa Frydrychów z Krakowa i nadana została 7 kwietnia 1939 r. Ostatnie święta przed wojną. Za pięć miesięcy kraj zaleje pożoga wojenna. Odbiorcą była zapewne znana rodzina kominiarska z Krakowa, natomiast na temat nadawcy nic nie mogę powiedzieć.

Obie pocztówki zostały wydane przez Krakowski Komitet Okręgowy Towarzystwa Popierania Budowy Publicznych Szkół Powszechnych (TPBPSP)[1]. Dochód z ich sprzedaży miał zasilić konto Towarzystwa. Pocztówki zostały wydrukowane przez Zakłady Graficzne "Styl" w Krakowie.

[1] TPBPSP było stowarzyszeniem powołanym w pierwszej połowie 1933 r. w celu gromadzenia funduszy, które następnie miały zostać obrócone w nieoprocentowane 20-letnie pożyczki, udzielane gminom na budownictwo szkolne w wysokości 25% kosztów budowy.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Uzdrowisko Skolimów ma 100 lat

Zgodnie z zatwierdzoną przez naczelnika powiatu warszawskiego ustawą samorządową miejscowości letniczej (sic!) Konstancin z 21 sierpnia 1917 r. wszyscy pełnoletni mieszkańcy obojga płci, właściciele willi i placów Konstancina oraz przedstawiciele podmiotów prawnych mieli w ciągu pięciu dni zorganizować zebranie wyborcze na którym mają wybrać Radę Obywatelską (pięć osób i komisarz).


Wybory do Rady Obywatelskiej Konstancina odbyły się w niedzielny wieczór 26 sierpnia 1917 r. Dwa dni później, 28 sierpnia, "Kurier Warszawski" informował, że w jednej z sal szkolnych Konstancina doszło do spotkania, któremu przewodniczył Stanisław Konopczyński. Po długiej i burzliwej dyskusji wybrano Radę Obywatelską, komisarza a dodatkowo uchwalono podatek jednorazowy w wysokości 25 marek (od parceli) na pokrycie kosztów organizacyjnych Rady. 
Do Rady Obywatelskiej zostali wybrani Stanisław Pfeiffer, Tadeusz Rapacki, Aleksander Płatkowski, Adolf Witt, Franciszek Piasecki, Jan Patzer i T. Krzyżanowski. Komisarzem został wybrany Henryk Starzeński. Zgodnie z zapowiedzią miano wybrać pięciu członków Rady, wybrano siedmiu.

 *** 
Zawsze mnie interesowało, dlaczego w opisie historii uzdrowiska Konstancin-Jeziorna wkład Skolimowa jest pomijany lub też zdawkowo traktowany. Wszędzie przebija konstancinocentryzm. A przecież uzdrowisko Konstancin nie było ani jedyne ani też pierwsze.

Cofnijmy się o cały wiek ...

Nie znam ustawy samorządowej miejscowości "letniczej" Skolimów zatwierdzonej przez naczelnika
powiatu warszawskiego. Ale w wydaniu porannym z czwartku 5 lipca "Kurier Warszawski" poinformował, że odbyła się inauguracja pracy Rady Obywatelskiej w Skolimowie. Zapewne spotkanie odbyło się dzień wcześniej, 4 lipca 1917 r. Wtedy to, o godz. 12.30 w gmachu Rady Uzdrowiska miejscowy ksiądz Waldemar Szpakowski w obecności dziewięciu radnych i licznych gości poświęcił salę obrad. Przewodniczący Rady Witold Biernacki zagaił posiedzenie, w którym omówił cele i zadania Rady, głównie na polu pracy kulturalno-społecznej. W trakcie dyskusji jaka się wywiązała jeden z mówców - Ostrowski - nawoływał do ścisłego współdziałania Rady Obywatelskiej z wyborcami. Na koniec spotkania zabrał głos członek Rady Władysław Herlaine.


Powyższe zdjęcie zostało zrobione zapewne 4 lipca. Do fotografii pozuje Rada Obywatelska Uzdrowiska Skolimów. Z przodu siedzi zarząd Rady (od lewej): Henryk Neuman, Witold Biernacki (przewodniczący), Jan Bobiński, Władysław Herlaine. Za nimi stoją (od lewej): Władysław Brudzewski (komisarz), Walenty Paszkowski, Stefan Majewski, Kazimierz Wasilewski, Samuel Frost, Stanisław Pac, Franciszek Mariański, Wacław Preker i Józef Czerwiński. Mała uwaga: zdjęcie przedstawia trzynaście osób a wybrano dziewięciu członków Rady (prawdopodobnie nie wszyscy byli członkami Rady).


20 sierpnia w wydaniu wieczornym "Kurier Warszawski" donosił, że pięć dni wcześniej, 15 sierpnia o godz. 16 odbyło się w lokalu własnym nadzwyczajne zebranie Towarzystwa Przyjaciół Skolimowa i Chylic. Zebranie otworzył Henryk Neuman, natomiast na przewodniczącego zebrania przez aklamację został wybrany Rosengarten. Na zebraniu tym dyskutowano nad zmianą części zapisów statutu Towarzystwa. Wynikało to z faktu, że część zadań Towarzystwa przejęła powołana półtora miesiąca wcześniej Rada Obywatelska. Przejęła ona bowiem sprawy społeczno-kulturalne. 

Z tych krótkich informacji wynika, że ustawa miejscowości "letniczej" Skolimów i powstania "Uzdrowiska Skolimów" zapewne została zatwierdzona w końcu czerwca. Musiały się przecież odbyć po drodze wybory do Rady tak, żeby 4 lipca mogła rozpocząć działalność (i zostać zatwierdzona przez władze powiatowe).


wykorzystałem "Kurier Warszawski" z 1917 r.: nr 183 z 5 lipca, s.3; nr 214 z 5 sierpnia, s. 11; nr 229 z 20 sierpnia, s.3; nr 232 z 23 sierpnia, s. 1 i 6; nr 233 z 24 sierpnia, s. 1; nr 237 z 28 sierpnia, s. 3.


***
Próbowałem zebrać informacje na temat osób występujących na zdjęciu. Wyniki publikuję poniżej. Mam świadomość, że nie są one pełne i wymagają licznych poprawek i uzupełnień. Będę wdzięczny za nadsyłanie uwag...


1. Henryk Neuman. Niestety w Warszawie prowadziło interesy kilka osób o tym nazwisku. Wydaje się, że możemy zastanawiać się nad dwiema osobami. Pierwsza to: członek Rady Nadzorczej Kasy Przemysłowców Warszawskich, członek Izby Przemysłowo Handlowej (sekcja eksportowa), członek okręgu 8 Komisji Szacunkowej (określającej podatek repartycyjny od handlu, przemysłu i wolnych zawodów - 1921). Druga to: właściciel firmy introligatorskiej, członek zarządu Stowarzyszenia Kupców Polskich, kierownik podsekcji skórzanej Sekcji Gospodarczej Wydziału Świadczeń Wojennych SKP (1920), członek Koła Kupców działu skórzanego SKP. 
2. Witold Biernacki, notariusz przy wydziałach hipotecznych sądu okręgowego w Warszawie. Prowadził własną kancelarię.
3. Jan Bobiński, przewodniczący Rady Polskich Stowarzyszeń Pracowniczych. Delegat do Departamentu Pracy Tymczasowej Rady Stanu. Członek Towarzystwa Biblioteki Publicznej w Warszawie.
4. Władysław Herlaine (zm. 20.04.1941 r.) dyrektor naczelny Towarzystwa Ubezpieczeń "Przyszłość", dyrektor zarządzający Warszawskiego Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń "Zjednoczenie". Członek Oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Astronomii, członek Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Jego syn Jerzy (ur.16.07.1894 r.) porucznik pilot, szef pilotażu Szkoły Lotniczej w Dęblinie zginął 4 sierpnia 1920 r. w czasie lotu służbowego na samolocie Nieuport 23.
5. Władysław Brudzewski. Być może chodzi o zmarłego 24.07.1932 r. inżyniera, wychowanka instytutu technologicznego w Petersburgu (1894). 
6. Walenty Paszkowski sekretarz Zarządu Skolimowskiej Straży Ogniowej Ochotniczej.
7. Stefan Majewski ?
8. Kazimierz Wasilewski, członek komisji rewizyjnej Skolimowskiej Straży Ogniowej Ochotniczej. Prawdopodobnie chodzi tutaj o kupca warszawskiego (1849-1929). Prowadził on przy ul. Miodowej dom handlowo-rolniczy, specjalizujący się w nasionach. Propagował używanie w polskim rolnictwie żniwiarek i żniwiarko-snopowiązałek. Był zapalonym szachistą. 
9. Samuel Frost (zm. 20.10.1932 r.), właściciel sklepu meblowego w Warszawie na Nowym Świecie 49. Mieszkał w Skolimowie w willi w stylu zakopiańskim „Jutrzenka” (Jerychonka). 
10. Stanisław Pac komendant Skolimowskiej Straż Ogniowej Ochotniczej. Sędzia sądu grodzkiego ? 
11. Franciszek Mariański członek komisji rewizyjnej Skolimowskiej Straży Ogniowej Ochotniczej. 
12. Wacław Preker (1869-1936) syn właściciela Skolimowa Erazma. Po studiach prawniczych był sędzią pokoju, następnie sędzią grodzkim na warszawskim Mokotowie. Był założycielem Skolimowskiej Straży Ogniowej Ochotniczej i członkiem jej Zarządu. Ofiarował grunt pod Dom Artysty, pod skolimowski kościół i budynek straży pożarnej. 
13. Franciszek Czerwiński (1869-1933), właściciel znanego zakładu krawieckiego. Organizator Związku Rzemieślników Chrześcijan (i jego długoletni prezes), prezes rady nadzorczej Banku Spółdzielczego członków ZRC. Poseł, należał do Klubu Narodowego. Pracował w komisji handlowo-przemysłowej. Członek komisji rewizyjnej Skolimowskiej Straży Ogniowej Ochotniczej.


wtorek, 28 marca 2017

Pensjonat w Skolimowie zaprasza

Ogłoszenia w gazetach są bardzo dobrym źródłem informacji. Można z nich wyczytać wiele interesujących rzeczy dotyczących życia codziennego, takich jak poszukiwanie pracy, zguby, oferowanie usług, sprzedaż towarów itp. Można kupić dom, mieszkanie, grunt lub je wynająć.

Mamy wiosnę 1917 r. Trwa wojna. Na Mazowszu przebywają wojska niemieckie. Ale zbliża się lato. Czas wypoczynku, szczególnie dla dzieci. W prasie zaczynają pojawiać się ogłoszenia oferujące domy, pensjonaty, mieszkania na okres letni.

Skolimów, Konstancin i okolice też przedstawiały swoją ofertę. 

Dla przykładu ogłoszenia zamieszczone w "Kurierze Warszawskim" w dwa kwietniowe dni.


Wieczorne wydanie "Kuriera Warszawskiego" z soboty 28 kwietnia 1917 r. umieściło oferty kilku skolimowskich pensjonatów:






Następnego dnia, w niedzielnym wydaniu "Kurier Warszawski" (tak tak, prasa wychodziła także w niedzielę) zamieścił następną porcję drobnych ogłoszeń.


Tym razem pojawiają się ogłoszenia także z Konstancina. Trzeba zaznaczyć, że ogłoszenia umieszczane w niedzielnych wydaniach gazet miały większy zasięg oddziaływania.






za: "Kurier Warszawski" wydanie wieczorne, nr  116 z 28 kwietnia 1917 r., s. 10; "Kurier Warszawski" nr 117 z 29 kwietnia 1917 r., s. 20.

wtorek, 21 marca 2017

Nieprawdopodobna akcja księcia Konrada z 1257 r.


"Kronika Wielkopolska" obejmuje okres dziejów Polski od czasów bajecznych do 1272 r. Równie ważna jest, jak lepiej znane kroniki Galla, Kadłubka, czy Janka z Czarnkowa. Nie z powodu formy literackiej, uczoności czy historycznej wierności lecz dlatego, że "nic nie jest w stanie zastąpić tej porcji wiedzy o polskim średniowieczu, jakiej dostarczył kronikarz wielkopolski jako świadek opisywanych faktów" (Brygida Kurbis).

Karta z "Kroniki Wielkopolskiej" za:
literat.ug.edu.pl/grafika/kronika.htm


Po śmierci Henryka II Pobożnego w bitwie pod Legnicą 9 kwietnia 1241 r. na Śląsku rozgorzały walki o władzę. Henryk pozostawił pięciu synów (Bolesław, Mieszko, Henryk, Konrad, Władysław). Najstarszy z nich Bolesław nie zamierzał dopuścić do żadnych podziałów ojcowskiej dzielnicy i całość władzy chciał skupić w swoim ręku. To w konsekwencji doprowadziło do walk bratobójczych.

Jeden z epizodów tych walk  przypomina najlepsze sceny z filmów sensacyjnych.
Działo się to 760 lat temu.

O pojmaniu wspomnianego księcia Bolesława. W roku Pańskim 1257 Bolesław Srogi, z Legnicy, jak już była mowa, chcąc podstępnie pojmać brata swego Konrada, księcia Głogowa, poprosił go, aby przybył do grodu Legnicy na ucztę. Lecz książę Konrad rozpoznając prawdziwie [planowany] sposób zdrady, o którym doniósł mu ktoś i pragnąc na pewno przekonać się o tym, zabrał ze sobą wystarczający orszak mężów zbrojnych, którzy potajemnie znieśli broń, i ruszył w drogę. A gdy zbliżył się do grodu Legnicy, niektórych spośród swoich zostawił w kryjówkach, nakazując, aby bacznie czekali tam na jego rozkazy. Sam zaś z innymi, choć nielicznymi, wszedł do grodu legnickiego. Bolesław przyjął go życzliwie, jak się wydawało, lecz w sercu czaiła się zdrada i podstęp. Książę Konrad biorąc pod uwagę, że Niemcy weszli na mury wieży zamku, a inni tają się schowani w kryjówkach, natychmiast rzuciwszy się na brata Bolesława, schwytał go i zanim Niemcy, wyszedłszy z kryjówek, zdołaliby napaść na niego, co tchu wyskoczył z nim z grodu, pospieszył do swoich i odprowadziwszy Bolesława do Głogowa, oddał go pod ścisłą straż. ["Kronika wielkopolska", Kraków 2010, rozdział 117, s.179]

Dwóch głównych bohaterów tego wydarzenia:

Książę Bolesław Rogatka, fragment obrazu J. J. Knechtla
z klasztoru Sióstr Benedyktynek w Krzeszowie (ok. 1720 r.)

Bolesław II Rogatka (Łysy, Srogi, Okrutny, Cudaczny) urodził się w 1220/1225 r., zmarł 26 grudnia 1278 r. w Legnicy – książę krakowski (1241), książę południowo-zachodniej Wielkopolski (1241-1247), książę śląski (1241-1248), legnicko-głogowski (1248-1251), książę legnicki (1251-1278).
Jak zanotował w swojej Kronice Jan Długosz:
Mówił tak niewyraźnie i prędko, że najczęściej budził u słuchaczy śmiech i urąganie. Krętacz w czynach i obyczajach, pochopny w wyrokowaniu bez rozważenia słuszności, szczególnie w sprawach gardłowych.

Pieczęć piesza Konrada I głogowskiego z 1253 r. za: pl.wikopedia.org

Konrad I głogowski urodził się w 1228/1231 r., zmarł 6 sierpnia 1274 r. – książę głogowski (1248-1274). 
Jan Długosz tak opisał Konrada w swojej Kronice: 
A był to książę spokojny i zarówno z powodu łagodności, jak i ubóstwa narażony na krzywdy.

wtorek, 14 marca 2017

Więźniowie się buntują

Po burzliwym roku 1905 więzienia w "Priwislanskim kraju" były przepełnione.  W 1905 r. w więzieniach odsiadywało karę ok. 85 000 osób, w 1906 r.  111500 osób. Nie dziwi zatem fakt, że prasa polska wielokrotnie informowała o zajściach, które miały miejsce na ich terenie. Ich częstą przyczyną były panujące tam warunki.  Wielokrotnie też przebywający w nich więźniowie byli maltretowani i bici. 
Oto jeden z przykładów zajść w warszawskim więzieniu.


Zajścia w więzieniu

Wczoraj, o godz. 5-ej po południu, w głównym więzieniu karnym [1] przy rogu ulic Długiej i Nalewek w jednej z większych cel na pierwszym piętrze w skrzydle od strony Nalewek, gdzie znajdowało się 30 skazańców na ciężkie roboty, pozbawionych wszystkich praw, zbrodniarzy najgorszej kategorii - jednego z nich za harde obejście się z dozorcą skazano doraźnie na odosobnienie i zamknięto w ciemnicy.
Towarzysze skazanego od razu czynnie zaprotestowali przeciwko temu i, połamawszy w celi ławki i łóżka, rzucili się z ich odłamkami na czterech dozorców więziennych, którzy wobec znacznej przewagi liczebnej i fizycznej więźniów, dali około 20 strzałów z rewolwerów.

Po lewej stronie więzienie, dawniej Arsenał królewski.
Zdjęcie ze strony pl.wikipedia.org

W mgnieniu  oka powstało wielkie zamieszanie. Korytarze więzienne zaległ dym z wystrzałów rewolwerowych, wobec czego nie wiadomo było, czy i kto został ranny.
W tej niepewności zarząd więzienny wezwał telefonicznie Pogotowie i rotę piechoty pułku petersburskiego lejb-gwardii [2].
Ta, przybywszy do wiezienia pod dowództwem oficera, napotkawszy ze strony zbuntowanych więźniów harde zachowanie się i opór, zaczęła działać kolbami karabinów, przy czym, jak się potem okazało, pięciu więźniów uległo lekkiemu poranieniu.
Pogotowie opatrzyło i zapisało nazwiska czterech z nich: Konstanty Lipiński lat 31, Jan Łasicki lat 23, Wojciech Kornatowski lat 22 i Ludwik Mikulski lat 24.
Po dwugodzinnym prawie zamieszaniu i gwałcie zdołano wreszcie zaprowadzić w więzieniu ład i spokój.
Jednego z rannych umieszczono w lazarecie więziennym.
Resztę uczestników zajścia rozmieszczono w różnych celach pojedynczo pomiędzy innymi więźniami, ażeby zapobiedz [zapobiec] dalszej ich zbiorowej zmowie i oporowi.
Więzienie przez kilka godzin otoczone było wartami z petersburskiego pułku piechoty.


za: "Kurier Warszawski", dodatek poranny, nr 72 z 13 marca 1906 r., s. 3.

[1] Gmach warszawskiego arsenału.
[2] Lejb-Gwardyjski Sankt-Petersburski Pułk (Санкт-Петербургский Короля Фридриха-Вильгельма III лейб-гвардии полк). Stacjonował w koszarach Sierakowskich na ul. Konwiktorskiej.

wtorek, 7 marca 2017

Dożynki w Skolimowie

Ciekawą informację znalazłem w "Kurierze Warszawskim" z 1907 roku:

Dożynki w Skolimowie

Zapowiedziane na jutro [niedziela 25 sierpnia] na korzyść miejscowej szkoły i ochrony [ochronki] "Dożynki" mają być nader urozmaicone.
Na całość zabawy złożą się: kioski słomiane, przybrane godłami żniwiarskimi, które też ozdobią cały park; zaproszone panie sprzedawać będą kwiaty, serpentine i confetti z niespodziankami-bonami, za które otrzymać będzie można: krajobrazy ręcznie malowane, pierścionek złoty oraz żywe prosięta, kury i t.p.


Oprócz produkcji kabaretowych popisywać się będzie orkiestra fabryczna z Jeziorny, pod dyrekcją p[ana] Jankowskiego. Żniwiarze, uczestnicy "Dożynek", przybędą na wozach z kapelą wiejską i tradycyjnym "Plon niesiemy, plon, naszemu panu w dom".
Początek zabawy o godz. 4-ej po poł[udniu].
Wyjazd z Warszawy od godziny 1-ej m[inut] 40 po poł[udniu] co godzina.
Po zabawie oczekiwać będą pociągi kolejki na powracających.

"Kurier Warszawski" nr 233 z 24 sierpnia 1907 r., s. 3.

środa, 1 marca 2017

Kłopotliwe buciki

Ot, wpadła mi w ręce taka mała ciekawostka sprzed 90 lat.

Kłopotliwe buciki. 
Nie tylko się rozkleiły, ale zaprowadziły do więzienia.


Pani Wasilewska kupiła w znanym szumnie się ogłaszającym sklepie z obuwiem Hejwela Obrembskiego (ul. Senatorska w Warszawie) w listopadzie 1925 r. buciki lakierowane za 38 złotych; ot zwykłe buciki za zwykłą cenę.
Aliści po paru tygodniach buciki... rozkleiły się - zupełnie dosłownie, rozkleiły się, ponieważ okazały się klejone, i to niezbyt dobrze. Gdy p[an] Obrembski nie chciał wydać nowych, dobrych bucików, p[ani] Wasilewska podała skargę do Sądu o oszustwo.
Po kilkakrotnym odroczeniu sprawy - wreszcie Sędzia Pokoju 20 okręgu m[iasta] st[ołecznego] Warszawy p[an] Strusiński rozpoznał opinię biegłego starszego cechu Dobrzyńskiego, i po wysłuchaniu głosu pełnomocnika poszkodowanej apl. adw. Edwarda Muszalskiego skazał niesumiennego szewca na miesiąc więzienia, tymczasem wyznaczając środek zapobiegawczy trzysta złotych kaucji.

za: "ABC. Pismo codzienne" nr 53 z 23 lutego 1927 r., s. 4